Boski Weekend

Już wiem jak spędzają weekendy Bogowie.
Byłem Bogiem w ten weekend.
Dzięki niemu.

Po więcej szczegółów wrzuć monetę !!!
Jak wrócę ze świętownia u Bla… to coś napiszę.

Jestem szczęśliwym człowiekiem

Czuję się nim.
W pracy nie jest najgorzej… a może nawet całkiem dobrze. Czuję pozytywne wibracje zarówno od kolegów i koleżanek jak i od wiernych klientów.
Odebrałem też w tym tygodniu kilka bardzo miłych telefonów od tych którzy chcą nadal ze mną współpracować…
Poznałem kogoś kto już zdołał wiele zmienić w moim zyciu a może zmieni jeszcze więcej…

Nie to żebym się chwalił… ale dobrze mi jakoś tej jesieni… i nawet zimna nie czuję zbytnio.

No i po urlopie…

Ale się wybyczyłem, będzie tego z przyległościami całe 6 dni. Z czego aż dwa razy podczas urlopu byłem w pracy.
Mnie zdecydowanie należałoby leczyć… podobno są już jakies odwyki dla pracoholików…
Ale muszę się przyznać, że nie mogłem się doczekac powrotu do firmy… a wszystko przez jednego takiego Żubrzyka :-) całuję w rogi…

Urlopowe OPowieści… czyli co xell robił w wolnym czasie :
* wreszcie posprzątałem pokój
* ułożyłem płyty… i nagle się okazało, że nie kupując prawie nic przez wakacje mam kilka płyt więcej niż miałem. Jeśli więc brakuje wam czegoś w zbiorach to proszę się zgłaszać do mnie… i tak nie oddam, ale próbować zawsze można… tak, tak wiem drogie Mafie, że wiszę wam podwójnego Georga, Marylin i…no wiecie co jeszcze :-)
* godzinami siedziałem na kompie pisząc zboczone maile gadając jednocześnie na gadu-gadu z pewnym Rycerzem Jedi.
* no i oczywiście spałem… przykład extremalny poniedziałek do 14.10
ah… co to był za wspaniały urlop.

Ale najważniejsze, że na horyzoncie widać już następny, mam nadzieję, że tym razem wspólny z…

Trolejbusy

Wymieniliśmy z tuzin zboczonych maili.
Gadaliśmy w sumie z godzinę przez komórkę.
A dziś dostałem piękną różę z cudownym dopiskiem.
Wariat.
Ale jaki fajny…

Dlaczego dziś nie jest piątek ???

Maciek…

Przyszedł do mnie niespodziewanie, bez zapowiedzi.
Dawno się nie widzieliśmy, ale stare uczucie pozostało niezmienne.
Zdąrzyłem tylko zamknąć drzwi i od razu się na niego rzuciłem, wpiłem się w niego.
Moje usta były niezaspokojone a on był jak zwykle wspaniały, soczysty i taki cudownie słodki. Powróciły wspomnienia, przecież nie raz tak z nim szalałem. Mój język wirował i doprowadzał nas do ekstazy a on rozpływał się we mnie. Wreszcie poczułem to ciepło na języku… całe podniebienie aż zadrżało.
Dreszcz przeszywał całe moje ciało…
ooohhhh to już, to już !!!

Zjadłem go.
Mojego ulubionego czekoladowego batonika „Maciek” z firmy Wawel.

Ale mnie już znają… cieszyć się, czy wręcz przeciwnie

Komentarz od J. do poprzedniej notki :
„dwa pierwsze na S mogą oznaczać, że xell zajada się swoim ulubionym ptasim mleczkiem…;) – no właśnie nie było ptasiego mleczka w Żabce, poza ostatnim pudełkiem czekoladowego. I termin ważności już się niebezpiecznie zbliżał.

„dwa pozostałe na S to pewnie refleksje po Sleepless in Seattle..;)” – cholera, ciekawe skąd wiedział, że to jeden z moich ulubionych filmów.
Akurat tego dnia go nie emitowali (to mała podpowiedź, że jeszcze nie mam tego filmu na DVD, a urodziny się zbliżają…) ale był „28 dni” z Sandrą_kocham_ją_Bullock na HBO.

„jak dla mnie to się nazywa udany wieczór:)”… mhmmm no proszę, proszę fajny z ciebie facet… a nie chcesz może zostać Panem Potencjalnym drogi J. ;-))))

Goście przyjechali.

Jak pojawić się na wszystkich blogach z danego miasta ?
Wystarczy :
- nienawidzieć Super Expressu
- kochać citroeny
- i kajdanki…
- mieć łańcuch
- i żółty dresik (adresik ? – oryginalny)
- i zapowiedzieć się z wizytą w obcym mieście na własnym blogu.*
Bytność w każdej notce blogujących tubylców gwarantowana !!!
No to i ja nie moge się wyłamywać…
ebo bardzo sympatyczny i spoko… tylko ten figlarny uśmiech (nie często się pojawia) jakoś nie pasuje do kreowanej ostrości wizerunku. Polubiłem.

Poza ebo pojawił się także Tomek (der Osterreiche mensch) – moje dawne grudniowe zauroczenie. Poflirtowaliśmy i zaprosiłem się do niego na zwiedzanie Wiednia w przyszłym roku. Nawet chwilę popląsaliśmy razem. Przez większą część wieczoru Tomek był adorowany przez ebo… więc im nie przeszkadzałem.

Był również cyc… oj cyc ładnie tańczy.
I tak że może w każdej chwili człowieka zaskoczyć.
———————————–
* niepotrzebne skreślić

Staczam się…

No nie jest dobrze.
Kolejny imprezowy weekend w ciągu jednego m-ca.
A gdzie moja porządna dusza spokojnego faceta ?
Gdzie moje reputacja ?
EX powiedział, że mój blog już przypomina dziennik hedonisty a co będzie dalej, brrrr ???
Ale chyba nie jest ze mna aż tak źle – wczoraj ani razu nie zajrzałem na pięterko. Jakoś tak wyszło, że cały czas tańczyłem, gadałem i byłem podrywany.
Było miło… no i wreszcie miałem SUPER WYGODNE buty, w których żadne nawet 7 minutowe Safri Duo nie jest mi straszne.
Parkiet należał do mnie :-)