Świętuj z nami profanami…

30 listopada – Andrzejki
1 grudnia – Bla Day
4 grudnia – Barbarka

Wszystkim składam serdeczne życzenia już teraz przepraszam, że hurtem ale przez kilka dni nas nie będzie bowiem kompletnie znikamy dla świata.
Zamierzamy spędzić trochę czasu razem.
Sami.
Tylko ja i on.
Będzie romantycznie i miło.

1 grudnia

Jak co roku przypinamy czerwoną wstążkę
Jak co roku myślimy o NICH przez jeden dzień.

Myślmy cały rok,
również o tym co i z kim robimy.
Polska nie leży na Marsie a wiele osób uważa, że ich ten problem nie dotyczy, bo to przecież tylko ten jeden raz…
HIV owszem jest straszny i zabija ale gdzieś tam daleko, nie u nas.
Bzdura

Pamietajcie jest tylko jedna groźniejsza choroba od AIDS – głupota.

Ciepłe słowa i myśli dla wszystkich żyjących z…

Inauguracja

Trochę się przed tym broniłem, bo blog to dziennik a nie album ze zdjęciami a trochę nie umiałem ich wklejać.
Jednak zdarza się tak, że są one niezastąpione.
Dziś pierwsze zdjęcie na moim blogu.
 

Gruba Kaśka

W Pizza Hut też nie mają Pepsi Blue.
Za to klimatyzację mają bardzo sprawną, Anetka zmarzła.
No i mają po sąsiedzku lody orzechowe, które smakują jak arbuzowe.
A wieczorkiem wracaliśmy sobie już do domków.
Chciałbym aby kiedyś ostatni wyraz był w liczbie pojedynczej.
Bardzo bym chciał.

KluboKawiarnia jest passe.

Gdy w końcu wylicytowaliśmy gdzie chcemy iść pan taksówkarz nie wiedział gdzie to jest.
Trrraaasssa – nieczynna (niedziela godz.23.00)
Skończyliśmy jak zwykle w KluboKawiarni.
Pan za barem gdy poprosiłem o Pepsi Blue zrobił oczy jak 5 zł i zapytał – a co to takiego.
No i to ma być ten najbardziej trendy klub w stolycy ?
Tandeta.
Zrehabilitowali się trochę grając starego funkowego Michaela Jacksona przy którym parkiet należał do nas ale… i tak maja minusa.

Po powrocie do domu udało się jeszcze obejrzeć wieczorną powtórkę Drzyzgi rozmawiającą o gejach konsumując przy tym resztkę WSPANIAŁEJ, WYŚMIENITEJ i PRZEPYSZNEJ zupy brokułowej.
Anetko jeszcze raz pokłony.

PS – Panowie Aneta jest wolna !!!

Cała stolica wita urodzinowo Luka

Wysiadamy na parkingu u Anteki, wchodzimy do windy a tam dwa czerwone baloniki.
Luk się uśmiecha.
Wysiadamy z windy – przy dzwonku do drzwi – dwa czerwone baloniki.
Luk sie uśmiecha.
Wchodzimy do środka – duuuużo baloników, pięknie udekorowany stół i rozradowana Sabi.
Dziewczyny składaję Lukowi życzenia.
Luk sie uśmiecha.

Zupa brokułowa.
Mniam.
Już kiedyś pisałem, że Anetka jest moją prywatną królową
(wtedy dotyczyło to zupy cebulowo-porowej).
Od niedzieli awansowała – jest cesarzową.
Jejku jaka ta zupa była pyszna.
Aż poprosiłem o dokładkę.
Rissotto z krewetkami
Też mniamuśne. Czy muszę pisać, że Anetka i Sabi wszystko same (wino też opróżniły).
Nawet balony nadmuchały.
Ależ one kochane…

Na deser był nie mniej wspaniały tort kawowy a także wino i mój ulubiony szampan (wino musujące) Martini oraz PEPSI BLUE.

Potem najedzeniu oglądaliśmy Idola (komentując nie gorzej niż jury – Sabi stwierdziła, że w następnej edycji powinni nas zatrudnić) i Wojewódzkiego i ciągle licytowaliśmy się gdzie się wybrać, bo to przecież niedziela, więc stolyca śpi.

Książe Luk ma dziś urodziny.

Całą drogę do Wawki nie mogliśmy przestać się śmiać z tego co widzieliśmy. Nawet zastanawialiśmy się w jakich kolorach szarf byłoby nam do twarzy. Ja zdecydowanie wybrałem niebieską, Luk… tfu Książe Luk zastanawiał się nad bordową.

A na poważnie.
Luk obchodził w niedziele urodziny.
Jak wiecie, miałem problem co mu kupić. Zdecydowałem się jednak na piękne pióro. Jest srebrne i bardzo mu się spodobało. Nawet dostałem od uroczej pani w sklepie kałamaż z atramentem gratis.
Teraz pozostaje mi tylko czekać, jak Moje Szczęście napisze nim wspaniały list miłosny.

Zgodnie z zapowiedzią Centralne Obchody Urodzin były w Wawce.