Rowerek

Humor w iście brytyjskim stylu… specjalnie dla wszystkich tych, których lekarze mrożą, masują i rażą prądem… podobno dla ich własnego dobra.
Niech się teraz przynajmniej uśmiechną.

Rowerek.gif

La, la, la, la, life is wonderful.

Jak to niewiele potrzeba do szczęścia.
Poranna ciepła kąpiel, świeże bułki na śniadanie, dobra ciepła herbatka.
Kilka fajnych maili i spojrzenie z ekranu.
Spojrzenie lekko diabelskie ale niezwykle intrygujące.
A teraz siedzę sobie, piszę maile słucham muzyki i jest wspaniale.
I nawet słońce na chwilę wyszło zza chmur.

Ala, la, la, la life is wonderful
(Jason Mraz)

Żaba

Znacie ten dowcip o podziale zwierząt na mądre i piękne.
Żaba siedzi na środku niezdecydowana i mówi:
- No przecież się nie rozerwę.

Miałem sobie sprawić imieninowy prezent i lecieć do Londynu na tydzień ale dziś zadzwonił telefon z propozycją wyjazdu na CeBit do Hannoveru w tym samym terminie.
W sumie Londyn nie ucieknie a święto gadżetów jest tylko raz do roku i do tego jeszcze nigdy tam nie byłem.

Zapowiada się fajny marzec.

Co robisz ?

Pracuję.
Nocne dyżury w tym tygodniu robię już hurtowo.
Częściej rozmawiam z ludźmi przez gadu-gadu czy telefon po północy niż w ciągu dnia.
Ciekawe jaki make-up będą mi musieli zrobić by nie było widać na wizji tych worów pod oczami spowodowanych zarwanymi nocami ?
Dobrze że mi jeszcze trochę magicznego kremiku zostało…

Ale nie narzekam, mimo że i w pracy i w domu szpital, bo mnie od kilku dni wszystko jakoś lżej idzie i cały świat mimo, że zima, taki piękniejszy się stał.

A i chciałbym już lecieć do Londynu.
Tylko nie wiem po ile tam kwiaty i mandarynki są.
Ktoś zna ceny ?

Chory świat

Ojciec wrócił od babci z temperaturą.
W pracy kolejne osoby przynoszą zwolnienia i mówią jak Barry White.
Zapalenie gardła zbiera coraz większe żniwo.
Ja na tym tle póki co wypadam całkiem nieźle, ale ostatnio umiem chwalić dzień przed zachodem, więc pewnie jutro będę chory.
Czuje się zmęczony.
Niby nic nie robię, ale czuję się zmęczony.
Dziś w trakcie audycji kilkukrotnie pomyliłem występującą 10 metrów za moimi plecami Krystynę Prońko z Hanną Banaszak.
Nie wiem co mi strzeliło do głowy.
To znaczy wiem co ale nie chcę o tym mówić, bo musiałbym się przyznać, że myślę o sprawach które już dawno powinienem mieć za sobą.

Polsat powtarza „Gotowe na wszystko”
Szkoda, że dowiedziałem się o tym dopiero teraz i znów jestem kilka odcinków w plecy.
A poza tym to idzie o takiej godzinie, że nie będę mógł oglądać. Przynajmniej początków.
No i pokrywa się z Monkiem na tvn-ie.

A i jeszcze coś. Lekarze zalecają żebym jednak cały czas chodził w okularach.
Zupełnie nie wiem po co.
I bez nich to co widzę nie za bardzo mi się podoba.

Pewnie coś broi bo tak cicho.

Gdy byłem dzieckiem to zbyt długa cisza tam gdzie przebywałem czy się bawiłem natychmiast stawiała w stan pogotowania moją matkę.
Jeśli jest za cicho to na pewno coś broi.

Nic nie piszę na blogu od jakiegoś czasu więc padło podejrzenie, że coś broję.
Ano broję.
Umawiam się na randki.
Poznaję nowych ludzi i… zmieniam światopogląd.

Powszechnie wiadomo, że tzw. mój target zawiera się w przedziale 25-35
A tu proszę… ostatnimi czasy zupełnie poza ramami.
Poznałem jednego fajnego… chłopaczka będzie najlepszym określeniem.
Złotowłose dziecko jeszcze właściwie.
22 lata.
Piękny ale w tym wieku wszyscy są jeszcze piękni.
Nieco bałem się spotkania z Nim, bo sytuacja stawiała mnie jakby automatycznie w roli, powiedzmy „ojca”.
Okazało się, że druga strona też była pełna obaw, bo o czym ja będę z tym Panem rozmawiał.
Szczęśliwie obawy zniknęły po kilku pierwszych minutach.
Zniknęły po obu stronach.
Doceniam to, że Złotko potrafi mnie rozśmieszyć, w dyskusji trzyma poziom, starając się mnie czasem zakłopotać.
Ma fenomenalne poczucie humoru.

Z drugiej strony nie uwolniłem się od internetowego flirtowania przez wszelakie portale.
Powinni czym prędzej nakręcić gejowski remake „Masz wiadomość” i zatytułować go „Fellow romance”.
Jako autor scenariusza spokojnie mógłbym też zagrać główną rolę.
Tu też Pan Potencjalny jest spoza ram targetu, tylko, że tym razem w przeciwnym kierunku.
Maile krążą w sieci, przybierając z każdą odpowiedzią na wadze po kilka linijek. Atmosfera się zagęszcza a On przyjeżdża w najbliższym czasie do kraju i jest tyle do (o)powiedzenia…

Nabroiłem prawda ?

Teresa Gate

No tzw. afera Teresy zatacza coraz to szersze kręgi.
Przyćmiła nawet występy Loli w Narra.
Z doniesień wiem, że ostatnio biednej Teresy poszukiwali w Narra wszyscy, począwszy od Waldka a kończąc na armii ochroniarzy.
Zapewne nie chcieli jej poczęstować darmowym martini i omówić poruszone w krytyce klubu wątki.
Utwierdza mnie w tym przekonaniu komentarz Matrixa zamieszczony u Ge
Cytuję:
„poczekaj kurwo jak się pojawisz w Narra.
To dopiero będziesz sławna w świetle reflektorów!”

Nie wróży to niczego dobrego, poza tym, że Ge skoczyła oglądalność bloga.
Skoro bowiem właściciele klubu reagują tak alergicznie na każdą nawet nieco przesadzoną krytykę, to moim skromnym zdaniem w szybkim tempie upodobniają się do rządzących Potworów i Spółki (PiS) tracąc jakikolwiek kontakt z rzeczywistością o poczuciu humoru czy dystansu do siebie już nie wspominając.
Nie będzie przecież nikt im mówił, że czarne jest czarne a białe białe, czy jakoś tak.

Nie bez znaczenia jest też portalowa wojna która dotknęła Narraganset, a której wywołania Teresa winna jest tyle co zastrzelenie arcyksięcia Franciszka Ferdynanda w Sarajewie w 1914.
No ale ktoś musi być winny – padło na Teresę.
Gaylife nie wiedzieć czemu nagle zaczął obsmarowywać Narra chwaląc Ganimedesa.
Czyżby Waldek nie postawił wystarczającej ilości drinków antarexowi ?
Choć przyczyna mogła być bardziej prozaiczna, brak dark-roomu co w filozofii antarexa dyskwalifikuje każdy lokal.

Zobaczymy jak sytuacja potoczy się dalej.
Ja zawsze staram się ze wszystkiego pośmiać więc i tym razem zastanawiam się czy nie zrobić sobie koszulki z napisem ZNAM TERESĘ.