A jednak III

Panie i Panowie.
Ponownie witamy na pokładzie III Republiki.
Chwilowe turbulencje zostały zażegnane.
Niestrawne przystawki szczęśliwie wypadły za burtę ale dzięki temu danie główne będzie smakować zdecydowanie lepiej.

Kapitan powiedział, że mamy zabierać się do ostrej roboty.
Owszem.
Ale póki co odetchnijmy świeżym powietrzem.
Póki go ktoś znów nie zepsuje jakimiś gierkami.

* * *

A na poważnie to jestem sceptyczny.
I pewnie się jeszcze niejednokrotnie rozczaruję w tej kadencji.
Ten zapowiadany cud już się jednak wydarzył, nad urną w postaci frekwencji.
Oby cuda chodziły parami.
Albo trójkami.
Albo grupowo.

Ale urlop…

No to sobie miesiąc odpocząłem od blogowania.
Ale nie myślcie, że to był jakiś taki nadzwyczaj wolny czas.
Dużo się działo.
Wróciłem z Hiszpanii, posiedziałem z kamisiem kilka dni w Łodzi, później dość intensywnie pracowałem, wpadłem na tydzień do Londynu i na kilka dni do Warszawy.

Teraz mam nadzieje, że tempo życia trochę spowolni, bo czuję taką potrzebę, chociażby po to by obrobić i przekazać Wam tutaj to wszystko co nagromadziło się w pamięci.

Jednym słowem – nadal żyję.