Mr 9216 Europe

Że zdolny z niego chłopak to zawsze wiedziałem.
Nigdy nie zdecydował się na założenie bloga na żadnym z serwerów, albo przynajmniej mnie nic o tym nie wiadomo, bo pewnie w jego systemie wartości byłoby to pójście na łatwiznę.
Zauważyłem, że trochę z Niego taka Zosia-Samosia.
Ale to akurat jego zaleta.
Na tej nowej stronie też dużo słowa pisanego nie znajdziemy, ale to wcale nie zarzut bo On woli komunikować się obrazem niż słowem.

Przyznam się szczerze, ale pewnie to już wiecie, że mam do Niego ogromną słabość.
Zarówno jako do faceta (przystojniak z Niego jest) jak i po prostu do człowieka.
Niezwykle zdolnego i ciepłego.
Bardzo lubię patrzeć na jego prace, bo są po prostu ładne.
Teraz Wy też możecie zerknąć.
petru w sieci… i linkach.

Judyta, lp3 i irc

No i takie wieczory to lubię…
19:40 i jeszcze widno.
Po raz już nie wiem który obejrzałem tym razem wspólnie z rodzicami „Nigdy w życiu” a teraz siedzę sobie przed komputerem, słucham ulubionej Listy Trójki i tak sobie myślę, że za chwilę wejdę na ich kanał ircowy, bo wieki tam nie byłem.
Tylko muszę sobie jeszcze herbatki zrobić – ale to może na serwisie.

O wyższości Świąt Wielkiej Nocy nad Bożym Narodzeniem.

Pamiętam kiedyś na religii zakonnica nas pytała, które święta są ważniejsze.
Wiem, że z religijnego punktu widzenia Wielkanoc jest ważniejsza, bo bez tego nie spełniłaby się przepowiednia i Chrystus nie umierając na krzyżu itd…
Ja jednak zawsze obstawałem przy swoim, że ważniejsze jest jednak Boże Narodzenie, bo gdyby się Chrystus nie urodził to by w ogóle niczego dalej nie było.
Z ukrzyżowaniem i zmartwychwstaniem włącznie.
Logiczne prawda.
Ale w religii nie logika jest najważniejsza a wiara.
Więc niech tam sobie inni mówią, że Wielkanoc ważniejsza.
Dla mnie Święta są jedne – Boże Narodzenie.
Wtedy jest jakiś taki „lepszy klimat”
Zima, choinka, prezenty i kolędy.
No jednym słowem nastrój.

A tera to co ?
Z pogodą to tak nie wiadomo czy to już wiosna czy nie, specjalnych piosenek też jakoś brak no i w ogóle Święta w niedzielę ?
Łeeee, fałszywka jakaś i tyle.

Na korzyść Wielkanocy przemawiają tylko jajka, które uwielbiam w każdej postaci, w przeciwieństwie do bożonarodzeniowego karpia którego w każdej postaci nie znoszę.
No ale żeby od razu dla jajek takie halo czynić.

Dlatego na Boże Narodzenie z lubością wysyłam kartki, życzenia i SMS-y a teraz zmieniłem taryfę i sknerzę na SMS-y a z kartkami i życzeniami jakoś niekoniecznie zdążyłem w tym roku.
Zresztą zrzućmy to na karb przygnębienie ze względu na porzucenie i będzie z głowy.
No bo z czego tu się cieszyć jak nie ma żadnych nowych jajek w pobliżu.

Naród jednak nie zaspał, co oznacza, że są jeszcze na tym świecie szczęśliwe pary (gejowskie też) i wysłał do mnie kartki świąteczne.
Królował SMS z bujaniem się księdza w końcu, co oznacza, że wszyscy wysyłali hurtowo i to jeszcze poprzez opcję „prześlij dalej”

Wśród netowych kartek rządziła ta z kaczorami a na maila też mało oryginalności przybyło.
Z jednym wyjątkiem !!!

Autor tej kartki pojawił się na tym blogu w okolicach listopada i grudnia 2004 i podpisywał się nickiem „Ten Twój”.
Miłość to ja już mu wielokrotnie wyznawałem, złorzecząc przy tym na opatrzność, bo jak to zwykle bywa najlepsze partie już zajęte, więc nie muszę tego powtarzać.
Powiem tylko, że jest naprawdę wspaniałym i niezwykle wartościowym facetem.
PETRU – ogromny szacunek.

Panie, Panowie oto Najlepsza Wielkanocna Kartka Świąteczna 2006

petru.jpg

Myjnia Łagiewniki sp.z o.o.

Ojciec polecił mi pewną myjnię w bok od Inflanckiej.
Nie są tani, ale jak wysprzątają samochód to można jeść z podłogi.
Teraz dodatkowo zamówiłem jeszcze mycie podwozia i silnika, co by się pozbyć soli po zimie.
Całość trwała prawie 3 godziny.
Co robić z czasem ?
Poszedłem na spacer do Łagiewnik.

Oj dawno się tak nie nachodziłem, wprawdzie tej prawdziwej wiosny jeszcze nie widać ale nawet pozostałości jesieni potrafią być ładne.

jesien.jpg

Rozpocząłem od trasy wzdłuż torów kolejowych.

k1.jpg

Zawsze miałem lekkie odchylenie komunikacyjne.
Może kolejowe najmniej ale przyznaję, że kolej ma coś w sobie.

k2.jpg

Poza tym, to wdzięczny obiekt do fotografowania, bo zawsze można sobie dorobić ideologię, że to są tory naszego życia albo coś w tym guście.

k3.jpg

Niestety ta trasa przy Łagiewnikach jest mało uczęszczana więc tym razem nie udało się trafić na żaden pociąg.

Potem odbicie w las
Chwilami czułem się w nim trochę nie swojo, bo uświadomiłem sobie nagle, że jestem tam całkowicie sam.
A gdyby ktoś mnie napadł ?
Przecież nikt by mi nie pomógł, bo to las i nikogo tam nie ma.
Oprócz ptaków.
Drzewa jeszcze całkiem gołe a ptaki już są.
I tak wśród ich śpiewu doszedłem jakoś do Arturówka.
Jakoś, bo tutaj częściej niż na ślady jesieni można natknąć się na ślady zimy.
Roztopy spowodowały małe podtopienia a tam gdzie niżej zrobiły się małe bagienka.

bagno.jpg

Nad samym zalewem posiedziałem i porozmyślałem o niebieskich migdałach, ex-ach i swojej przyszłości.
Oczywiście nie doszedłem do żadnych konstruktywnych wniosków, poza tym, że gdybym tam siedział jeszcze chwilę dłużej to nabawiłbym się hemoroidów i zapalenia płuc.
To zdecydowanie jeszcze nie ciepła wiosna.
Ale jak się chodzi to jest ciepło.

Miałem w planach powrót 56 bo jakoś nie uśmiechało mi się maszerowanie Skrzydlatą aż do wiaduktu ale na autobus musiałbym czekać prawie godzinę więc szybciej będzie piechotą.
Jak wiemy, czas jest pojęciem względnym, czasem przyspiesza by chwilę później wlec się niemiłosiernie niczym pośpieszny do Kutna.
I choć nie uśmiechała mi się ta przechadzka to tym razem z opresji wybawił mnie Rumbuś, który zadzwonił bo jak się okazało on też szedł
Zdradził mi kilka tajemnic, przedstawił kilka ofert i zakończyliśmy stwierdzeniem, że koniecznie musimy się znów spotkać.

Już chyba to kiedyś pisałem, ze bardzo lubię Rumbiego.
I gdyby nie pewne zbiegi okoliczności ewentualnie pewnego rodzaju rozjechanie się w czasie i przestrzeni to kto jak dziś wyglądał by świat…

Wróciłem po auto, które błyszczało i pachniało jak nowe.
Ja też się trochę lepiej czułem. Bo fajnie tak czasem sobie połazić po lesie.

Samochód = koszty

No samochód trochę mnie kosztował.

Pojechałem zmienić opony na letnie.
Od początku robię to w Shellserv, wiem, że są drodzy ale w miarę dobrzy a dodatkowo poza punktami w lojalnościówce teraz jak płacę moją nową karta kredytową mam 10 % zniżki.
Zawsze to coś.
No więc pojechałem.
Jak zdjęli koła to się okazało, że mój samochód hamuje już tylko z przyzwyczajenia, bo klocków właściwie nie ma.
Zaoferowali wymianę.
Ale coś podejrzanie tanio, bo u Przyguckich cała operacja pod nazwą zmiana kloców miała kosztować 280 zł a w Shellserv za to samo chcieli 106 zł.
Tanio.
Podejrzanie tanio.
– A dlaczego tak tanio ?
+ No to chyba, powinien się Pan cieszyć, że tanio.
- No wie Pan, cieszę się, ale jak te klocki są z Tesco to już się cieszę trochę mniej, bo to jednak ważne jest, żeby nie przejechać staruszki prawda ?
+ Ale one nie są z Tesco
- Z Leader Price’a ?
+ Nie, hehe, no to jak, decyduje się Pan ?
- Nie dziękuję, pojadę do zaprzyjaźnionego sklepu i coś wybiorę, ale przyjadę dziś na zmianę OK. ?
+ OK.

Już na letnich gumach pojechałem na Radwańską, gdzie wykorzystując znajomości mojej matki kupiłem klocki z odpowiednim upustem
- Chciałbym klocki do Clio
+ Jakie
- Dobre
+ A jak dobre to tylko te Ferodo

W drodze powrotnej wpadłem jeszcze do salonu żeby zmienili mi pęknięte w wyniku zderzenia z górą lodową (moje Clio może mieć od tego czasu ksywkę Titanic, tylko ja nie za bardzo mogę się zdecydować czy być Leonardo czy Kate) nadkole.
W czasie zakładania posiedziałem sobie w moim następnym samochodzie – czyli Clio 3
Mhmmm wspaniałe autko.
Spokojnie – będzie moje.
Kiedyś.

Wróciłem do Shellserv’a na zmianę klocków.
Ja wiem, że to można samemu zrobić, ale po co skoro może to zrobić młody i bardzo przystojny mechanik.
Niestety jeszcze jest zimno i miał koszulę pod ogrodniczkami ale latem… ech aż mi się trochę żal zrobiło gdy po obejrzeniu mojego samochodu stwierdził, że jest on w doskonałym stanie i pewnie nie prędko się zobaczymy.

Wszystko udało się załatwić w pół dnia.
Wszystko kosztowało prawie 400 zł.

niewiarygodny.blog.pl

Telefon dzwoni.
- Co tam u Ciebie, bo nie wierzę w to co napisane na blogu.

Kiedyś mnie w podstawówce uczyli takiej piosenki, że żołnierz dziewczynie nie skłamie ale całej prawdy nie powie.
To ja właśnie jestem tym żołnierzem a Wy drodzy czytelnicy jesteście tą dziewczyną.
He, heh, dziewczyna nie ma szans ;-)

A na serio…
No faktycznie nie jest najlepiej ale nie proście o szczegóły, bo chcę o tym wszystkim zapomnieć i przejść już dalej.
Powiem tylko tyle, ze po raz kolejny zrobiłem z siebie idiotę, bo zostawiłem uczucia na wierzchu, licząc, że skoro widać, że one takie czyste, szlachetne i z najcenniejszych fragmentów poskładane to może ten Ktoś się jednak na nie skusi.
Ale jednak nie.

Z cennymi rzeczami to jest jednak tak, że najlepiej się czujemy gdy mamy je schowane głęboko w bezpiecznym sejfie.

***

Może z tym stopowaniem CV to jednak był błąd ?
Kupiłem dziś Wyborczą Praca.
Warszawską.
Bo więcej ogłoszeń.
W całym wydaniu nie znalazłem nic dla siebie.
I tak myślę, że to jednak frustrujące dość.

Kasy mi trzeba.
Tak z 600 zł na samochód.
Spokojnie, Ge – nie ciesz się, nic się nie popsuło.
Miałem mały wypadek jeszcze gdy śnieg zalegał wszędzie i teraz potrzebuję kilku stówek na kosmetyczne naprawy.
A poza tym gruntowne mycie i woskowanie + zmiana opon na letnie.
No i warto powoli przymierzać się do zmiany klocków a to kolejne 300.

***

Poza tym postanowiłem w ramach zadośćuczynienia za miesięczne lenistwo zamieścić trochę notek z fotkami, tak więc wkrótce blog się będzie dłużej otwierał.
Zaległa Praga, Liberec, Wrocław i Łódź.

***

A i otworzyłem mobilną wersję siebie samego…

Lubię jasne stawianie spraw.

I don’t wanna hear, I don’t wanna know
Please don’t say you’re sorry
I’ve heard it all before
And I can take care of myself
I don’t wanna hear, I don’t wanna know
Please don’t say „forgive me”
I’ve seen it all before
And I can’t take it anymore

Nie przepraszaj więcej – po prostu zniknij.