Mister Gay Europe 2007

Już niedługo bo 4 sierpnia w Budapeszcie po raz czwarty odbędą się wybory gejowskiego Mistera Europy 2007.
O ten tytuł ubiega się 23 urodziwych chłopaków z różnych państw europejskich.

W sumie zapowiada się niezła impreza, moim zdaniem to będzie taka lepsza Eurowizja bo poziom zagejenia podobny ale tym razem szczęśliwie nikt nie będzie śpiewał.

Na oficjalnej stronie wyborów Mister Gay Europe 2007 można poczytać więcej szczegółów o kandydatach i zagłosować na swojego ulubieńca.
Jest też opcja dla dziennikarzy żeby się akredytować… hmmm ja w sumie już wieki nie byłem w Budapeszcie.

No dobrze, strona oficjalna niech tam sobie istnieje a ja teraz po kolei zamierzam wrzucić swoje trzy grosze na temat każdego z kandydatów.
Oceniamy w skali szkolnej od 1 do 6.
Zatem zaczynamy:

AZERBEJDŻAN
Sadikh Ragimov
19 lat

azerbaijan2.jpg

WOW !!!
Szczerze powiedziawszy nie sądziłem, że w tym kraju za górami, za lasami tacy ładni chłopcy mieszkają.
Trzeba się będzie załapać na jakiś wyjazd w poszukiwaniu ropy…
Jedyną jego potencjalną wadą może być jego niski wzrost (169 cm) – geje raczej wolą wysokich facetów.
5

* * * * * * *

BELGIA
Jens Taghon
19 lat

belgia99.jpg

Na tym zdjęciu zasługuje conajwyżej na tytuł Mister Ortodoncja 2007 za ładne ząbki.
Ale widziałem w sieci inne fotki i jest w miarę, choć mógłby popracować nad tańcem.
4

* * * * * * *

BUŁGARIA
Ivo Krustev
29 lat

bulgaria5.jpg

Ostatnio ktoś mi mówił, że Bułgarzy to ruchają głównie kozy i owce.
Nie wiedziałem, że od tego można tak zbrzydnąć.
Przecież ten facet spokojnie wygrałby w konkursie uglypeople.com
Tragedia… niech mu ktoś kupi lustro,
albo nie… od razu go zastrzelcie.
1 !!!

* * * * * * *

DANIA
Mikkel Svarre
30 lat

danmarkmikkel2.jpg

Węsze tu jakiś spisek.
Tak wyglądać w jego wieku…
Ja też chcę takie kremy.
Choć tak szczerze powiedziawszy to dla mnie ma zbyt dziecinny wygląd.
3+

* * * * * * *

FRANCJA
Yori Bailleres
23 lata

franceyori.jpg

Na tym zdjęciu niewiele widać niestety… ale zapowiada się całkiem nieźle.
Poza tym musi być niezły w te klocki… bo jest DJ-em, więc pewnie w niejednej „knajpie” już był, tfu grał.
4

* * * * * * *

WYSPY KANARYJSKIE
Leonardo Luiz Murilo
19 lat

grancanaria2.jpg

No ładne dziecko.
Ale tam wszystkie chłoptasie w jego wieku tak wyglądają… i że tak powiem brutalnie, trzeba szybko oczy cieszyć, bo ta piękność szybciutko z nich ulatuje.
Ładny uśmiech… a, że to mój fetysz dlatego dodaje pół oceny wyżej
4+

* * * * * * *

NIEMCY
Jackson Netto
25 lat

germany21.jpg

Nie no oczywiście rasowy Niemiec.
Taki z Hitlerjugend wyjęty.
Lubię koczeladki… ale jakoś ten nieszczególnie do mnie przemawia.
Bez rewelacji.
3

* * * * * * *

WĘGRY
Deam Ladányi
24 lata

hungary3.jpg

Auuuua.
Kto mu tyle naopowiadał o operacjach plastycznych Michaela Jacksona.
Najwyraźniej wziął sobie to chłopak do serca.
Przestylizowana ciota.
2

* * * * * * *

IRLANDIA
Greg Joynt
25 lat

irland123.jpg

Postawił gość na naturalność.
Ale mimo tego, nie powalił mnie na kolana.
Taki typowy nijaki chłopak jakich pełno na ulicach
Pół punktu za nazwisko.
3

* * * * * * *

IZRAEL
Shachar Eyal
25 lat

isreal.jpg

Cicha woda… niby nic a jednak coś w nim jest.
Może to zacięte spojrzenie ?
Cholera wie ?
3+

* * * * * * *

WŁOCHY
Diego Gerolimi
23 lata

italy.jpg

No jeśli On nie wygra, to znaczy, że sędziowie są ślepi.
Mniam, mrau, hau hau i auuuuu w jednym.
Esencja wszystkiego co mi się podoba w facetach.
Zdecydowanie mój faworyt
6 !!!

* * * * * * *

LAPONIA
Thor-Kjetil Sundbakk
29 lat

lapland.jpg

Mam nadzieję, że wystawią go w przebraniu św. Mikołaja… albo renifera
Oby.
Bez przebrania niech w ogóle nie wychodzi z garderby
1

* * * * * * *

MACEDONIA
Kiko
21 lat

macedonia4.jpg

Może i to coś (nie podejmuję się odgadnięcia płci rzeczonego obiektu) jest nawet trochę ładne ale zdecydowanie ktoś powinien go nauczyć obsługi Photoshopa… albo podszkolić w robieniu makijażu.
Na razie jest dramatycznie źle.
2

* * * * * *

MOŁDAWIA
Eugeniu
24 lata

moldova.jpg

Odwołuje to co pisałem o Macedonii.
Sądziłem, że nie może być gorzej.
Może być
I jest.
Zastrzelcie go w imię piękna na świecie.
1 !!!

* * * * * * *

HOLANDIA
Stefan Onland
19 lat

netherlands.jpg

Zdjęcie jak z klasycznego pornola.
Ale to przedstawiciel Holandii więc kto go tam wie ile filmów dla dorosłych może mieć już na swoim koncie.
Ładny, ale bez rewelacji
4

* * * * * * *

IRLANDIA PÓŁNOCNA
John Rice
23 lata

northernirland.jpg

Nieźle, nieźle.
Wprawdzie z tym zarostem jak na mój gust, to zatrzymał się w połowie drogi… ale z drugiej strony może w jego wieku więcej nie rośnie.
Może być z niego niezłe ciacho za kilka lat.
4+

* * * * * *

NORWEGIA
Marius Svela
20 lat

norway23.jpg

Jest zawodowym żołnierzem.
Ładny, choć bez rewelacji.
Nie mój typ.
3+

* * * * * * *

POLSKA
Przemyslaw Rogacki
22 lata

poland23.jpg

No,no,no Panie Przemku… do boju.
Powiem szczerze, że mamy spore szanse na zwycięstwo.
Przystojna bestia z Pana
Niechaj zagranicą wiedzą, że tylko polskie elity polityczne pochodzą z rodu Quasimodo czy innej Fiony a cała reszta narodu piękna jest że hej.
Ech ta moja słabość do blondynów.
5+

* * * * * * *

PORTUGALIA
Jose Marques
23 lata

portugal.jpg

Wygląd przeciętnego młodocianego przestępcy… a jednak coś ma w tych oczach.
Z łóżka bym nie wygodnił, zresztą On wygląda na takiego co by z niego w ogóle nie wychodził.
No dobra… znów mój fetysz czyli uśmiech.
5

* * * * * * *

RUMUNIA
Emanuel
25 lat

romania4.jpg

Ojej…
Podwójne nieszczęście.
Nie dość, że brzydki to jeszcze jest prawnikiem.
Fuj…
2

* * * * * * *

SŁOWENIA
Lev Dermota
24 lata

slovenia.jpg

A ten Pan to chyba konkursy pomylił.
Strong Mani są w sali obok
1

* * * * * * *

HISZPANIA
José Luís Fuster Genovart
24 lata

spain.jpg

Coś z tym zdjęciem jest nie halo.
Właściwie to… chyba jednak nie.
2

* * * * * * *

WIELKA BRYTANIA
Mark E. Carter
24 lata

uk2.jpg

Pucio, pucio.
Rozśmieszył mnie.
A niech tam… choć nie zasługuje na aż tyle
3

* * * * * *

Oczywiście niech wygra lepszy, ale jak wygra ktokolwiek inny niż Włoch to będzie znak, że któryś dał dupy komu trzeba.

Jestem zmęczony

Totalnie zmęczony.
Na wszystkich frontach i tak jak dawno nie byłem.

W pracy mimo, że awans i podwyżka to kolejnego dnia okazuje się, że wiele z tego to tak trochę psu na budę.
Bo ograniczenia, bo właściwie niby ja mam odpowiadać za cały kram ale juz ktoś wcześniej karty rozdał i pozostało mi jedynie uśmiechanie się do gawiedzi.
Trochę nie tego chciałem, ale może mam rozbuchane ego albo po prostu mi sodówa walnęła do głowy.
Z drugiej strony zastanawiam się, że może i dobrze, że czasem ktoś lub coś gdzieś mnie tam stopuje, rzucając nawet kłody pod nogi, bo przy mojej życiowej energii i inwencji twórczej zdążyłbym pewnie wynaleźć szczepionkę na raka, HIV, rozwiązać światowe problemy głodu i zadłużnia państw trzeciego świata a wszystko to jeszcze przed obiadem.
Tylko w takim razie dlaczego czuję się zmęczony, skoro powszechnie wiadomo, że pracoholicy nie czują zmęczenia ?

A może to dlatego, że sezon urlopowy w pełni i ktoś musi pracować po nocach… a przecież nie od dziś wszyscy wiedzą, że szczęśliwy xell to przede wszystkim wyspany xell.

Zdrowie też coś się sypie.
W końcu ile razy w ciągu jednych wakacji można czuć infekcję gardła.
I jak długo można sobie wmawiać, że to nie z powodu klimatyzacji w samochodzie ?

Męczy mnie też załatwiania wszystkich tych interesów które prowadzę rozmawiając z różnymi firmami.
Ile czasu można czekać na laptopa ?
Bo ktoś na wakacjach a jak wrócił, to jego szef w Niemczech właśnie wyjechał i nikt nie jest władny podjąć jakiejś sensownej decyzji.

Boszzzz, niech już będzie połowa sierpnia.
Tylko, że pewnie wtedy będę panikował że się nie spakuje ze wszystkim w jedną walizkę.

Miłość to taka gra.

No tyle komentarzy to ja dawno nie pamiętam.

I te wszystkie osarżenia, że wykorzystałem i porzuciłem.
Rozkochałem i uciekłem niczym ten co wychodzi po zapałki do kiosku i już nie wraca.

A już najbardziej rozwaliły mnie domysły, że teraz biorę odwet za to, że do tej pory to mnie porzucano.

Czy jestem niedojrzały ?
Tak.
Jestem.
Bo nie umiem zaakceptować faktu, że miłość to taka gra i wygrywa ten który szybciej się pozbiera i któremu mniej zależało.
Taki pedałek-frajerek ze mnie w tych sprawach.

Ostatnio usłyszałem, że
„Twój problem polega chyba na tym, że jesteś zbyt normalny.”
No sam bym tego lepiej nie ujął.

Czarny charakter

I wygrał rozum.
Tym razem to ja jestem ten zły.
To mnie widownia wytyka palcami i krzyczy buuuuu.

Może nie potrafiłem poradzić sobie z własnymi demonami.
Demonami różnicy wieku, która co by jednak nie mówić wpływa na bardzo wiele rzeczy.
Demonami kolejnego związku na odległość, telefonowania i ciągłego oczekiwania na cud.
Demonami jakiegoś asekuranctwa czy też tchórzostwa z mojej strony.
Nie wiem.

A może po prostu tym razem się nie zakochałem, choć chciałem ?

I człowiek dryfuje tak w niepewności…

Ktoś mnie ostatnio zapytał czy ja aby nie mam problemów z podejmowaniem decyzji.
Tak, mam
I to ogromne.

On się zaangażował bo bardzo chciał związku.
Więc ma motylki i chce i pragnie
Tak od razu i na ostro.

Ja niby też, ale zamiast świetlanej przyszłości widzę raczej same problemy i zagrożenia… i nie dlatego, że chce sobie przy ich pomocy coś udowodnić czy znaleźć usprawiedliwienie dla samego siebie, lecz chciałbym po prostu je obalić bo wierzę, że za tymi murami jest szczęście.

Istna wojna serca z rozumem.

14 piętro

Dotarłem tam około 1:00.
Buziak na dobry wieczór.
A potem pocałunkom nie było końca.
Noc a my namiętne zarywamy łóżko.
Bardzo namiętne.
Jednak jest różnica między „kochać się” a „uprawiać sex”.

Rano śniadanie i znów grad pocałunków.
George wieczorem śpiewał
„Darling, kiss as many as you want!
I think it’s amazing”

Czułem się jakby to było o mnie.

Wpadłem do Niego do pracy przy okazji odwiedzając grono bliższych i dalszych znajomych… którzy się jeszcze ostali.

Obiad, kino i mimo, że bardzo chciałbym został musiałem wracać do Łodzi.
Znów odległość.
Znów zwątpienia, pytań garść.
I wszystkie rozpoczynają się od złowrogo brzmiącego „CZY…”

Zostań po koncercie

Oj długo nie pisałem ale miałem powody.
11 lipca to miał być dzień podwójnej premiery.
Bo po raz pierwszy miałem zobaczyć i usłyszeć Georga na żywo ale też po raz pierwszy miałem stanąć oko w oko z ikeowym chłopakiem.

Dojechałem do dobrze znanego mi budynku, przemykałem dobrze mi znanymi korytarzami, lecz tym razem pokoje w jednej z szumnie nazwanych Alei jakoś bardziej przyciągały moją uwagę, choć zwykle szybko je mijałem nie zwracając uwagi kto jest w środku.
ON siedział przy oknie.
Identycznie ubrany jak tydzień wcześniej w IKEI, jakby się bał, że go nie rozpoznam.
Rozpoznałem, po uśmiechu i tembrze głosu.
Wprawdzie przyznał mi się ile ma lat, ale uważam, że kłamie.
Wygląda i co więcej zachowuje się na wiele więcej i to akurat jest wielki komplement.

No i do tego wspaniale całuje.
Namawiał mnie bym jednak nie szedł na koncert…
Powiem szczerze, że zawahałem się przez moment… ale jak śpiewa Robbie Williams „…I love you babe, but face it she’s Mado…”… I mean George

Koncert wspaniały
1 sektor
4 metry od Georga.
Wprawdzie najpierw przez kilkanaście minut odszukiwaliśmy się z betweenem w tłumie ale przynajmniej miałem z kim pogadać.
Ja się pochwaliłem swoim zaświergoleniem, On swoim.
A jakby nie patrzeć koncerty na Służewcu to w pewnym sensie dla nas jakieś tam magiczne przeżycie (niezorientowanych odsyłam do archiwum)

George rozpoczął od „Fast Love”, a potem było „Too Funky”. Apogeum osiągnięto przy „Outside” (świetny był ten helikopter) i wieńczącym całość „Freedom”.
Dla mnie najważniejszą piosenką było „Amazing”… bo jak nikt rozumiem, że „cupid could be in disguise”
Bardzo brakowało mi „You have been loved”, ale zdaję sobie sprawę, że to mało koncertowy numer.
George jest w świetnej formie wokalnej i choć nie jest już młodziakiem-szczuplakiem to udowadnia, że bez względu na wiek można wyglądać po prostu dobrze.

Niestety przy wejściu zarekwirowali mi aparat, bo… miał za dużo pixeli.
„Wolno wnosić tylko do 3,2 MegaPix, a Pana aparat ma 5 MegaPix – tam jest depozyt”
No i jedyne fotki jakie zrobiłem to te moją komórką… czyli ogólnie kupa.

GM01.jpgGM02.jpg

A na koniec zadziałała zasada, że czego oczy nie widzą tego sercu nie żal.
Bo początkowo cieszyłem się, że choć pierwotnie miałem siedzieć na trybunie dla VIP-ów to ostatecznie doskonale bawiłem się w pierwszym sektorze (bo trybuna była jednak spory kawałek od sceny) ale jak kubu napisał, że po koncercie VIP-y dostały podwójny album DVD z teledyskami to aż mnie skręciło z zazdrości.
Se kupie… stać mnie.

IKEA boy

W życiu mi się nie przytrafiła taka sytuacja – napisał On.
Mnie też.
Wracając z Warszawy na chwilę przystajemy w Jankach.
IKEA na mieszkańcach Łodzi ciągle jeszcze robi kolosalne wrażenie i pewnie będzie tak do czasu aż nie doczekamy się naszego łódzkiego jej oddziału.

Biegiem po halach bo mało czasu.
Gdzieś między kuchnią a salonem spostrzegłem Go.
Od razu widać, że nasz.
Ale nie dlatego, że przegięty tylko dlatego, że pozytywnie się wyróżniał na tle innych.
Fajnie ubrany, modnie uczesany i torba założona przez ramię zdradzała wszystko.
Ładny chłopiec – pomyślałem.
Ale to tylko moment, który pewnie nic nie znaczy.
Dochodzimy do kas, On z koleżanką stoi przede mną.
Nachalnie mu się przyglądam zastanawiając się ciężko czy bluzka z długim rękawem którą ma na sobie jest bardziej koloru malinowego czy karminowego.
On nie zwraca na mnie uwagi.

Następnego dnia trochę z nudów a trochę z braku wiary zamieszczam ogłoszenie na gejowie z cyklu „widzieliśmy się”

Kilka godzin później dostaję odpowiedź.
Masz szczęście, ze zajrzałem po kilku tygodniach na anonse:) No ja Cię nie kojarzę, ale byłem w IKEI wczoraj z koleżanką i byłem tak właśnie ubrany. Ale jaja no… w życiu mi się nie przytrafiła taka sytuacja :)

Jestem w szoku.
Nie spodziewałem się, że Go odnajdę.
A nawet jeśli to, że coś odpisze.
Niespodzianka.

Może powinienem zagrać w totka, w końcu jak by nie patrzeć szczęściarz ze mnie.
Podobno jutro jest 8 milionów do wygrania.

Najlepiej jak sam sobie odpowiesz kim chcialbyś być.

Podobno całe nasze życie jest odpowiedzią na to pytanie.

Bardziej romantyczny niż zwierzęcy.
Właściwie mogłem się tego spodziewać… przy mojej wadze i posturze ta niby seksualna zwierzęcość ociera się mocno o SM albo chociaż o chubby.
Mniejsza.
Chyba faktycznie jestem romantycznym bardziej, bo zaczynam się zachowywać jak panna na wydaniu której kończy się termin przydatności do użycia.
Nie to, żebym się rzucał na każde przechodzące obok spodnie bo to sobie zostawiłem na ostatnie stadium samotności ale czuję parcie na bycie z kimś.
Takie parcie nigdy nie wróży niczego dobrego, bo święta zasada xell’a, że lepiej nie mieć nikogo niż mieć byle kogo rozsypuje się wtedy w proch.

Niby fajnie jest być singlem, bo to i z każdym można się niezobowiązująco umówić i niekoniecznie tylko na kawę a przecież wiadomo, że wszyscy kochają sex.
Ale z drugiej strony skoro żadna prostytutka nie całuje nigdy w usta to musi też coś w tym być.

Ktoś mnie ostatnio zapytał na fellow, czy mam problemy z podejmowaniem decyzji.
Mam.
I szczerze mówiąc do niedawna nie zdawałem sobie sprawy jak wielki mam z tym problem.