!!! SZUKAM PRACY !!!

Do tego, że pracuje w powalonej firmie zdążyłem się już przyzwyczaić.
Jednak ostatnimi czasy ten fakt zaczyna coraz mocniej uwierać.
Tutaj każda zmiana jest pozorowana.
Niby z zewnątrz widać, że coś drgnęło, coś się zmienia ale tak naprawdę nic się nie zmienia i nigdy się nie zmieni.
Nie z tymi ludźmi.

W związku z tym, że obaj z Miśkiem mamy w planach przeprowadzkę do Warszawy, chciałbym zatem ogłosić, że szukam pracy w Warszawie.
Ale tak na poważnie.
Nawet na bardzo, bardzo poważnie.
Co nie znaczy, że szukam na już, bo szczęśliwie z obecnej mnie wywalają, więc grunt pod nogami się nie pali ale nie ma tez powodu by zwlekać.

Wszyscy którzy mogą takową pracę zaoferować lub wiedzą coś o tym gdzie mógłbym pracę znaleźć uprzejmie proszeni są o kontakt.
Można wpisywać się w komentarzach lub pisać na e-maila

Z góry dziękuję za pomoc.

W głowie chmury

W sumie to dobrze, że mam nocny dyżur.
Bo i tak bym chyba nie usnął.
W głowie kłębią się…

…kłębiły się.
Czas przeszły dokonany.
Jakoś ten cały dołek został szybko zasypany.
Wielce pomogła świadomość, że ON kocha.

Zbyt niexellowo

Miałem dziś wolny dzień.
To znaczy oczywiście kilo roboty leży i czeka ale jakoś nie miałem ochoty się za nią dziś brać.
Właściwie cały dzień spędziłem biegając po sieci.
Zajrzałem tez do swojego archiwum.
Oj, mój blog pod wzgledem treści wyglądał kiedyś zupełnie inaczej.
Można nawet nakreślić pewne okresy naznaczone komentarzami pewnych gości.
Osoby komentujące jak to w realnym życiu bywa pojawiały się i znikały.
Jest oczywiście pewne stała grupa komentujących ale częstotliwości ich pojawiania się też wielce się zmienia.

Inną stałą rzeczą mojego bloga jest ciągłe narzekanie czytelników, że mało pisze.
Że chcieliby więcej.
Ja też chciałbym czasem więcej i inaczej ale jak mówi Moje Kochanie, nie mogę obiecywać rzeczy których nie zamierzam albo nie będę mógł dotrzymać.
Kiedyś marzyłem o tym, by na tym blogu pojawiały się tylko takie zaangażowane notki typu ta poprzednia.
Ale jak widać po komentarzach jest małe zapotrzebowanie na takie blotki.
A może zapotrzebowanie jest tylko nikt się nie spodziewa, że xell, ten banalny xell coś takiego napisze.

Chciałbym też pisać bloga politycznego albo może nawet szerzej – obyczajowego.
Kiedyś myślałem, że wszystkie te moje chęci da się połączyć w jednym blogu.
Dziś wiem, że chyba na takie próby jest nieco za późno.

Every generation has his own disease

W ostatnich wyborach zarówno tych parlamentarnych jak i prezydenckich polskie społeczeństwo zamiast liberalizmu wybrało tzw. model solidarny.

W ten weekend w całej Polsce odbywają się Manifestacje Solidarności z Poznaniem.

Ćwierć wieku temu naród buntował się przeciw władzy.
Przeciw Panu w ciemnych okularach, który postanowił bawić się czołgami i żołnierzami na ulicach polskich miast.
Przeciw temu, że nie było Teleranka.

Dziś naród też buntuje się przeciw władzy.
Tyle tylko, że dziś władzą są Ci, którzy wtedy… buntowali się przeciw władzy.

Czy tego chcemy czy nie, każdy z nas z wiekiem i nabywanymi doświadczeniami staje się w mniejszym lub większym stopniu kopią swoich poprzedników.
A to oznacza, że i przeciw nam ktoś kiedyś będzie się buntował.
Niestety bardzo często oznacza też to, że na ogół nie pamięta wół jak cielęciem był.

Każda władza, a ta która doszła do stołków w wyniku społecznego buntu to już najbardziej, boi się tego rodzaju oddolnych inicjatyw wolnościowych.
Boi się, bo wie, że jak społeczeństwo wszczyna takie bunty to oznacza to nic innego jak tylko kres takiej władzy.
Wcześniej czy później.
Czas bowiem na pokoleniową zmianę.

To co dzieje się w naszym kraju to jakieś totalne pomieszanie z poplątaniem.
Najpierw robotnicy obalili ludowe czyli w sumie robotnicze państwo a teraz o fundamentalne wartości demokracji walczymy z tymi którzy tę demokracje wprowadzali.
Chichot historii.
Widać, że obecna władza nie wyciągnęła z tego co wydarzyło się w 1989 roku żadnych wniosków.
Ale to akurat jest dobra wiadomość, bo Ci którzy nie znają historii są skazani na jej powtarzanie.
Czego osobiście całemu moherowemu obozowi serdecznie życzę.

nt

Na forum Gazety na którym od czasu do czasu coś napiszę skrót „nt” oznacza – no text.
Widzę, że w mojej twórczości blogowej ostatnio panuje nt-okres.

Niby wiele się dzieje.
Dobrego i złego.
Miś i praca.
Ale tak jakoś mi się nie chce o tym wszystkim pisać.

Też tak macie ?

Orangutan czyli rozmowy kontrolowane.

Idea zawsze była najbardziej wdzięczną siecią do żartów.
Pamiętacie ten fragment w Asterixie i Obelixie w Egipcie… „Idea przesuń się bo tracisz zasięg”

Teraz zamiast Idei mamy Orangutana.
To znaczy Ci Państwo mają bo u mnie wciąż wychodzi na Plus.
Swoją drogą widzieliście nowe reklamy Mumia ?
A na lodówkę sobie przyklej :-)

Miś w swoim orangutanowym planie taryfowym za 15 peelenów
(to była wersja dla małolatów, żeby nikt nie pomyślał, że autor to stary zgred i nie kuma młodzieżowej mowy, choć i tak pewnie złośliwcy napiszą, że się na siłę odmładzam)
aktywował darmowe rozmowy z moim stacjonarnym numerem.
Zmusił mnie w ten sposób aby odkładaną od miesięcy decyzję o wymianie baterii w bezprzewodowej słuchawce natychmiast wcielić w życie.
Ale nie o tym…
Wczoraj przeglądałem ofertę Orangutana na www, pomarańczowa witryna właśnie mi się wyłożyła gdy zadzwonił Miś.
W pierwszych minutach rozmowy coś nie za bardzo działało na łączach i ogólnie mało było słychać.
Więc powiedziałem mu do słuchawki, że ten cały francuski syf Orange jest do dupy.
I… w tym momencie przerwało połączenie.
Widzisz Wania wot technologia.
Mówisz złe rzeczy na operatora – chlast rozłącża Cię.

Tygodnik a może miesięcznik…

„No mógłbyś coś napisać na tym blogu
ale z drugiej strony to cieszę się, że nic nie piszesz bo wiem, że Ci dobrze.
Ktoś kiedyś powiedział, że ludzie piszą najwięcej na blogach jak są smutni albo ogólnie im źle.
A jak mało piszą to znak, że im w życiu dobrze”

Powiedział Miś.
Tylko z drugiej strony co ja mam o tym myśleć, bo on na swoim blogu codziennie coś pisze.
Znaczy chyba mu źle.

WROTZLOVE

Waliza tym razem wyjątkowo lekka, bo postanowiłem zabrać tylko najpotrzebniejsze rzeczy.
Do Sieradza trasa koszmarna… potem 306 wyrównywał swoją obecnością niedogodności podróży we mgle.
Miś usmiechnięty z lekko przystrzyżoną bródką wyglądał lepiej niż bosko.
A jak wspaniale pachniał…
Takie połączenie mogło skutkować tylko [ten fragment wycięto - L.Kaczyński] usnęliśmy..

A dziś śniadanie o 13.00, potem lodowisko.
Spokojnie nie ja jeżdziłem na łyżwach – ja ograniczyłem się tylko do kibicowania i przynoszenia coli.
Potem Rynek, kawa w Coffee Planet na chwilę przed generalnym remontem (re-inauguracja w przyszły weekend) i pizza w DaGrasso (to w ramach łódzkich akcentów).
Teraz czas na mały relaks i idziemy się wyskakać do H2O.

Acha… wychodząc z Rynku widziałem wiec Hitlerjugend czy innej Młodzieży Romana.
Łysole zgromadzeni pod pręgierzem palili pochodnie, trzymali polskie i jakieś swastykopodobne flagi.
Mimo próby potraktowania całego zgromadzenia jak kolejnej turystycznej atrakcji Wrocławia cisza w jakiej stali brzmiała niezwykle złowieszczo.