Alize

Postanowione.
Oto mój pierwszy w życiu samochód:
RENAULT Clio Alize 1.2 16V 75KM

* klimatyzacja manualna + filtr
* komputer pokładowy
* ABS + system wspomagania nagłego hamowania
* elektryczne wspomaganie układu kierowniczego
* 4 poduszki powietrzne
* układ blokady zapłonu
* szyby przednie podnoszone elektrycznie
* centralny zamek sterowany falami radiowymi
* podwójne przednie reflektory
* lusterka elektrycznie regulowane i podgrzewane
* automatyczna blokada drzwi podczas jazdy
* regulacja wysokości kolumny kierownicy
* regulacja wysokości fotela kierowcy
* przyciemniane szyby
* zderzaki i lusterka w kolorze karoserii
* system mocowania fotelików dziecięcych
* tylna kanapa dzielona
* radio z CD
* alarm
* dywaniki

Niestety na takie bóstwo trzeba jeszcze trochę poczekać.
Mam tylko nadzieje, że robotnicy w Słowenii nie będą się guzdrać.

Finał

Do finału wyboru samochodu dla xella przechodzą :
1. Renault Clio
2. Citroen C2
3. Citroen C3

Dziś kolejne tournee po salonach w celu wyszarpywania upustów, rabatów i innych bonusów.

PS.
Jedną z pierwszych przejechanych… tfu przewiezionych przeze mnie osób będzie z pewnością eguś za określenie i nazwanie nowego zagrożenia dla ludności naszego kraju.
Wszyscy bowiem boimy się terroryzmu a teraz dochodzi jeszcze xellizm drogowy.

VOLKSWAGEN

Polo.
No ładny.
Ale tylko z zewnątrz.
W środku to taka lepsza Skoda.
Też twardo i też topornie wykończony.
Różnice czuje się dopiero gdy wsiada się do nowego Golfa.
Tam jakoś jakość materiałów udało im się podnieść i już nie jest tak boleśnie twardo.
No ale czego się spodziewać – przecież to samochód dla ludu.

CITROEN

Oj jak trudno do ich salonu trafić.
C3 fajne.
Dużo miejsca w środku.
Jednak francuskie samochody są fajne.
Nie takie twarde jak niemieckie i nie takie lekkie jak japońskie… są takie w sam raz.
Patrząc na standardowe wyposażenie można byc zadowolonym – właściwie jeśli nie chcemy klimatyzacji (przy najmniejszym silniku jest wręcz niewskazana) to pozostaje nam dokupienie ABSu.
To mój drugi wymarzony samochód który chciałbym mieć.
Cenowo – minimalnie więcej niż Renault.

NISSAN

Micra jest boska.
Taka śmiszna kaczucha w wystającymi reflektorami.
Droga jest – to prawda, ale przynajmniej wiadomo za co się płaci.
Zupełne przeciwieństwo aut niemieckich gdzie w tzw. standardzie masz właściwie tylko blachę, koła i kierownicę.
W Micrze jest wszystko.
ABS, ESP i inne te fajne skróty, poduszki powietrzne, wspomaganie… no full wypas w standardowej wersji.
Też wyszedłem bez cennika, bo pan dealer powiedział, że od wtorku wchodzą nowe ceny a i tak najwcześniej mógłbym odebrać to auto za 2 miesiące.

SEAT

Oni mają taki jeden model, który parkuje niedaleko mojej pracy.
Nazywa się Arosa i zawsze jak go widzę to chce go mieć.
Malutkie zgrabniutkie autko.
Niestety jak mi powiedziano w salonie – od dwóch lat nie sprowadzany do Polski i nawet zamówić go nie można.
Nie jest przeznaczony na nasz rynek… bo jest… za drogi.
Cenowo zbliża się do Ibizy.
Siedziałem w tej Ibizie.
Wielkie to takie, podrasowane na sportowe… i wszędzie w folderach roznegliżowane kobitki albo z biustem na zewnątrz albo w kusych majtach.
Przy każdej informacji technicznej odcisk dużych, pełnych, krwisto-czerwonych ust.
To chyba jakaś marka dla niewyżytych samców.

TOYOTA

Od razu na początku powiem, że nigdy jakoś mi się Yaris nie podobał.
Niektórzy nie mogą obok tego modelu przejść spokojnie, bo taki piękny, wspaniały, ah i oh.
No wsiadłem.
Mięciutko.
Zupełne przeciwieństwo Skody i jeszcze bardziej miękko niż w i tak wspaniałym Renault.
Tylko te zegary w środkowej konsoli…
Włączyłem – wyświetlacz okazał się być zamocowany gdzieś w okolicach prawego przedniego koła, albo przynajmniej takie sprawiał wrażenie.
Żadnych wskazówek – tylko cyferki.
No trochę kosmicznie to wyglądało.
Cena też kosmiczna.
Nawet nie brałem folderów cenowych, bo od środy drożeje.
A potem jeszcze w maju chyba też pójdzie do góry.

RENAULT

Clio.
Wśród wymarzonych na 1 miejscu.
Boszzz jak ja bym chciał mieć to autko.
I jeszcze w salonie wystawili tą reklamowaną wersję EXTREME.
Egusiowi by się podobała – bo pomarańczowa i w środku też taka ładniusia.
Fotele dużo bardziej wygodne niż w Skodzie.
Wystrój wnętrza też ładniejszy – ogólnie aż oczy się śmieją i po prostu chce się ten samochód mieć.
Posiedziałem, powzdychałem, z garścią folderów i informatorów kredytowych z prawdziwym bólem serca wychodziłem z tego salonu.
Eh… no cóż musi mi wystarczyć bycie pięknym, skoro bogatym jeszcze nie jestem.

SKODA

Wsiadłem do Fabii.
Ciasno.
Pierwsze wrażenie: czuję się jakbym siedział na małym drewnianym taborecie. Tak samo twardo i niewygodnie.
Wystrój wnętrza projektowały chyba siostry zakonne, bo jest więcej niż ascetyczny. Dodatkowo kijowo wykonany – wszystko twarde, niemiłe w dotyku.
Fuj
Mimo, że poprzez posiadanie kiedyś przez moją rodzinę Skody traktuję ją bardzo pobłażliwie i mimo, że z zewnątrz jest fajna to werdykt brzmi NIE

Zapytałem o Felicię.
Brak.
Ostatnią widziano 3 m-ce temu i nikt od tamtego czasu nie chce tych aut sprzedawać.
Nawet pan dealer się dziwił, że może jakaś druga młodość na Felkę spadła ostatnimi czasy.

Pojechałem…

Nie często mi się zdarza zrywać się na pociąg do Misia w sobotę o 5:45 będąc totalnie wyspanym a teraz tak było.
To chyba tęsknota za Luxem swoje robi…

Dojechałem, zjadłem śniadanie i wypiłem herbatkę i ruszyliśmy w tournee po salonach samochodowych.
Ekscytacja ze zdanego egzaminu nie ustępuję, więc trzeba kuć żelazo póki gorące.
Po dwóch dniach wertowania gratki.pl oraz „ubierania” wymarzonego auta na portalu mojeauto.pl zacząłem w ofertach szukać zapisu
„w rozliczeniu przyjmujemy ludzkie nerki”
wtedy nie musiałbym brać kredytu.
Z której strony nie patrzeć, gdybym chciał nowe autko to brakuje mi tak mniej wiecej równowartość moich półrocznych dochodów.
(przy opcji, że pracuje jak dziki osioł)

Ale teraz w salonach też używane mają więc wybraliśmy się w poszukiwaniu okazji, zbieraniu folderów, wizytówek itp…