The most dangerous man on the road

No dobra… koniec z ukrywaniem się.
W końcu dla własnego bezpieczeństwa powinniście to wiedzieć.
Robię Prawo Jazdy.
Od 10 godzin szaleje po ulicach – zatem jeśli widzicie czerwoną fiestę oklejoną numerem telefonu szkoły Kołodziejczak, zdecydowanie proszę ustąpić miejsca a najlepiej zjechać na pobocze i się zatrzymać.
Do tej pory jakoś idzie… jeszcze nikogo nie przejechałem, choć jedna głupia piesza wylazła jak ta krowa na pastwisko zza autobusu… no to ja po hamulcach, samochód dęba, adrenalina mało mi oczami nie wypłynęła… a co było dalej, co zrobił xell.
Otworzył okno i… opieprzył babę.
Instruktor był w szoku, więc ograniczył się tylko do powiedzenia mi, że bardzo dobrze zrobiłem ale… żebym na egazminie tak nie robił.
Ogólnie nie jest najgorzej, choć testy wciąż oblewam.
Dziś jadę wyznaczyć egzamin.
Napisałem JADĘ gdyby ktoś nie zauważył.

Najbliższe zagrożenia zdrowia i życia na drogach i przejściach dla pieszych występować będzie:
czwartek: 11.00 – 13.00
piątek : 11.00 – 13.00
sobota: 12.00 – 14.00

Dobra Luxusowe

Hmmm w związku z poprzedną notką wpadł mi do głowy szatański pomysł.
Chętni do otrzymania mojego nowego numeru są.
A ja mam taaaaaki duży debet…

W celu otrzymania nowego numeru wyślij SMS o treści xell plus pod numer 79999999.
Całkowity koszt usługi – 999 zł + VAT

Nie no żartuję oczywiście… dostaniecie, dostaniecie.
Choć będzie małe filtrowanie.

Markowy ze mnie chłopak

Ja to taki jestem, że do wielu rzeczy się przywiązuję i nawet jeśli kolejne odcinki/wersje/modele są coraz gorsze lub nie kręcą jak kiedyś – to we mnie i tak jest nadal przywiązanie do marki.
O takim kliencie pewnie marzą wszelkie globalne korporacje.
Lux już sie do tego przywyczaił, że w pewnych, jak to się ładnie mówi „segmentach rynku” mam swoich faworytów i reszta choćby nie wiem co – nie ma szans.
No chyba że zdarzy się jakiś cud.
I tak, jak buty sportowe to tylko FILA, jak cola to tylko PEPSI, jak komórka to tylko NOKIA itd…
Już taki ze mnie ortodoks… choć musze powiedzieć, że z wiekiem coraz mniejszy.

Od pięciu lat jestem abonentem Idei… jutro zmieniam operatora na Plusa.
Cud zdarzył się rok i 2 miesiące temu… i ten Cud nadal jest ze mną… i właśnie się do mnie dobiera….

dopisek po
…Było jak zwykle wspaniale…
No po prostu Luxusowo…
Gdy się do mnie dobierał nie zdążyłem skończyć notki…
Chciałem jeszcze napisać, że go kocham…
Ale On i tak to wie.

Turniej miast XI 2003

Czyli wchodzimy na bloga na wyścigi.
Niepodzielne przywództwo od poczatku istnienia
1. Łódź – 6411

Wreszcie w miejscu na które od lat zasługuje… ZA ŁODZIĄ !!!
2. Warszawa – 808

Dalej mamy klasę CZWÓREK i tu istna śląska wojna na noże + rubieże:
3. Opole – 445
4. Katowice – 444
5. Przemyśl – 414
wniosek: południe kraju czyta więcej niż północ.

Nieco niżej klasa DWÓJEK:
6. Sieradz – 263
7. Piotrków – 254
to tzw „rynek lokalny”
8. Wrocław – 253
9. Częstochowa – 241
10. Gdynia – 218
wniosek: poza Gdynią, znów południe górą

Stawkę zamyka klasa JEDYNEK:
11. Gdańsk – 181
12. Poznań – 149
13. Bydgoszcz – 138
14. Kraków – 138
15. Rzeszów – 127
16. Mielec – 107

Dziękuję za wizyty i oby tak dalej.
W zestawieniu odnotowałem tylko miasta z wejściami powyżej 100.

Rząd też czyta.

No proszę tak szacowne instytucje też tu zaglądają.
—an.gov.pl

I od razu widać, że administracja niedofinansowana bo na Windowsie ME muszą pracować.

Pozdrowienia – kimkolwiek jesteś.

Kula szpiegula.

Dawno nie zaglądałem do statystyk.
Rosną.
To miło.
Ale jest tam kilka rzeczy, które zaskakują, bo pomimo niedoskonałości identyfikacji może się człowiek dowiedzieć kto i gdzie czyta.
Widać to w dziale
Najczęściej z domen.
To, że głównie czytają mieszkańcy Polski nie posiadający adresu IP nikogo nie dziwi:
1. .pl(Polska) – 22279
choć ekspansję inetu widać gołym okiem też:
2. Adres IP – 4240

Adresy .net i .com oczywiście już nic nie mówią, bo wiele polskich providerów z rozsądku zamiast dać zarobić tym krwiopijcom z NASK-u rejestruje domeny com.pl, które są kilkukrotnie tańsze
3. .net (NET) – 470
4. .com (Komercyjne, USA) – 446

W tym wypadku wiemy wszystko – Aniu buziaczki:
5. .de (Niemcy) – 331

A to zapewne są te nowe wprowadzone niedawno domeny:
6. .info – 31
7. ??? – 31
8. .org (Organizacje niedochodowe) – 13

Dalej nie jest już tak słodko, a że ja jestem osobą chorą jak czegoś nie wiem (taki mały agent we mnie) więc wzywam do ujawniania się:
Bo o ile jedno lub dwa wejścia z danego kraju można uznać za zabłądzenie to większa ilość (4 bądź 5) wejść wyklucza zbłądzenia.
9. .fi (Finlandia) – 9
10. .fr (Francja) – 6
11. .nl (Holandia) – 5
12. .cz (Czechy) – 5
14. .it (Włochy) – 5
15. .uk (Wielka Brytania) – 5
16. .at (Austria) – 4

Oczywiście całkowicie zdaję sobie sprawę z niedoskonałości tej statystyki, ponieważ będąc na wakacjach na Majorce i odwiedzając bloga regularnie staty nie odnotowały żadnych wejść… z Hiszpanii
Choć biorąc pod uwagę przekrój narodowy tambylców komputer mógł wszystkie wejścia zaliczyć do działu .de

I na koniec akcent humorystyczny.
Jak to nazwał ostatnio ego_pl „mokre sny” też czytają:
20. .mil (Wojskowe, USA) – 1
Wow…

64 + 89

Razem będzie 153 kg miłości, czułości a czasami nieopanowanej żądzy.
To był dobry weekend… taki z cyklu „poleniuchujmy jeszcze trochę Misiu” i żałuję tylko, że nie mogliśmy razem dłużej spać.
Gdybym mieszkał sam…

Nigdzie poza kinem nie poszliśmy, Lux całą niedzielę razem ze mną oglądał telewizję.
Mówił, że nie pamięta kiedy tak długo siedział przed TV…
A filmy fajne były… i fajnie też było w przerwach reklamowych.
Lubię jego miękkie usta i ciepły oddech.

Śniła mi się z soboty na niedzielę Majorka, nasze pierwsze długie wspólne wakacje.
14 dni i nocy spędzonych razem.
To było takie naturalne, że wszystko robimy razem.
Jeszcze wczoraj jak bezbronne dziecko zasypiał w moim łóżku.
A teraz On oddycha innym powietrzem a ja będę mógł poczuć jego dłonie dopiero w sobotę…

Jakaś dziwna ta notka wyszła… bo wcale nie mam żadnego doła.

xell hipochondryk – cz.1

Moi bliżsi znajomi wiedzą, że czasem mam napady hipochondrii.
Wyszukuję wówczas w sobie różnych symptomów.
Ostatnio stwierdziłem, że to już chyba Parkinson… ale Lux mnie uspokoił, że to mi grozi dopiero po 60-tce.
Oooo wtedy to ja będę ze swoją hipochondrią nieznośny do tego stopnia, że codziennie wyszukam sobie jakieś choróbsko.
Ale nie o tym teraz.
Zawsze lubiłem spać.
Kiedyś wyczytałem w jakiejś tabeli ile powinno się spać w odpowiednim wieku.
Czytając na odwrót wyszło mi, że jestem gdzieś tak w przedziale żłobkowym, bo ja bardzo chętnie śpię po 10-11 godzin na dobę.
Oczywiście nie byłbym sobą – gdybym, nie zaczął się dopatrywać w tym czegoś nienormalnego.
No bo to może objaw jakiejś choroby ?
Kto wie.
Poczytałem tu i ówdzie i doszedłem do wniosku, że to mogą być początki cukrzycy.
Niestety moja teoria legła z gruzach bo mój poziom cukru wynosi na czczo 81… a to podobno IDEALNIE.
Wprawdzie moja kochana mamusia, nie będąc lekarzem bardzo szybko postawiła diagnozę
LENISTWO
ale ja się z jej orzeczeniem nie zgadzam.
Może ktoś ma inną teorię czemu tak długo śpię ?