Polityka vs. Muzyka

Ostatnio pisałem dużo o polityce i pewnie jeszcze dużo o niej napiszę, bo wiele się dzieje.
Wiele niedobrego.
Dziś jednak trochę o mojej pracy.

Moja praca polega m.in. na słuchaniu muzyki.
Ktoś powie, szczęściarz z niego, też bym tak chciał/chciała
Ale czasem słuchanie muzyki jest zajęciem niezwykle męczącym… przede wszystkim z powodu tego, że tej muzyki jest tak wiele.
Za wiele.
A czasami o niczym innym nie marzę jak o ciszy.
To dziwne, ale lubię ciszę.
Kiedyś w podstawówce czy liceum uczyłem się przy muzyce, teraz łapię się na tym, że przy muzyce coraz ciężej mi się skupić na czymkolwiek poza muzyką.
Ona pochłania mnie całkowicie.

Podobną akcję mam z radiem.
Od kiedy pamiętam, nigdy nie lubiłem jak na jakichś spotkaniach, egzaminach czy randkach, gdzieś w tle gra radio.
Rozprasza mnie to i zaczynam wytężać wszelkie zmysły żeby posłuchać tego co mówią w radiu co z boku często postrzegane jest, i nie bez racji, jako gburowatość czy totalne olewanie ludzi w których towarzystwie się znajduję.

Dlatego czasem jadąc samochodem nawet nie zakładam radia bo wolę trochę ciszy.
W domu też się łapię na tym, że często nic u mnie nie gra.

Ale dziś mam wolny wieczór i rozsiadłem się przed kompem, obstawiłem płytami które w ostatnim miesiącu dostałem z wytwórni i słucham.
No i tak postanowiłem polecić Wam coś drodzy czytelnicy.

Pan nazywa się Nate James.

nate1.jpg

Na dniach ukaże się jego debiutancki krążek zatytułowany „Set the tone”

Jak najlepiej scharakteryzować Nate’a.
Wydawca napisał o nim tak:
Cechą charakterystyczną tego młodego Brytyjczyka jest intrygujące połączenie klasycznego ducha muzyki soul, współczesnego brzmienia R’n'B z solidną dawką funk. Co istotne, dokonania Nate James, to nie kolejna kopia tego co oferuje rynek amerykański, lecz kompozycje z krwi i kości, pełne brytyjskiej elegancji i wyważonego nastroju.

Ja bym to ujął tak, Nate to ktoś kto brzmi trochę tak jakbyście połączyli Jamiroquai’a dodali trochę młodego Lionela Richie, Princa, The Jackson Five a z młodszego pokolenia np. Lemara i zrobili mu fryzurę a la Macy Gray.

nate2.jpg

Cała płyta jest funkowo-oldschoolowa, niezwykle ciepła i pozytywna, taka przy której miło rozpoczyna się dzień.

Nazywaj rzeczy po imieniu

Raz Dwa Trzy kiedyś śpiewali
„nazywaj rzeczy po imieniu
a zmienią się w oka mgnieniu”

i to prawda.

We wtorki pracuję tak, że między jednym dyżurem a drugim mam godzinę przerwy.
Ten drugi to dyżur nocny, do samego świtu.
Na ogół po skończonej pierwszej części jeżdżę na pobliską stację BP po hot-doga i coś do picia na noc
Od jakiegoś czasu zamiast hot-dogów kupuję kanapki.
Takie po 2,99 za sztukę.
Są bardzo dobre.
Mają trzy rodzaje – z indykiem, serem lub salami.
I chociaż ogólnie lubię salami, to tych ostatnich nigdy nie kupuję.
Raz się skusiłem i nie była dobra.
Najbardziej lubię te z serem.
To prawie jak standardowy tekst
„…i jeszcze poproszę jedną kanapkę za 2,99 – tą z serem”

Dziś też byłem na BP, poprosiłem o kanapkę a Pani uprzedzając mnie zapytała jaką sobie życzę,
- Z indykiem, salami czy wegetariańską.
- Wegetariańską ? Macie taką
- Tak, to ta z serem

LPR terroryzm

Gazeta.pl podała, że jeden z prominentnych polityków LPR, Wojciech Wierzejski, chce pałować gejów.

W dzisiejszym „Życiu Warszawy” ukazał się obszerny artykuł o tym, że zbliżająca się Parada Równości może skończyć się albo międzynarodowym skandalem albo ogromną bójką.
Albo i tym i tym.
„Władze Warszawy nie mogą dać zgody na ten przemarsz! Jeżeli dewianci zaczną demonstrować, to należy dolać im pałą” – tak Wojciech Wierzejski z LPR komentuje dla „Życia Warszawy” artykuł o Marszu Równości.
W dalszej części swojej opinii Wierzejski nie odpuszcza też zachodnim politykom. „I nic mnie nie obchodzi, że mają przyjechać jacyś politycy z Niemiec.”
Poseł LPR nie pozostawia wątpliwości, dlaczego niemieckich polityków się nie obawia. „To nie są żadni poważni politycy, tylko geje.” Co z nimi zrobić? „Jak dostaną parę pał, to drugi raz nie przyjadą. Gej to przecież z definicji tchórz” – mówi Wierzejski.

No cóż, biorąc pod uwagę, że żyjemy w państwie prawa… i sprawiedliwości
to chciałbym tylko przypomnieć, że gdybym ja tutaj na tym blogu zaczął nawoływać „chodźcie wszyscy spalimy Wierzejskiemu dom i samochód, a jemu obijemy ryja i zgwałcimy żonę” to jestem więcej niż pewien, że zostałby mi postawiony zarzut z Art. 190. § 1 kodeksu karnego.
I słusznie.
Szczęśliwie prawo w tym kraju obowiązuje wszystkich.
Jeszcze.

B16 terroryzm

Podobno Bóg jest dobry i wszystkich kocha a nasza religia jest religią miłości a nie nienawiści i strachu.
To ja mam pytanie, dlaczego wszystkich dookoła straszą przybyciem papieża co najmniej jakby był to kontroler z NIK-u ?

Jeszcze nie tak dawno z kół rządowo-sejmowych słyszałem, że trzeba się pośpieszyć z tworzeniem koalicji, bo… papież przyjeżdża.
Trochę to wygląda tak, jakby dzieci laurkę szybko kolorowały bo zaraz przyjdzie pani i będzie krzyczeć jak ktoś nie zdążył albo wyszedł poza kreskę i do kąta postawi albo lanie na goły tyłek da przy całej klasie
No dziecinada.

Wczoraj portal WirtualneMedia.pl podał, że Telewizja Polska ogłosiła, że na czas przyjazdu papieża do Polski będzie cenzurować… reklamy !!!
„Dyrektor Biura Reklamy Zbigniew Badziak szacuje, że zakaz emisji dotknie nie więcej niż kilkanaście procent wszystkich reklam. Badziak mówi, że TVP nie chce, aby widzowie nastawieni na relacje z mszy świętej czuli się urażeni formą i treścią, która nie pasuje do podniosłej atmosfery wizyty papieża. W ogóle nie będzie bloków reklamowych tuż przed i po relacjach z mszy świętej.

„Gazeta Wyborcza” przypomina, że papież będzie gościł w Polsce od 25 do 28 maja. Biuro Reklamy już ustaliło, że zdjęte zostaną reklamy między innymi piwa, produktów higieny intymnej, środków antykoncepcyjnych, bielizny osobistej, materiałów wybuchowych i łatwopalnych.”
Znaczy pielgrzymi mają się nie myć i nie używać bielizny a Państwo zadba by też jak już będą tak śmierdzieć nie napili się przypadkiem piwa czy wódki, bowiem już głośno mówi się o powszechnej prohibicji.
Na razie tylko tam gdzie papież będzie gościł ale ja wierzę w radnych miast które Benedykt XVI nie odwiedzi.
Przecież taka Łódź czy Szczecin nie może być gorszy tylko dlatego, że papież tam nie zawita, tez można wprowadzić prohibicję, a co.

A jak już tak zmieniamy wszystko dookoła to nie zapomnijmy poprosić nowego ministra Edukacji Narodowej, żeby dorzucił kilka milionów na zmiany w encyklopediach tak by przy haśle „Rzeczpospolita Polska” dodrukować „katolickie państwo wyznaniowe”.

FIFA terroryzm

Mam serdecznie dość tych wszędobylskich reklam bazujących na zbliżających się Mistrzostwach Świata w Piłce Nożnej.

Oglądając kilka bloków reklamowych w telewizji można dojść do wniosku, że wszyscy żyją mistrzostwami, że faceci to jeszcze rozumiem, dzieci też ale matki, babcie i dziadkowie ???
W czasie ich trwania ubranie się w inne kolory niż narodowe skutkować będzie pewnie karą chłosty a zachowywanie jakiejkolwiek formy powściągliwości w okazywaniu radości pociągnie za sobą społeczne wykluczenie.
Należy drzeć mordę, zachowywać się jak debile czy rozwścieczone zwierzęta i być odzianym w obciachowe biało-czerwone szaliki, mimo, że przed momentem skończyła się długa zima i wreszcie zrobiło się ciepło.
Ale przecież są mistrzostwa.

Poza tym, przyglądając się bliżej reklamom dochodzę powoli do wniosku, że połowę trybun na każdym meczu zajmować będą Polacy.
Kup telefon, wygrasz bilety na mundial, kup soczek, wygrasz bilety na mundial, kup cokolwiek, wygrasz bilety na mundial, a jak nic nie chcesz kupić to chociaż zbieraj kody z nakrętek a dostaniesz… bilety na mundial.

Czy agencje reklamowe uważają, że społeczeństwo jest aż tak homogeniczne lub aż tak głupie, że wszyscy wykazują zainteresowanie tym co nadchodzi ?
No więc drogie agencje – jesteście w błędzie.
Mnie całe te mistrzostwa walą.
Mam je gdzieś i jeszcze kilka dni zmasowanego ataku reklamowego a obiecuję rozpocząć bojkot towarów reklamowanych w ten sposób.

A co to jest długi weekend ?

Naród wziął wolne i pojechał jak kraj długi i szeroki odpoczywać.
Pogoda spłatała psikusa, no ale może to zemsta za nową koalicję ;-)
Ja za to postanowiłem zostać stachanowcem i wyrabiać procenty normy.
I nie żałuję.
Choć właściwie od przedweekendowego piątku do dziś nie wyspałem się porządnie a każdego dnia w firmie spędzałem po minimum 8 do 10 godzin to jestem zadowolony, że nie odczułem na sobie przymusu wypoczywania.
Szczęśliwie ominęły mnie rodzinne spotkania, grille ze znajomymi z którymi nie za bardzo jest o czym rozmawiać i tego typu podobne sprawy.
Ominęły mnie korki przy wyjazdach z miast i wszędobylski tłok.
Portfel też odetchnął bo jedyny wydatek od piątku to sok na nocny dyżur.
4,18 zł
Dodatkową ale już nie wymówką a prawdą było chore gardło i katar który dusił. Ogólny nienajlepszy stan zdrowia skutecznie pomógł mi w odizolowaniu się od świata.

Dziś podczas nocnego dyżuru tak sobie usiadłem na sofie i zacząłem rozmyślać.
Doszedłem do wniosku, że chyba nie jest ze mną najlepiej.
Dziczeje.
Niby mi z tym dobrze, ale czuję w tym wszystkim posmak okłamywania samego siebie.

We wtorek do firmy przyszedł kolega z żoną i malutką córeczką.
Wiadomo dzieci peszą się przy obcych, ale Zuzia na mój widok od razu zaczynała płakać i uciekać.
Wniosek – można mną dzieci straszyć.
Chyba można.
Jeszcze trochę i sam zacznę się siebie bać.

Tydzień temu w Łodzi byli Anetka z Rafałem.
Poszliśmy w sobotni wieczór do Sphinxa.
Prawie wszystkie stoliki były zajęte.
Przyznam szczerze, że nie pamiętam kiedy wychodziłem ot tak sobie na miasto.
Ze znajomymi.
Przyczyn jest wiele, brak znajomych, brak chęci, brak pieniędzy.
A każda z przyczyn napędza kolejną.
Trudno jest w dzisiejszych czasach spotkać się z kimś nie na piwie, którego nie cierpię i nie w miejscu gdzie palą, co coraz bardziej mi przeszkadza.
Poza tym zauważyłem, że ostatnimi czasy dramatycznie skurczyły mi się tematy do wspólnych rozmów z kimkolwiek

No i tak siedzę w domu, siedzę na Internecie.
Jem i tyję i czekam aż przekroczę masę krytyczną która spowoduje we mnie bunt przeciwko dotychczasowemu modelowi życia.
Która pchnie mnie do tego by zadbać nieco o siebie, by przestać rozpamiętywać przeszłość i z zazdrością czytać notki jak to inni gdzieś tam wspaniale się bawią.

Z przeszłości można wyleczyć się samemu, ale to trwa.
Czasem pomocni mogą być Ci których najbardziej się obawiamy, Ci których postrzegamy jako stronników adwersarzy.
W styczniu sabi powiedziała na wspólnym spotkaniu coś co skutecznie wyleczyło mnie z Luxa, coś dzięki czemu poczułem się wolny od przeszłości i przestałem o niej myśleć jak o czymś co było najlepsze w moim życiu.
Wiem, że najlepsze dopiero przede mną.

Z uwolnieniem się od ostatniego uczucia nie jest jeszcze tak różowo jak bym chciał.
Doktor Czas jednak zaczął już działać.
Czekam na pierwsze efekty.

Niektórzy twierdza, że żeby się skutecznie odkochać należy się… zakochać w kimś innym.
Nie podzielam tego zdania.
Bo to nic innego jak krzywdzenie ludzi.
Załatwianie własnych problemów cudzym kosztem.
Dlatego powiedziałem „nie” pewnemu bardzo przystojnemu i sympatycznemu studentowi kierunku na który sam się kiedyś nie dostałem.
Jest przemiły i tak fantastycznie robi masaż, ale nie chcę go wykorzystać do emocjonalnej naprawy siebie samego.

A skoro przyczyny same się napędzają to teraz trzeba tylko odwrócić kierunek.
Gdy pojawią się chęci reszta będzie tylko efektem domina.