Warszawo… przybywam.

No to zaraz wciskam się w moją wspaniałą nową koszulkę zakupioną tylko i wyłącznie z myślą o TEJ imprezie.
Ah zapowiada się uroczy wieczór.

A dziś szaleńczy dzień.
Najpierw po nocnym dyżurze zamiast od razu biec do domu musiałem jeszcze zostać, bo koleżanka zaspała i musiałem za nią pracować przez 20 minut.
Potem spałem niespełna 3 godziny – pod koniec rozmawiając przez sen i komórkę z Misiem.
Podobno coś mówiłem o liczeniu głosów.
Ale zupełenie nie wiem co.
Później zadzwonił producent – coś ode mnie chciał a, że ja nadal spałem to się zgodziłem i zamiast jechać do Wawki wcześniej, pojadę później.
Cóż.

Potem ja zadzwoniłem do ambasady i uzyskałem to co chciałem, tzn. potwierdzenie, że mnie nie zawrócą z granicy z powodu zbyt krótkiego okresu ważności paszportu (powinien być jeszcze ważny 6 miesięcy, a jest 2)
I z tą dobrą wiadomością pognałem na złamanie karku na drugi koniec miasta żeby zarezerwować ostatnie dwa miejsca na wtorkowy wylot na wakacje.
Jeszcze tylko jeden podpis i jestem uboższy o ponad 4.000 złotych.
Ale jaki szczęśliwy.
We wtorek z Miśkiem lecimy na Majorkę.

Lecimy z Krakowa, więc pewnie we wtorek w grodzie Kraka będzie padać.
A już nad Balicami to na bank.

Blondynka

Ta notka tak trochę na fali wczorajszego wieczornego filmu.
Na HBO pokazali „Legalną blondynkę”.
Nawet śmieszne w kilku miejscach.
Choć oczywiście jest to raczej film z cyklu do popcornu.
Ale my właśnie wczoraj w takich nastrojach byliśmy.

Piszę o tym by był pretekst do przedstawienia nowych dowcipów o blondynkach.
Tzn. może one nie takie nowy, ale ja słyszałem je pierwszy raz.

- Jak blondynka zmienia biegi ?
- Jedynka, dwójka, Polsat.

- Dlaczego blondynki zawsze do końca ogladają filmy porno, czekają nawet aż sie skończą napisy ?
- Bo do końca wierzą, że on się z nią ożeni.

Kraków historyczny

Uwaga – ten dzień z pewnością przejdzie do historii.
Przybyłem do Krakowa a tam ciepło i nie pada.
No szok.

Zaczęło się od wybierania plecaka…
Trochę to trwało.
I mam plecak który nie do końca mi się podoba ale musiałem go wziąć, bo:
a) jest najbardziej funkcjonalny
b) gdybym dłuzej wybierał to by mnie Lux zagryzł z niecierpliwości
c) w sumie nie jest taki zły… jak się dłużej popatrzy.

W czasie gdy ja się decydowałem dotarły Mafie.
R2 od jakiegoś czasu pracuje w Krakowie więc spotykamy się rzadko.

Zajrzeliśmy do ZARY gdzie nabyłem nową koszulke specjalnie na środowe wystepy warszawskie.
Ha… jestem pewien, że nikt takiej nie będzie miał.
Napis na koszulce idealnie nadaje się na slogan reklamowy gospodarzy.
Może mi cos odpala za wymyślenie hasła.
Zreszta i tak mam nadzieje wyjść z imprezy obładowany nagrodami z wszelakich konkursów, bo przecież któż może być piękniejszy, mądrzejszy i bardziej skromny ode mnie.
Uuuu… ale poleciałem.
No dobra – koszulka jest fajna.
Wystarczy.

Potem drużyna RR zabrała nas na Planty co by pooglądać piękne zdjęcia Ziemi Z Nieba.
Oj naprawdę piękne zdjęcia.
Przy niektórych aż dech zapiera.
Potem połazilismy po Rynku na który chyba cały Kraków przyszedł.
Nawet przez chwile zaczeliśmy się z Luxem zastanawiać czy tu gdzieś czegoś gratis nie rozdają bo taki dziki tłum.

Obowiązkowo nawiedziliśmy tez Chimerę gdzie tym razem moje łakomstwo omal nie spowodowało zejścia.
Suflet bananowy był tak pyszny, że żal zostawiać a przecież po kieszeniach nie będę upychał.
Mniam… polecam.

Wieczorny powrót – też ma swój urok.
Zachodzące nad autostradą słońce oświetlało nasze twarze.
To był miły dzień.
Podziękowania dla R1 i R2.

SOPOT 2003

Kiedyś to się na festiwale jeździło a dziś szefostwo sknerzy.
Zatem zrobiliśmy sobie zapiekankę z bakłażanów, sera i czosnku z ziołami do tego swieże, jeszcze ciepłe bułeczki i zaczeliśmy oglądać.

Znów miałem wrażenie, że Magdzie Mołek jak przed rokiem ktoś gwizdnął kieckę bo wyszła zawinięta w coś od pasa w dół.
Wyglądała jakby uciekła z sali operacyjnej i bandaż się za nią ciągnął.
Tomcio Kamel albo schudł albo się ogolił – ale i tak wyglada lepiej niż jeszcze kilka tygodni temu.

Zaczęło się.
Na początek moja ulubienica – KAYAH
Szkoda tylko, że polskie gwiazdy nie nauczyły się, że na tego typu recitalach na wejście gra suie HIT, ale taki maxymalny, taki co to wszyscy znają.
Lionel był w tym perfekcyjny.
Ala Kasia i tak dała niezły pokaz.
Oczywiście nie mogę być obiektywny w ocenie wystepu, bo ją bardzo bardzo lubię ale mnie sie podobało.
Tzn. nam się podobało. :-)

Ricky… jakos tak średnio, może dlatego, że w tym czasie na C+ leciała plotka i tak jednym okiem Rickiego podgladaliśmy.

A na deser ZOOLANDER.
Boszzz głupszego filmu dawno nie widziałem.
Najgorsze, że ten film mówi całą prawdę o rynku modeli.

Zakupy

xelLuki w sklepie.
Zdecydowanie powinni o nas serial nakręcić.
W dzisejszym opdcinku kupujemy arbuza.

Kupiliśmy.
Ważył 6,5 kg
Oczywiście potem była kłótnia kto go będzie niósł.

Podróż na Śląsk

xell chciał być szybciej u Misia i dlatego wybrał nocne połączenie.
Pociąg z Gdynii do Bielska Białej oczywiście musiał mieć w Łodzi 20 minutowe opóźnienie – za długa trasa by przyjechał punktualnie.
Ale co ciekawe do Katowic nadrobił prawie całe opóźnienie – czyli oznacza to ni mniej ni więcej, że można tę trasę pokonać w czasie o 20 minut krótszym.
Przywysiadaniu wyleczyłem się z kompleksów, że ja dużo ze sobą biorę na wakacje.
Pewna kobieta przede mną miała walizę rozmiarów lodówki MINSK i jeszcze dodatkowo jedną „walizeczkę” na kółkach.
Początkowo się dziwiłem jak można tyle ze soba wziąć ale jak usłyszałem, że wracała z Sopotu to wszystko stało się jasne.
Lans to lans a w Zopotach to trzeba się na wywczasach pokazać, hej !

Miś czekający o 6 rano na dworcu wygląda uroczo… taki zaspane kochanie.
Przyjechaliśmy do domu, mry mry mry i usneliśmy jak dzieci.

Weekend nadchodzi….

Po siedzieniu prawie w każdy wakacyjny weekend w Łodzi tym razem wybieram się na Śląsk do Misia.
Mam nadzieje, że mnie nie zabiją w nocnym pociągu.
A, że weekend dla mnie się trochę przedłuży – „zostaję do wtorku” * to może w niedzielę nawiedzimy pobliski Kraków.
To jeszcze nie na 100 % pewne ale… się zobaczy ?
W sobotę wieczorem zamierzamy obłożyć się chipsami, paluszkami i colą, wyciągnąć się na sofie i oglądać Rickiego w Sopocie.
Ah te pospolite rozrywki – trzeba wszystkiego w życiu zakosztować ;-)

No to ja idę się pluskać i przygotować do pracy – bo jeszcze dziś trzeba popracować.

* – konkurs – z jakiego to filmu ?

Miś ładnie mówi…

…tak sexi.

Miś od jakiegoś czasu chadza do dentysty (pan sadysta jest podobno bardzo przystojny – ale spokojnie, heteryk) i teraz dostał takie coś na pół roku na ząbki.
Jeszcze nie widziałem tego cuda, a to podobno jakaś deluxe version, ale Słonko teraz tak pięknie sepleni.
Mrau jakie to podniecające.

Przez telefon brzmi prawie perwersyjnie, można dostać orgazmu od samego słuchania.
Zastanawiamy się czy nie otworzyć linii 0 700.

Tylko jak to wpłynie na nasze życie erotyczne, if you know what I mean ?