Jożinomania

Jożin z bażin jest mega popularny w Polsce.
Wszyscy go znają i prawie wszyscy lubią, z wyjątkiem mojego kochania, bo Kamiś go niecierpi.

22 lutego Jożin objawi się w Poznaniu.
A ja na fali popularności Ivana Mladka przypomniałem sobie, że zawsze chciałem się nauczyć czeskiego.

Mam jakąś słabość do wszystkiego co czeskie.
Zaczęło się oczywiście od Rumcajsa i Cypiska
Swoją drogą proszek do prania dla dzieci Cypisek był jedynym w PRL-u który nie wywoływał żadnych uczuleń
Potem był Krecik
Ah jo
Żwirek i Muchomorek
Rumburak i Arabela
Kobieta za ladą
czy wreszcie Szpital na peryferiach.

W liceum rodzice kupil Skodę 105, która była rodzinnym cywilizacyjnym skokiem.
Niezwykle wygodna, ekonomiczna i rzadko się psująca.

Moje uwielbienie do Czech wzrasta po każdorazowym zajadaniu się czekoladą Studentską.
A wizyta dwa lata temu w Libercu i Pradze tylko mnie utwierdziła, że Czechy rulez.
No i to „kapku citrinku”
:-)

Od dwóch godzin siedzę i się uczę wymowy i już pierwsza zwrotka i refren idzie mi bez problemów.
Macie ochotę samemu spróbować ?

Jožin z bažin

1.:
Jedu takhle tábořit škodou sto na Oravu.
Spěchám, proto riskuji, projíždím přes Moravu.
Řádí tam to strašidlo, vystupuje z bažin,
žere hlavně Pražáky, jmenuje se Jožin.

Ref. 1:
Jožin z bažin močálem se plíží,
Jožin z bažin k vesnici se blíží,
Jožin z bažin už si zuby brousí,
Jožin z bažin kouše, saje, rdousí.
Na Jožina z bažin, koho by to napadlo,
platí jen a pouze práškovací letadlo.

2.:
Projížděl jsem dědinou cestou na Vizovice.
Přivítal mě předseda, řek mi u slivovice:
„Živého či mrtvého Jožina kdo přivede,
tomu já dám za ženu dceru a půl JZD.”

Ref. 1:
Jožin z bažin močálem se plíží,
Jožin z bažin k vesnici se blíží,
Jožin z bažin už si zuby brousí,
Jožin z bažin kouše, saje, rdousí.
Na Jožina z bažin, koho by to napadlo,
platí jen a pouze práškovací letadlo.

3.:
Říkám: „Dej mi předsedo letadlo a prášek,
Jožina ti přivedu, nevidím v tom háček.”
Předseda mi vyhověl, ráno jsem se vznesl,
na Jožina z letadla prášek pěkně klesl.

Ref. 2:
Jožin z bažin už je celý bílý,
Jožin z bažin z močálu ven pílí,
Jožin z bažin dostal se na kámen,
Jožin z bažin tady je s ním amen.
Jožina jsem dohnal, už ho držím, johohó,
dobré každé lóvé, prodám já ho do ZOO.

LEGO

LEGO

Gazeta.pl napisała, że LEGO ma już 50 lat.
I jakoś tak poczułem wspomnień czar.
Kiedyś LEGO było dostępne tylko w Pewexie

Informacja dla młodszych czytelników – PEWEX to był taki sklep… no właśnie, jak im to wytłumaczyć czym był PEWEX
To trochę jak w tym dowcipie.
Przychodzi mały Jasio do taty i mówi
- Tato opowiedz mi jak to było w stanie wojennym
- No słuchaj synu, ciężko było, wszędzie kolejki, nigdzie niczego nie było tylko musztarda i ocet na półkach
Na co syn
- O, ja…. całe TESCO octu.

Ja swój pierwszy zestaw dostałem już właściwie na krańcu dzieciństwa, bo to jakoś tak było pod koniec podstawówki.
Ojciec wrócił z kontraktu w ZSRR i siostrze kupił Barbie a ja dostałem walkmana.
A na gwiazdkę dostaliśmy zestaw LEGO Policja.
Boszzz co to się działo wtedy.
Siedzieliśmy z siostrą w Wigilię w kuchni do późnej nocy i składaliśmy na wielkim stole u babci w mieszkaniu.
Siłą nas rodzice chyba o drugiej w nocy wygonili spać.
Całe święta z LEGO.
Wspaniale to wspominam

A dziś na forum pod artykułem znalałem świetny tekst.

„A ja nigdy nie miałem Lego.
Zamierzam dążyć do unieważnienia przez sąd mojego dzieciństwa i przyznania mi prawa do nowego!!!”


Trochę w tym racji… dzieciństwo bez LEGO to takie trochę ułomne dzieciństwo.
Ciekawe czy czytelnicy tego bloga bawili się LEGO.
Może nie wszyscy mieli możliwość.
Ale mam jeszcze ciekawsze pytanie… czy dzisiejsze dzieciaki bawią się LEGO, do którego teraz jest swobony dostęp.

I love TESCO… but only after 23:00

No kocham robić zakupy w TESCO.
Ale tylko wieczorem albo w nocy.
Cisza.
Spokój.
Nikt się na Ciebie dziwnie nie patrzy jak stoisz i 15 minut wybierasz który zapach odświeżacza powietrza do pokoju teraz kupić.
Jak nieśpiesznie przyglądasz się batonikom lub wąchasz kolejny żel pod prysznic.
Ja wiem, że na codzień nie wyglądam i nie zachowuje się jak pedał
(podobno),
więc mogę sobie pozwolić na odrobinę pedalskiego niezdecydowania czy nawet wybrzydzania nocą w TESCO.

Teraz mój pokój pachnie jabłkami i cynamonem.

No weź i coś zrób z tym…

Jak człowiek nic nie pisze, to sobie wymyśla różne głupoty.
Że niby jak pokoloruje bloga inaczej, to będzie takie nowe otwarcie.
Spróbujemy.
Może to zawsze jakaś forma mobilizacji.

Wczoraj mnie znajomi wyciągali z domu… a ja się skutecznie broniłem
Domowe pielesze i SimCity skutecznie mnie przytrzymały.
Później wyciszyłem telefony i usnąłem jak dziecko.
Robię się stary…
Taki kapciowy i domowy Miś.
Posiedzieć, popić ciepłą herbatkę i obejrzeć jakiś film.
A teraz mam co oglądać, od kiedy stałęm się szczęśliwym posiadaczem cyfrowej TV.
No bajer jak sto-pięćdziesiąt.
Pół setki kanałów filmowych, dziesięć muzycznych.
Raj.

Właściwie to ja nie powinienem się udomawiać, tylko na jakieś siłownie chodzić pod osłoną tej pluchy i wiatrów co są za oknem, żebym potem wiosną nie musiał aż tak bardzo wciągać.
I tak całe życie na wdechu, ale ostatnio doszedłem do takiego stanu, że niektórzy mi mówią, żebym wciągnął brzuch a ja im odpowiadam, że już wciągnąłem :-)

Machnąłbym jakieś blogowe postanowienie o częstszym pisaniu… ale jeszcze zapeszę.