No to się tak nie da….

Sie dzieje Panie….
Zrobiłem sobie trochę wolnego od pisania ale za to nadgoniłem czytanie innych blogów.
Jestem na bieżąco.
Wreszcie.

Jakiś czas temu blog.pl zzieleniał.
Przyznam szczerze, że po zalogowaniu nieco zbaraniałem.
Na pierwszy rzut oka myślę sobie…. o ładnie.
Tak nowocześniej trochę.
Ale teraz jak przyszło mi używać tego nowego czegoś zielonego to szlag mnie trafia.
Czy ktoś może wie, czy ktoś gdzieś się pozytywnie wypowiada o tych zmianach, bo chętnie przeczytam co takiego nowego się pojawiło a czego wcześniej nie było.
Bo na razie to widzę tu jakiś większy dramat.
Same utrudnienia.
Wiem, jestem piep*** estetą i mam na tym blogu wypracowane pewne zasady publikowania notek.
Jestem starym blogowiczem i coraz starszym człowiekiem więc mam prawo do swoich różnych dziwactw.
Ale nie…. teraz shrekowy blog.pl musi mi wszystko utrudniać.
Np, nie mogę stosować się do zasady tego bloga, że pod tytułem notki nie było linijki przerwy a teraz obligatoryjnie jest i nijak nie moge wymusić jej skaskowania się, bez jednoczesnego kasowania linijki przerwy na końcu tekstu.
Wrrrrr….

Urok starego blog.pl tkwił przede wszystkim w tym, że był na tyle prosty, że skutecznie odstraszał te wszystkie pokemony co to musze każdą notkę nadziubdziać inną czcionką i jeszcze wszystko musi migotać i błyskać niczym w Las Vegas.
Tutaj też oczywiście możnabyło to zrobić ale wymagało to czasu i znajomości html’a co skutecznie odstraszało pokemony.
Ale jak widać dzieci neostrady wygrały.
No ale spodziewałem się, że jakieś gówno musi wcześniej czy później wpaść w wentylator jak to onet kupił.
Są z Krakowa więc jakby samo przez się się rozumie, że nie należy się spodziewać rewelacji. 
 
PS
Wymyśliłem patent na to jak nie robić lub robić wolne linijki.
U góry gdy nie chcemy linijki przechodzimy do zakładki HTML i kasujemy „p” w dziubkach a na końcu notki po enterze naciskamy spację.
Boszzzz…. dlaczego ja muszę na nowo wymyślać coś co w poprzedniej wersji chodziło naturalnie.
 

Prezentowo – odpoczynkowo

Pisałem, że ostatnio mój świat gna jak szalony.
Musiałem na chwilę z niego wysiąść.
Wyskoczyłem na dwa dni do Miśka do Wawki.
Dostałem piękne prezenty urodzinowe a w bonusie mocne-nocne przytulanie, które skutecznie oddaliło chmury.
Chmury spowodowane przez tchórzliwych, wrednych, zakompleksionych i co tu dużo mówić po prostu małych ludzi, którzy cały swój czas poświęcają na knucie i uprzykrzanie innym życia.
Żal mi takich osób.

Ja naładowałem akumulatory i z nowa siłą ruszam przed siebie.
Będzie dobrze.
A co nas nie zniszczy to nas wzmocni.

A… i jednego prezentu już nie ma.
Pralinek Lindor’a
Mniam jakie były dobre.

Kia Picanto

Niektórzy twierdzą, że na urlopie powinniśmy robić coś zupełnie innego od tego co czynimy na co dzień.
Ja codziennie jeżdżę samochodem, więc i na urlopie nie mogłem sobie tego odmówić.
Przede wszystkim dlatego, że wypożyczenie samochodu daje ogromną wolność.
Można pojechać w rejony do których w inny sposób… nie sposób dotrzeć.

Przez kilka dni naprawdę polubiłem to moje zielone „coś”
Bardzo zwrotne i przyjemne w jeździe „coś”
No i jak ładnie na zdjęciach wypada :-)

M05.jpg

No to teraz napiszę o…

… wakacjach oczywiście :-)
Ale obiecuję, że już ostatni raz.

Za oknem zimno, mokro i o 16:00 jest już ciemno.
No przecież tak nie można żyć.
Jak człowiek pośpi trochę dłużej to jego dzień trwa 3 godziny.
W taki czas to chciałbym być niedźwiedziem (choć jakby tak spojrzeć w lustro to nawet mam zadatki) i zapaść w zimowy sen.

No to postanowiłem rozświetlić ten smutny jesienny czas.

Z wakacyjnych zaległości zostało mi jeszcze do napisania kilka słów o hiszpańskim sposobie jeżdżenia i parkowania.
Tak właściwie to nie ma tutaj o czym mówić.
Bo to zdanie po wydrukowaniu i tak jest tak długie, że nie zmieściłoby się między dwoma samochodami.
Ja nie wiem jak oni to robią ale potrafią się zmieścić dosłownie wszędzie.
Wprawdzie wyjeżdżanie potem z takiej dziupli polega głównie na delikatnym potrącaniu na przemian tego z przodu i tego z tyłu… no ale zderzaki nie są przecież do ozdoby, prawda ?

Na deser zostawiłem sobie fotki, zatem kolejne kilka notek to będę zdjęcia.
Słoneczne, ciepłe i mam nadzieje poprawiające wszystkim humor.

M01.jpg

I żeby była jasność, nie byłem w tropikalnej, równikowej części Brazylii, to są góry na Majorce.
A po ich przejechaniu, po drugiej stronie trafiamy na wspaniałe widoki (i zupełnie inną pogodę)

M04.jpgM03.jpg

Do tej urokliwej zatoczki prowadzi tylko jedna droga, lecz gdy się już tam dojedzie… widok jest cudowny.

M02.jpg

O tych sławnych serpentynach już wcześniej pisałem…
Teraz możecie je zobaczyć sami.

M07.jpg

Wracając też warto się czasem zatrzymać, by cyknąć ładną fotkę.

M06.jpg

Liceum

Jak to szło…
Z przodu liceum z tyłu muzeum, czy jakoś tak podobnie.
No to dziś jest ten dzień w którym mam tyle lat jaki numerek nosiło moje liceum.