33,5 st C

Ja już wysiadam.
Zaczynam wertować internet w poszukwaniu klimatyzatorów.
Mogą być te z Komendy Głównej.
Zrozpaczony ich cenami wszedlem na strone z prognozą pogody dla Łodzi.
Od razu milej się zrobiło.
Wystarczy czekać…

Poniedziałek – burza z wyładowaniami.
Max: 32° C Wiatr południowy 10 km/h

Poniedziałek wieczór i noc – burza z wyładowaniami.
Min: 16° C Wiatr ZdPnZd 14 km/h

Wtorek – pochmurno.
Max: 15° C Wiatr ZdPnZd 21 km/h

Wtorek wieczór i noc – obłoki zanikające.
Min: 6° C Wiatr zachodni 10 km/h

Środa – niewielkie zachmurzenie.
Max: 15° C Wiatr ZdPnZd 18 km/h

Środa wieczór i noc – pogodnie.
Min: 5° C Wiatr PnZd 7 km/h

Czwartek – obłoki zanikające.
Max: 16° C Wiatr zachodni 7 km/h

Czwartek wieczór i noc – obłoki zanikające.
Min: 7° C Wiatr PdPdZd 7 km/h

Piątek – obłoki zanikające.
Max: 20° C Wiatr południowy 10 km/h

Piątek wieczór i noc – możliwy deszcz.
Min: 11° C Wiatr południowy 10 km/h

Sobota – możliwy deszcz.
Max: 19° C Wiatr ZdPdZd 14 km/h

Sobota wieczór i noc – obłoki zanikające.
Min: 12° C Wiatr ZdPnZd 10 km/h

Niedziela – obłoki zanikające.
Max: 21° C Wiatr zachodni 10 km/h

Niedziela wieczór i noc – obłoki zanikające.
Min: 12° C Wiatr PdPdZd 14 km/h

Gdzie ta świeca ?

Napisałem w poprzedniej notce, że ze świecą szukać gejowskiego bloga na którym nie było linijki, słowa, wersu (niepotrzebne skreslić) o Eurowizji i się towarzystwo oburzyło, że niektórzy nic nie napisali.
A w domyśle, pedałami przecież są.

Sprawa przybrała pokaźne rozmiary i zatacza coraz szersze kręgi – tylko patrzeć jak komisję sejmową powołają w celu poszukiwania świecy co to niby mi oświetlała czeluści blogowych pedalskich zapisków.
Uprzedzając przytoczę stary dowcip o milicjancie.
Spotyka się dwóch milicjantów i jeden z nim trzyma pod pachą książkę „Dedukcja – podstawy zagadnienia”
Drugi się pyta o czym ta książka.
No więc ten mu tłumaczy.
1 – Masz dom ?
2 – Mam
1 – A co porabiasz w wolnym czasie?
2 – Dużo rzeczy.
1 – Np…
2 – No… mam akwarium
1 – Świetnie
2 – Dlaczego świetnie
1 – No widzisz, to oznacza, że masz jakieś zainteresowania. Dbasz o te rybki, karmisz je, zmieniasz od czasu do czasu wodę. Czyli można wydedukować, że np. nie spedzasz wolnego czasu na niecnych czynach
2 – Jakich niecnych czynach ?
1 – No np. na podrywaniu facetów, czyli nie jesteś pedałem.
2 – A rozumiem… fajne.

Drugi milicjant zapamiętał i nastepnego dnia chciał zabłysnąć przez innym milicjantem.
Pyta go więc:
- Masz akwarium ?
- Nie mam
- No to jesteś pedałem.

Przyrównując.
Napisaliście coś o Eurowizji ?
Nie ?
To nie jesteście pedałami.

Jak wszyscy to wszyscy… babcia też

Wszyscy psy wieszają.
Wszyscy narzekają, ze kicha, tragedia i po co to się odbywa.
Ale wszyscy oglądali a ze świecą szukać pedalskiego bloga w którym choć linijki nie poświęcono Eurowizji.

Półfinałów nie oglądałem, bo kiedyś trzeba zarabiać na chleb i płyty kompaktowe, za to finał od deski do deski.
Fakt, że jednym okiem, bo modernizowałem lodzpersonowi miasto w SimCity ale za to zmysł słuchu działał na full.
W gruncie rzeczy mimo jak to się ogólnie mówi wieśniaczego poziomu, i tak czułem się bardziej światowo przed telewizorem niż w Narra.

Miałem tylko problem z wybraniem swojego faworyta, bo wszystkie piosenki słyszałem po raz pierwszy.
A przecież wiadomo, że jak się może podobać utwór który pierwszy raz słyszę.

Po prezentacji wszystkich stanąłem przed dylematem czy głosować na piosenkę czy na wykonawcę.
Bo jeśli na wykonawcę, to wybrałbym jakichś przystojnych młodziaków (ta parak z gitarami mi jakoś w pamięci utkwiła) a jeśli na piosenkę to tylko MALTA !!!

Jak się już zastanowiłem to O Mój Boże – Artur Orzech powiedział, że właśnie zakończyliśmy głosowanie.
Fuck… choć z drugiej strony będę mógł przeznaczyć tę forsę na jakiegoś tuczącego hamburgera w McD.

Pod koniec imprezy okazało się, że zawodowiec ze mnie pełną gębą bo zdecydowanie słuch a nie wzrok.
No w końcu się pracuje tu gdzie słuch się liczy !
Malta na 2 miejscu.
Aż sobie ściągnę tę piosenkę… albo poczekam jak Eguś wróci i mi pożyczy płytę.

Tytuł notki

Pierwszy raz w życiu mam problem z zatytułowaniem notki.
Bo niby jak mam to nazwać – samoulecznie, samouświadomienie ?
Już wyjaśniam.

Przeczytałem archiwum.
Tak od listopadowego porzucenia do dziś.
Niezbyt obszerna lektura… ale niezwykle pouczająca.
Jak na dłoni widać fazy zachowań, przeżywane emocje, złość, zawiść i przemożną chęć zamknięcia się w sobie.
Po w miarę udanym grudniu nadszedł styczeń pełen kłoptów i złych emocji.
W sumie wszystko zgodnie z planem – dotarło do mnie co się wydarzyło.
Luty do połowy był porażką – później na krótko wybuchło nowe uczucie, które zdecydowanie pomogło memu popękanemu sercu.
Fall in love season trwał do imienin czy właściwie do połowy marca.
Koniec nastąpił jeszcze nad morzem, choć formalnie tzw. rozmowa miała miejsce w Warszawie.
Powrót do pourlopowej rzeczywistości nieco skrzeczał ale za moment były święta i jakoś to wszystko trzymało się kupy.
Potem papieź.
Było sporo zajęć, więc i czasu na myślenie jakby mniej.
A po pogrzebie blokady puściły na wszystkich frontach.
Mega dół.
No było źle… naprawdę źle.

Z Luxem już nie jestem od pół roku więc chyba najwyższa pora uwolnić się mentalnie od Niego…
Kiedyś Anetka powiedziała mi, że stanę na nogi gdy uświadomię sobie, że to co mnie spotkało z Luxem nie było tym najlepszym czymś w moim życiu.
Wiem, że jeszcze tak nie mogę powiedzieć… ale z dnia na dzień jestem tego bliżej.

Słucham ostatnio dużo Kayah a ona tam w jednej piosence śpiewa, że na wszystko jest czas,(…) bo życie pełne jest niespodzianek.
Ma rację.

Cyferki

Chyba faktycznie przed dwoma dniami było dno, bo teraz idzie ku lepszemu.
Dziś spotkałem się z pewnym znajomym, który mi na podstawie cyferek z mojej daty urodzin i imienia i nazwiska powiedział jaki jestem.
Ciekawe rzeczy mówił.
Aż szkoda, że miał na przygotowanie tego o mnie tak mało czasu.

Może ktoś zna kogoś w Łodzi, kto zajmuję się tym profesjonalnie – chętnie odwiedziłbym taką osobą.
A gdyby jeszcze umiała te wszystkie szacher-macher z tarotem albo runami… byłoby bosko.

Namiary możecie zostawiać w komentarzach ale wysłać do mnie mailem.

Po co zmierza do a jednak warto

Takie matematyczne te tytuły notek ostatnio.
Ale w końcu mat-fiz skończyłem.
11 lat temu !!!
Momentami czuję się stary i zmęczony.
Choć jedna z wizytujących w weekend Łódź dam uparcie nie wierzyła, że jestem od niej starszy.
A jednak… choć to miłe, gdy ktoś Ci mówi, że wyglądasz na 25 góra.

Na jednym z foto-gay-portali zmieniłem ostatnio fotki i jeden z komentarzy był, że ładny ze mnie facet i widać, że o siebie dbam.
Tja… a na fotkach jestem zarośnięty, nieogolony i wogóle moim zdaniem niezadbany. Dziwne ludzie mają gusta.

Tutaj pisałem, że mój dół tylko przykryty został.
Zapomniałem o tym i znów w niego przedwczoraj wpadłem.
Nawet bloga chciałem kasować.
Skończyło się na zawieszeniu.
Chwilowym… bo nie wytrzymałem.
Choć subtelności jednak nie można mi odmówić… bo nikt nie przeczuwał, choć moim zdaniem było widać, że coś jest nie tak.
Może to przez ten czarny kolor ?
Dlatego teraz powrócił szablon v3.1 – czyli zielono mi.

Właśnie – a propos szablonu.
Poprosiłem znajomego, by przygotował coś ładnego dla mnie – zgodził się.
Dziś rano jednak pomyślałem, że w sumie mogę ogłosić otwarty konkurs na szablon bloga.
Zatem niech tak będzie.

Szablon powinien być przede wszystkim optymistyczny.
Po drugie minimalizm, oszczędność formy i użyteczność czyli niech nie będzie przeładowany fotkami i innymi wodotryskami – trzeba szanować tych którzy mają wolniejsze łącza.
Kolorystyka… no ma nie razić w oczy… co do reszty dowolność.

Zapraszam wszystkich chętnych do udziału a ja myślę nad nagrodą.

Propozycje szablonów przesyłajcie na maila:
xell@interia.pl

Po zmierza ku po co ?

No i po wszystkim.
Remont zakończony… ale nie wszystko wróciło jeszcze na swoje miejsce.
I zapewne nie wróci.
Książki przejdą radykalny przegląd i część z nich wywędruje do zaprzyjaźnionej biblioteki.
To samo czeka płyty – chyba będzie powtórka z wyprzedaży którą już tu kiedyś organizowałem.
Czeka mnie też kilka kursów na śmietnik, bo obrosłem przez lata w niepotrzebne papierzyska. Części z nich niestety nie można od tak po prostu wyrzucić, więc będę się niebawem uśmiechał do naszych pań w sekretariacie celem skorzystania z niszczarki.

Z innych spraw – padła mi nagrywarka w kompie.
Tzn nie wiem czy ogólnie padła czy tylko w moim komputerze nie chce działać… ale jakoś nie mam chęci przepinać jej do rodziców i sprawdzać.
Stara była i się popsuła – trzymajmy się tej wersji a przy okazji przynajmniej jest pretekst żeby kupić nagrywarkę DVD.
LiteON czy NEC ?
W sieci sprzeczne opinie krążą.

Ten remont był wspaniałą wymówką żeby nie pisać bloga.
Ostatnie notki, takie porządne, powstały na poczatku kwietnia.
Później zapanował letarg.
I jakoś mi tak z tym dobrze.
A po co zmieniać coś co jest dobre ?