Tele Jaja…

…wielkanocne oczywiście.

Z racji wykonywanego zawodu jestem na różnych listach mailingowych, co w większości przypadków kończy się treningiem palca, którym po prostu częściej muszę naciskać klawisz DEL.
Czasem jednak przynosi to profity.
Dziś np dostałem maila z Woronicza w którym to piszą jak będzie wyglądać Wielkanoc w Jedynce.

Na pierwszy ogień – gorący news.
W tym roku fani Trędowatej, Ogniem i mieczem oraz Potopu na Jedynce nie mają czego szukać.
Może Dwójka to przypomni.
Albo TV Polonia chociaż.

No ale przejdźmy do szczegółów.
Dzień zacznie się bardzo niewinnie bo od magazynu Ziarno (swoją drogą czemu program nie nazywa się Nasienie, byłoby tak prorodzinnie przy okazji) ale dalej nie będzie już tak słodko.
Właściwie Wielka Sobota upłynie na Jedynce jako wybuchowa mieszanka brzydoty i sadyzmu a wszystko to podlane sosem miłości i wiary, bowiem o 13:40 dzieci będą mogły obejrzeć Dzwonnika z Notre Dame zaś o 20:15 będzie można zakąszając święconką wsłuchiwać się w odgłosy męki Pańskiej (dosłownie rzecz ujmując) z Monica Bellucci na pierwszym planie.
O „Pasji” napisano już wystarczająco wiele. Recenzje były od euforystycznych po skrajnie negatywne. Wszystkie je łączył jednak element ogromnej brutalności tego obrazu.
Wszyscy zdaję sobie sprawę, że tamte czasy raczej do spokojnych nie należały a Gibson chciał zrobić coś jeszcze bardziej wiarygodnego niż Braveheart ale na mój gust posunął się ciut za daleko.
Ciekawi mnie tylko czy PASJA emitowana w czasie największej oglądalności, bo o 20:15, dostanie czerwone kółeczko czy żółty trójkącik z 12 w środku.
Pewnie trójkącik. A co tam, w końcu niech się młodzi katolicy od dziecka przyzwyczajają do przyszłej służby w Młodzieży Wszechpolskiej.

Kolejne pozycja sobotniego repertuaru Jedynki już tak drastyczne nie będą choć w sumie można to dwojako pojmować, bo zaraz po Pasji na ekranie będzie straszył Kevin Costner a półtorej godziny później Patty Duke.

Niedziela dla kontrastu upłynie pod znakiem nieprzerwanej perwersji, bo już o 8:00 rano Max i Ruby zapraszają do swojej króliczkowej krainy na Czekoladowego kurczaka Maksa. Będzie to opowieść o przygodach dwóch króliczków – Maksa i jego starszej siostry Ruby. Rodzeństwo szukają w ogrodzie wielkanocnych jajek.
Boszzzz ależ trzeba się będzie upalić, żeby to zrozumieć 

Wieczorem za to będzie można zupełnie bezkarnie już ponaśmiewać się z protoplastki Orangutana czyli Idei która gubi zasięg w Egipcie, bo co by nie mówić o całej serii Asterix i Obelix Misja Kleopatra ma świetne teksty w polskim dubbingu.

Chwilę po 22:00 doznamy wszyscy wielkanocnego objawienia ze Steven’em Seagal’em w roli głównej. Ja wiem, że to tylko prawie jak Chuck Norris a prawie robi róznicę ale lepszy Rydz niż nic.

Choć jeszcze nic straconego, bo późno w nocy czeka nas thriller science-fiction (czyt. Jamie Lee Curtis) i Donald Sutherland.
WOW
W poniedziałek za to i z Jedynki poleje się woda.
Ale za to nasza, polska.
A co w końcu w myśl odwiecznej, świątecznej zasady „widziałeś to już 10 razy to obejrzyj…
- po raz 11-sty” przypomną „Superprodukcję” i
- po raz 3784-ty” przypomną „Krzyżaków”
Jedynym akcentem z metką „nowe” będzie wyświetlane w południe „Rogate ranczo” no ale to jak mawiał between coś dla targetu 8-14, czyli dla mnie.
A że nie widziałem w kinie, no dobra, ze skąpstwa, to znaczy, że wtedy będę siedział przed telewizorem i niechże ktoś mi raczy zadzwonić i przerwać.
Będę gryzł !!!

No i takie to będą święta w Jedynce.
Ciekawe co będą powtarzać na innych kanałach ?

Piszę o tym, że nic nie piszę

No dobrze.
Powiedzmy sobie szczerze, z tego bloga wieje nudą.
Nic się nie dzieje, bo jak ma się dziać, jak autorowi nie chce się nawet przecinka na stronie umieścić.
W lutym były „trzy serie”
Początek, połowa i koniec miesiąca.
Ale przynajmniej notki sążniste więc było o czym czytać
Jednak marzec to już totalna kaplica.
Właściwie to jest to jakiś dziwny miesiąc dla mnie.
Niby mój, bo mam wtedy imieniny (o których w tym roku pamiętały tylko 2 osoby z czytelników tego bloga, za co chciałbym im tu i teraz serdecznie podziękować) ale zauważyłem, że często zdarza się tak, że ten miesiąc tak mija jakby niezauważenie.
Też tak macie ?

Wprawdzie trochę się moim życiu dzieje ale chyba dziś już nie pora o tym pisać.

Brokeback Mountain 2

Dziś byłem po raz drugi na Brokeback Mountain.
Pod poprzednią notką zarzucano mi, że mało napisałem o tym filmie.
Nie popłakałem się.
Może dlatego, że w kinie było jednak sporo osób.
Nie zgadzam się z Helio, że to film o owczych dupach i że dłużyzny jak w polskim filmie Panie.
To jest bardzo ciepły i mądry film o tym co się dzieje z człowiekiem, gdy brakuje w jego życiu miłości i nie ma znaczenia o jakiej jej odmianie mówimy.
Jej brak na każdym etapie naszego życia zmienia nas.
Gdy nie ma rodziców, gdy są ale brakuje miłości, gdy tworzymy podstawowe komórki społeczne ale nie są one oparte na uczuciu, itd., itd.
To wszystko nas zmienia.
Miłość jest najważniejszą rzeczą w naszym życiu, jest torami a wszelkie zawirowania na tym polu są zwrotnicami, brak tu, brak tam powoduje, że nagle zmieniamy kierunek podróży i pędzimy ślepym torem do nikąd niczym Ennis Del Mar.
Albo szukając miłości popełniamy błędy bo tory prowadzą do Meksyku.
Kolejny obejrzany film w krótkim czasie, który nie ma happy-endu.
Zupełnie jak w życiu.

CV STOP

Trochę już zaprzestałem tego rozsyłania CV po kraju-raju.
To nic nie daje.
Ja wiem, że w poszukiwaniu pracy najbardziej pożądaną cechą jest wytrwałość i nie wolno się zrażać pierwszymi niepowodzeniami.
Between zawsze mówił, że wszystko trzeba robić nie dla partnera, nawet jeśli kocha się go nad życie, lecz dla siebie. Ja jakoś straciłem teraz zainteresowanie stolicą, bo po pierwsze nie mam tego dla kogo robić a dla siebie jakoś nie czuję wewnętrznej potrzeby i przymusu.
A bo mi tu źle w Łodzi ?
Jeśli wyjdzie coś z tej dodatkowej pracy do której idąc na rozmowę musiałem pierwszy raz od 2 lat włożyć garnitur to będzie cudownie.
Jeśli nic nie wyjdzie… no cóż, kolejna przygoda na koncie.

***

W obecnej pracy nadal mnie chwalą i to te osoby po których może noża w plecach bym się nie spodziewał, ale zawsze sądziłem że są mi co najwyżej obojętne.
Kilka z nich posądzałem nawet o to, że nie wiedzą jak się nazywam… a tu proszę takie zaskoczenie.
Miłe to.

Się wydarzyło

Po wstępnej zabawie nowym telefonem jestem coraz bardziej nim zachwycony.
Wspaniałe urządzenie… kolejne spełnione moje marzenie.

***

Co do Allegro to chyba pochwaliłem dzień przed zachodem słońca, bo ostatnio sprzedaję samą drobnicę której ceny nie przekraczają 15 zł.
Mojej starej komórki nikt nie chciał.
Szkoda.

***

Płyta Jamesa Blunta nie opuszcza moje odtwarzacza.
Cudowny krążek.
W sam raz dla zdołowanych pedałów którzy zostali porzuceni.
“Goodbye my lover
Goodbye my friend
You have been the one
You have been the one for me”

***

Co do mojego DJ-owania w Narra to sprawa się odwlekła.
Najpierw za sterami stanął Michał.
Byłem zbyt chory, by przybyć na debiut, ale pomimo technicznej wpadki spowodowanej sprzętem poszło mu podobno doskonale.
Ja coraz bardziej się zastanawiam czy nadal chcę tam grać.
Nie chodzi nawet o to, że tam.
Wolałbym chyba, żeby ten lokal oznaczał dla mnie miejsce gdzie przychodzę się bawić a nie pracować.