Hmmm świetnie.

Onet.pl napisał, że czeka nas najzimniejsze lato od 10 lat.
W czerwcu będzie ciepło tylko przez tydzień, a potem nastąpi ochłodzenie. Deszcz będzie nam dokuczał do 12 lipca, a dopiero tydzień później doczekamy się upałów (33-34 stopnie C).
Ostatni tydzień lipca to znów ochłodzenie i deszcz.
Na początku sierpnia kilka ciepłych dni, a potem znów deszcze i ulewy. Ostatni tydzień sierpnia może nas zaskoczyć nawet śniegiem w górach.

Fajnie co…

Maj

Maj jak wiemy jest wyjątkowo zimy w tym roku.
A dla mnie dodatkowo wyjątkowo kosztowny, bo wydatki wyłażą każdą dziurą i do tego na ogół są trzy- bądź czterocyforwe.

Na samochód czekam cierpliwie, choć przyznaję, że cierpliwość powoli mi się już kończy.
Pocieszające jest to, że sterty papierów związanych z samochodem już zostały podpisane i teraz tylko czekam na sygnał, że autko już jest.
Będzie 14 czerwca najpóźniej.

Wieża już zupełnie odmówiła współpracy i od kilkunastu dni służy mi już tylko i wyłącznie jako radio lub głośniki do kompa.
Kasy zupełnie nie mam bo samochód a tu jakby na złość wychodząc ze swojego banku kilka dni temu zamiast jak zwykle skręcić w lewo poszedłem w prawo i natrafiłem na nowo otwarty salon audiofilski.
A w salonie z okazji otwarcia moja ukochana wieża Yamahy kosztuje 800 zł mniej niż w MediaMarkt.

piano.jpg

Niestety mieli tylko jeden egzemplarz, więc wpłaciłem zaliczkę i… czekam.
Ma być najpóźniej do 14 czerwca.

Warszawska praca była w tym miesiącu jak pustynne miraże.
Jednego dnia już już ją miałem by drugiego dnia znów wydzwaniać, ponaglać i gonić ją.
Ale wreszcie jest.
Cierpliwość się opłaciła.
Podpisana umowa już do mnie mknie pocztą.
Jeszcze tylko mój podpis i rozpoczynamy nowy okres życia.
A najwspanialsze w nowej pracy są możliwości i to, że właściwie sky is the limit.
Dlatego już teraz za wczasu trzeba zadbać o odpowiednia kursy i szkolenia.
Niestety muszę za nie zapłacić z własnej kieszeni.
Koszt w przybliżeniu – średnia łódzka pensja netto.
Sporo – ale skoro ma to być przepustka do pierwszej klasy to chyba warto.
Jakie chyba – oczywiście że warto.
Kurs rozpoczyna się w poniedziałek, potrwa do piątku – gościny użycza mi Helio, który już się cieszy, że będzie miał kompana do wieczornych eskapad po stolicy.
Czuję się trochę jak za studenckich czasów, kiedy to wawskie lokale były przyczyną mojej absencji na porannych zajęciach dnia następnego.

Jestem lesbijką i Królową Nocy

No to czas na retrospekcyjną notkę krakowską.
Nigdy nie lubiłem drag-queens.
Po prostu nie przemawiało to do mnie.
Miś mnie namawiał na Królowe Nocy jakby wiedząc, że po ich występie moge zmienić zdanie.
Zdania tak na 100% nie zmieniałem ale ich wystep był wspaniały, choć ja byłem wyjątkowo zmęczony tamtego wieczora.
Wprawdzie Czesi nie śpiewają ale za to strojami i sceniczną choreografią spokojnie wpędzić mogą w kompleksy całą polską scenę drag’ową.

krolowe.gif

Przed sobotą zastanawialiśmy się z Miśkiem jak one się z tymi wszystkimi piórami zmieszczą w krakowskim SEVEN – ale jakoś się udało, choć trzeba sobie powiedzieć szczerze, że ten klub do występów wszelakich raczej nie jest przeznaczony.
Z całego wieczoru poza momenten ściągania peruek zapamiętam jeszcze 3 zagraniczne lesbijki siedzące rząd przed nami, każda z nich mogłaby robić za Willy’ego w reklamie filmu FREE WILLY oraz to, że PLUTO w każdej przerwie między piosenkami wydzierał się na cały klub, że jest lesbijką.
No i się potem dziwi, że go lesby napadają w męskim kiblu, skoro tak się publicznie przyznaje, że jest jedną z nich :-)

Zarażony – dragostea din tei…

x5
Ma-ia-hii
Ma-ia-huu
Ma-ia-hoo
Ma-ia-haa
Alo, Salut, sunt eu, un haiduc,
Si te rog, iubirea mea, primeste fericirea.
Alo, alo, sunt eu Picasso,
Ti-am dat beep, si sunt voinic,
Dar sa stii nu-ti cer nimic.

Vrei sa pleci dar nu ma, nu ma iei,
Nu ma, nu ma iei, nu ma, nu ma, nu ma iei.
Chipul tau si dragostea din tei,
Mi-amintesc de ochii tai.

Vrei sa pleci dar nu ma, nu ma iei,
Nu ma, nu ma iei, nu ma, nu ma, nu ma iei.
Chipul tau si dragostea din tei,
Mi-amintesc de ochii tai.

Te sun, sa-ti spun, ce simt acum,
Alo, iubirea mea, sunt eu, fericirea.
Alo, alo, sunt iarasi eu, Picasso,
Ti-am dat beep, si sunt voinic,
Dar sa stii nu-ti cer nimic.

Vrei sa pleci dar nu ma, nu ma iei,
Nu ma, nu ma iei, nu ma, nu ma, nu ma iei.
Chipul tau si dragostea din tei,
Mi-amintesc de ochii tai.

Vrei sa pleci dar nu ma, nu ma iei,
Nu ma, nu ma iei, nu ma, nu ma, nu ma iei.
Chipul tau si dragostea din tei,
Mi-amintesc de ochii tai.

x4
Ma-ia-hii
Ma-ia-huu
Ma-ia-hoo
Ma-ia-haa

Vrei sa pleci dar nu ma, nu ma iei,
Nu ma, nu ma iei, nu ma, nu ma, nu ma iei.
Chipul tau si dragostea din tei,
Mi-amintesc de ochii tai.

Vrei sa pleci dar nu ma, nu ma iei,
Nu ma, nu ma iei, nu ma, nu ma, nu ma iei.
Chipul tau si dragostea din tei,
Mi-amintesc de ochii tai

No i przylepiło się i nie mogę się uwolnić.
Będzie z tego przebój lata – jak nic.
Jeśli wogóle w tym roku będzie lato…

A skoro już tak kinowo…

… to kilka zapowiedzi.

W najbliższym czasie na ekrany kin wejdą i xell pewnie się wybierze:
* żywot briana
wiadomo – humor jako antidotum na Pasję

* ja robot
trailer fajny – coś jak połączenie Terminatora i Caspra – przyjaznego ducha

* shrek 2
no chyba komentować nie trzeba

* bridget jones 2
tu też komentarz zbędny…

Troja

Wczoraj apogeum zimna a w sobotę wybraliśmy się z Luxem na Troję.
Tzn gdybyśmy chcieli być bardzo dokładni to właściwie poszliśmy Brada pooglądać bo przecież historię znamy.

GE napisał, że to największy kinowy paw tego roku, Tygrys dodał, że wszystko jest jakieś takie krótsze niż w rzeczywistości.
No ale czego się spodziewać – skoro to ma być dla amerykańskiej młodzieży, dla której Illiada Homera może konkurować grubością z książką telefoniczną a to bezapelacyjnie wyklucza ją z obiektów które człowiek jest w stanie przeczytać.

Moja ocena – tak trochę na 3+ albo słabą 4-kę.
Gladiator był lepszy – bo więcej w nim było emocji.
Jeden z zagranicznych portali napisał, że gdyby nie starsi aktorzy, którzy w Troji faktycznie grali to film by się rozsypał na kawałki.
Racja.
Ale i tak uważam, że film ten ma nieść przede wszystkim przesłanie, że istnieje jeszcze coś takiego jak etos wojny.
Etos którego na dzisiejszych teatrach wojennych zdecydowanie brak.
Ot taki film co to ma robić za Sienkiewicza ku pokrzepieniu serc.
No i żeby można było się poślinić do Brada.

The day after tomorrow.

Właśnie wróciłem z pokazu przedpremierowego.
Warto było siedzieć w kinie od północy do 2.00.
Warto było zobaczyć, jak niszczą Nowy Jork tym razem go zalewając, zasypując śniegiem i wreszczie traktując baaaaardzo niską temperaturą.

Polityka ma racje – ten film to taka trochę bajka – ale ładnie opowiedziana.
Warto się wybrać, choć nie wiem czy akurat teraz gdy przeżywamy najchłodniejszy maj od lat.

kino.jpg

No to się wyspałem i mogę zdradzić jeszcze kilka pikantnych szczegółów filmu.
Efekty specjalne – zwłaszcza w pierwszej częśći są powalające.
Kilka tornad szalejących w samym środku Los Angeles robi wrażenie.
Ludzka bezsilność wobec nich też.
Śmiechem napawa telewizyjny komentarz, że teraz to Amerykanie uciekają do Meksyku i choć ten zamknął granicę to w zamian za anulowanie wszystkich długów Ameryce Łacińskiej przez USA, znów ją otworzył.
Jest oczywiście w filmie trochę patosu i amerykańskiego egocentryzmu – nawet miejscami zbyt wiele.
Choćby scena wyjścia z Biblioteki czy ochrona Biblii Gutenberga.
Jedyny zarzut z mojej, jako Europejczyka, strony to fakt, że w Dniu Niepodlagłości reżyser przynajmniej wysilił się by choć przez moment pokazać kawałek Europy – tutaj już tego nie ma.
Tylko Stany z malutką japońską wstawką na początku filmu.
Ale ogólnie polecam.

Była przerwa – będziemy nadrabiać zaległości

Oj… długo odpoczywałem.
Ale też nigdy nie miałem takiego blogowego lenia jak teraz.
No i nigdy nie miałem tylu spraw z tak różnych dziedzin na głowie jednocześnie.
W podstawówce jak byłem chory to chodziłem do koleżanek i kolegów pożyczać zeszyty by być na bieżąco.
Znaczy skrupulatność ponad wszystko.
A w czasie tych prawie 3 tygodni trochę się działo.
Będzie co opisywać.
Przygotujcie się zatem – bo wena powróciła a leń przepędzony został daleko.

Tygrys jaki jest każdy widzi.

Tygrys jest chłopakiem ze Śląska więc przystojny być musi.
I jest.
I zapewne zaraz dostanę po głowie od mojego kochania (też śląski przystojniak) i od Tygrysowego kochania (nie wiem skąd ale te świdrujące oczka) również a Plutony (no cóż nie ze Śląska) to zaraz mnie od rozbijacza związków wyzwą ale trudno powiem to.
Tygrys – przystojniak z Ciebie, że ho ho… :-)