Dlaczego ?

Dlaczego mam wrażenie, że mój świat przyspieszył ?
I to znacznie.
Mam wrażenie, że biegnę z górki.
I biegnę coraz szybciej i szybciej.
A wiadomo, że w takich sytuacjach opcje są dwie, albo zwolnimy albo się wyłożymy.

Tyle się dzieje, że na nic nie mam czasu.
Nawet jakbym robił wszystko dwa razy szybciej to i tak ze wszystkim bym nie zdążył.
To frustrujące wiedzieć, że startując z jakąkolwiek sprawą od razu na wejściu ma się świadomość spóźnienia.

Dobra… wracam do pracy, bo sprawy czekają.

O manierach różnych nacji

Znów będzie o Niemcach.
Ktoś może mnie posądzić o jakieś fobie czy inne uprzedzenia albo co gorsza o to, że zapisałem się do PiS-u bo niebezpiecznie blisko do ich poglądów zaczynam postrzegać naszych zachodnich sąsiadów.
Ale jak się przez dwa tygodnie było jedynym Polakiem w hotelu to się człowiek na obserwował.
Niemcy dominowali ale byli też Hiszpanie, Włosi, Francuzi i Rosjanie.
Nad wyraz ciekawa mieszanka.

Bufet jedzeniowy to od wejścia w kolejności „część zimna” czyli wszelkiego rodzaju sałatki, warzywa, wędlina, ser i masło, druga jest „część ciepła” gdzie podczas obiadu serwowane były frytki bądź ziemniaki no i oczywiście mięsa i ryba a rano bekon i pikantne kiełbaski.
Niemcy karnie ustawiali się w ogonku i wszyscy czekali aż pierwsze osoby coś sobie wybiorą.
Na ogół wszystko szło dość sprawnie ale jednego popołudnia pewna pani nie specjalnie potrafiła się zdecydować czy nałoży sobie samą sałatkę czy może dorzuci do tego jakieś oliwki.
Ale cała kolejka grzecznie stała.
Też ustawiłem się z talerzem w ogonku… ale jak czekanie się przeciągało to po prostu ominąłem tą panią i przeszedłem do części ciepłej, gdzie nikogo nie było.
Niemcy patrzyli na mnie jak na kosmitę.
Ja wiem, że Ordnung muß sein ale to nie powinno wykluczać myślenia.
Podkreślam MYŚLENIA a nie cwaniakowania.

Poza tym Niemcy na hotelowej stołówce zawsze zachowywali się niezwykle kulturalnie, uśmiechnięci, choć trochę drażniącym mógł być fakt, że traktowali wszystkich jakby byli Niemcami a ewentualną odpowiedź w innym języku przyjmowali z dającą się zauważyć dezaprobatą.
Za to inną swoją twarz pokazywali w knajpach, gdzie na ogół było ich słychać z kilkuset metrów.

Hiszpanie i Włosi omówieni zostaną razem… bo zachowywali się bardzo podobnie.
Po południowemu.
W sumie Hiszpanie byli u siebie, więc mogli liczyć na wszelkie płynące z tego przywileje, takie jak choćby to, że hotelowy personel mógł się z nimi normalnie porozumieć.
Swoją drogą to dziwne, że nikt poza jedną starszą panią recepcjonistką nie znał tam angielskiego.
Stołówkową ciekawostką jeśli chodzi o Włochów jest z kolei fakt, że uwielbiają się oni chwalić swoimi dziećmi.
Zupełnie jakby dzieci były największym osiągnięciem ich życia.
Pozwalają im absolutnie na wszystko, co niejednokrotnie było niezwykle irytujące, zwłaszcza podczas niedzielnych śniadań po całonocnym imprezowaniu.

Francuzi…
Przyjechała w połowie mojego pobytu sześcioosobowa grupa młodych Francuzów.
No przystojne chłopaki, ze hej.
Jedna czekoladka, jeden z Algierii chyba , reszta biała.
W przeciwieństwie do młodych Niemców, byli niezwykle grzeczni, nigdy głośno się nie śmiali na stołówce a nawet jak wychodzili wieczorem na wspólny podryw, czy wracali nad ranem zalani w trupa, robili to po cichu.
Z racji mojej słabości do tego języka (i do jednego z nich, bo był ciachem) często starałem się siadać blisko ich stolika i po prostu słuchać jak mówią.

I na deser Rosjanie.
Którzy wyglądali na najbardziej zagubionych a często zszokowanych.
Albo może przeżywali szok pierwszych zagranicznych wakacji ?
Podczas posiłków rozmawiali ze sobą prawie szeptem, zupełnie jakby nie chcieli zwracać na siebie niczyjej uwagi.
Chętnie za to komentowali zachowania innych. Może mieli pewność, że nikt ich tam nie rozumie.
Ja rozumiałem i raz nawet odpowiedziałem, że dziękuję, gdy zwrócili uwagę, że mam ładne białe lniane spodnie.
Byli straszliwie zdziwieni.

O wygladzie jak z DDR

Niemcy są fascynujący.
Chyba odkryłem w sobie duszę naukowca, który z zaciekawieniem przypatruje się pewnym zachowaniom a potem to wszystko opisuje.
Coś jak w starym dowcipie o rosyjskich badaniach nad muchą, pamiętacie ?

Rosyjski naukowiec bada reakcje much.
Wyrwał muszce jedną nogę, odstawił i mówi do niej
- Idź
Mucha idzie
Naukowiec zapisuje w notatniku
„Po wyrwaniu muszce jednej nogi mucha idzie”
Wyrwał drugą nogę, odstawił i mówi
- Idź
Mucha oczywiście idzie.
Naukowiec zapisuje w notatniku
„Po wyrwaniu muszce drugiej nogi mucha idzie”
Sytuacja się powtarza aż muszce pozostała ostatnia noga, która naukowiec również wyrywa, odstawia i mówi
- Idź
Mucha nie ma jak się poruszać więc leży nieruchomo
Naukowiec zapisuje w notatniku
„Po wyrwaniu muszce ostatniej nogi mucha ogłuchła”

Ale miało być o Niemcach.
Już Kopernik zauważył, że gorszy pieniądz wypiera lepszy.
To samo dzieje się też na innych polach.
Kultura popcornu i coli wyparła wzruszenie i skupienie z kina, kultura eleganckiego posługiwania się sztućcami poległa pod naporem trzymania łyżki tak jakby był to cep.
Podobnie jest w strojach.
Od jakiegoś czasu panuje zasada „im gorzej – tym lepiej”
Właściwie gdyby kloszardzi i bezdomni tak nie śmierdzieli to każda selekcja wpuszczała by ich wszędzie, bo według obowiązujących standardów są najmodniej ubranymi ludźmi.
Nie da się ukryć, że jeśli chodzi o szeroko pojęte ciuchy, to mamy wiek lumpiarstwa i brzydoty a Niemcy w tym przodują.

Oczywiście należy się od nich spodziewać doskonałego materiału i idealnego przeszycia ale dużym nadużyciem jest oczekiwanie polotu w kwestii krojów i fasonów (patrz wszystkie kolekcje C&A).
Patrząc na to jak ubrana jest ichniejsza młodzież mam wrażenie, że wszyscy niemieccy styliści pochodzą z DDR-u i w młodości jeździli Trabantami a teraz się za to mszczą.

Ale, żeby nie było tylko, że inne nacje są źle ubrana a my to idealni tacy.
Idę sobie ostatniego dnia urlopu bulwarem Playa de Palma, późne popołudnie, już nie upał ale jeszcze ciepło, przede mną idzie grupka młodych ludzi.
Krótkie spodenki, podkoszulki z krótkim rękawkiem i… jeden z nich ma skarpetki i sandały.
Zgadnijcie jakiej był narodowości.

No jasne, że Polak.
Co za wiocha.

O najgłupszych zabawach Niemców

No muszę powiedzieć, że nigdy nie uważałem Niemców za jakoś nad wyraz rozgarniętych, jako naród.
Owszem są skrupulatni, dokładni i wszyscy zachwycamy się porządkiem i czystością panującą w ich miastach ale niestety są też przy tym wszystkim czasem niewspółmiernie głupi i prostaccy.
Co gorsza dotyczy to coraz częściej młodych Niemców.
Przykład ?
Proszę bardzo.

Grupa sześciu młodych Niemców leży na plaży.
Opalają się i jak to oni, głośno gadają.
Na plaży gorąco zatem chce się pić.
Piwo najlepsze.
Ale co to za frajda tak po prostu się napić, trzeba coś wymyślić.
Ustawiają więc swoisty płotek z pustych puszek po piwie, jedną puszkę zgniatają robiąc z niej coś na kształt piłki i rozpoczyna się gra w „piwnego tenisa”

Na czym ona polega ?
Już tłumaczę.
Zawodnik A rzuca „piłką” tak by rozbić „płotek” (zbić jak najwięcej pustych puszek) zawodnik B rzuca się wtedy do ponownego układania „płotka” a w tym czasie zawodnik A doskakuje do puszki piwa ustawionej na betonowym murku i… pije piwo.
Do czasu aż „płotek” znów będzie gotowy do gry.
Potem role się odwracają.

No powiem szczerze, że nigdy w życiu bym na coś tak głupiego nie wpadł więc z dziką fascynacją przypatrywałem się tej swoistej zabawie.
Fascynacją taką trochę z kategorii tych, do czego to prowadzi nuda w połączeniu z głupotą i przemożną chęcią nawalenia się.

Chronologicznie nazbierane zaległości.

Już mi świeczkę zapalili, już krzyżyk na blogu postawili.
Oj chyba za wcześnie jeszcze.

Dużo rzeczy się dzieje, ale że ja uwielbiam chronologię to wszystko w swoim czasie.
Eguś kiedyś pisał, że mam swoisty dar do opisywania wszystkiego ze szczegółami po miesiącu lub więcej.
No to informuje, dar nie wygasł.
Ale tym razem lenistwo wzięło nad nim górę.
Czasem tak się u mnie zdarza.

Będąc jeszcze na Majorce obiecałem, że jak wrócę to napiszę o kilku sprawach, które gdzieś mnie tam zaciekawiły, zafascynowały, może nawet nieco zdziwiły.
No to przyszedł czas na dotrzymanie obietnic… w sumie zasady zobowiązują :-)

Zatem kilka najbliższych notek będzie nadrabianiem zaległości.
Proszę się wygodnie rozsiąść i czytać.
Notki będą się sukcesywnie pojawiać w krótkich odstępach czasowych.