Pierwsze Kieleckie wrażenie

Udało się wreszcie oderwać od całego świata na chwilę.
Spóźniony i chory ale za to z wałówką jakbym na miesiąc w Bieszczady jechał jednak dotarłem do Kielc.
Zaskoczyła mnie droga z Łodzi.
Bardzo pozytywnie zaskoczyła.
Jak na polskie warunki przede wszystkim dobra nawierzchnia no i to ukształtowanie terenu i las.
Jak ktoś mieszka na środku stołu to jak się tu i ówdzie coś pagórkowatego pojawia to radocha jest wielka.
Pierwsze wrażenie z Kielc… tam faktycznie piź… tzn. wieje.
Nawet w centrum na deptaku wieje jakby ktoś się powiesił.

Kolejne wrażenie, jak ich stać na takie inwestycje w odrestaurowywanie centrum miasta.
Nie mówię, że wszystko zostało zrobione ale wierzcie mi, to co już odnowili lub zbudowali od nowa naprawdę robi wrażenie.
Obiektywnie rzecz ujmując u nas w Łodzi jest brudniej… w centrum.

Zdaję sobie sprawę co przeciętny mieszkaniec miast typu Wrocław, Kraków czy Warszawa myśli gdy ktoś mówi Kielce.
Że to zadupie.
Zaścianek.
Podręcznikowy wręcz przykład małomiasteczkowości.
Jakaś czarna dziura w środku Polski, z której wszyscy robią sobie żarty.

Misiek jak i wszyscy inni czasem pogardliwie nazywani „scyzorykami” pewnie się obruszą.
I słusznie, bo Kielce to wprawdzie nie jest miasto z grupy tych które obdarzasz miłością, jeśli się tam nie urodziłeś ale za to jest to miasto bardzo prężne i przede wszystkim bardzo ambitne,

Ja też się w nim nie zakochałem ale mam do Kielc szacunek.
Bo widać pracę którą ktoś tam włożył… i wkłada nadal.
Oby tak dalej.

13 in 1

Oh God, co za weekend…
Dzieje sie wiele, szkoda, że niewiele dobrego.
Od piątkowego ranka mam postępującą i cofającą się na przemian anginę.
Czuję się dokładnie tak jak wyglądam i odwtornie…

A poza tym to i tak już mnie nikt nie lubi:

  • bo nie poszedłem na zakładowy bal przebierańców, a tak na Ciebie liczyliśmy i to przecież bez znaczenie że masz drescze i początki anginy gdyz zapewne ściemniasz,
  • bo poszedłem następnego dnia do pracy, a przecież byłeś taki chory,
  • bo nie byłem na pełnej imprezie urodzinowej u babci, no bo Ty to zawsze masz pracę,
  • bo nie poszedłem szaleć w ostatnią sobotę karnawału a Lindis przyjechała i przecież tak rzadko się widzimy,
  • bo się naprawdę chujowo czułem i to co zwykle jestem w stanie zmontować w kompie w miarę szybko szło mi dużo wolniej, choć Ty i tak zawsze wszystko tak wolno robisz,
  • bo przez to wszystko nie dotarłem na niedzielny obiad u babci,
  • bo KaMisiek tam już siedzi i ma muchy w nosie, bo się tak rzadko widujemy a Ty jeszcze pewnie specjalnie a jakże, przyjeżdżasz tak późno,
  • bo jeszcze muszę podskoczyć do firmy i zostawić w niej conieco z tego co zrobiłem w domu,

bo… jeszcze niech ktoś coś dorzuci bo mało tego.