Słońce szaleje

I tak powoduje, że człowiek jakoś o urlopie myśleć zaczyna.
Wprawdzie w czerwcu w jednym tygodniu odwiedzę dwie stolicę i do tego będę się właściwie przesiadał z samolotu do samolotu.
Ale Berlin i Wiedeń będą poniekąd wizytami służbowymi.
Chciałem połączyć przyjemne z pożytecznym ale okazuje się, że brakło mi 15 minut + odprawa.
O tyle wcześniej przez moim lądowaniem startuje samolot na Djerbę gdzie zostało ostatnie miejsce w hotelu na tydzień za rozsądne pieniądze.

No cóż poszukiwania trwają
Tylko jak zwykle ciężko się na coś zdecydować.
Niby wolałbym gdzieś w Europie.
Ale Majorka odpada – ileż można, niedługo mi obywatelstwo przyznają
Chętnie bym się wybrał na Ibizę, ale z Polski to są koszmarne koszty. Może Miszal coś wynajdzie w londyńskich biurach podróży ?
Grecja mnie jakoś nie pociąga, choć zaprzyjaźnione skjeti mówi, że Grecy całkiem, całkiem a nawet i owszem.
Malta po raz drugi… w sumie czemu nie.
Cypr też brzmi zachęcająco.
A może Maroko. Będę udawał Humphreya Bogata z Casablanki.

Macie jakieś pomysły ?

Poza kierunkiem i cenami problemem są też terminy, bo wszystkie te urlopowe wojaże trzeba dopasować do siatki terminów ślubno-weselnych na których zgodziłem się już być.

A poza tym co chce mi się sexu…

SMS

Czekam sobie na betweena pod jego pracą, co by wspólnie wyskoczyć na kawę i omówić jak to nam świetnie czas mija w tej Norwegii co to mieliśmy do niej lecieć i o co, co poniektórzy byli zazdrośni.
Spotykam znajomego ale on się bardzo śpieszy więc zamieniamy dosłownie dwa zdania a kilka godzin później dostaję SMS-a

Zajefajnie Pan dziś wyglądał, byłem pod wrażeniem.
Całuję.

Obrazić się za tego „Pana” ?

Toro – czyli nie chwal dnia…

No i po raz kolejny sprawdziła się stara prawda, by nie chwalić dnia przed zachodem słońca.
Cofam to co powiedziałem o muzyce w Toro.
W sobotę była duuuużo gorsza niż w piątek.
A no i DJ „poleciał Matrixem” i też puścił Vondraćkovą.
Proszę mi dokładnie wytłumaczyć o co z Nią chodzi.
Czy ona jest kreowana na jakąś gejowską divę w Polsce ?
Ja wiem, że każda czeska piosenka w Polsce budzi uśmiech ze względu na czeski język ale „Malovany dzbanku” jest o wiele bardziej „czeskie” niż „Ja pujdu dal”.

Spotkałem starego znajomego jeszcze z czasów zawodowych wypadów na festiwal do Sopotu.
Gdy zapytał jak mi się podoba w Toro odpowiedziałem, że bardzo bo wszędzie mnóstwo fajnych facetów.
Zaczął się nerwowo oglądać i zapytał
- Ale gdzie są Ci fajni ?
No to mu wytłumaczyłem, że to efekt nowości.
+ Przyjeżdżasz do innego miasta, idziesz do lokalnego klubu i wszyscy (no prawie wszyscy) Ci się podobają.
Bo jesteś tam pierwszy raz i nikogo nie znasz.

Poza tym dokonałem kilku „olśniewających odkryć” o których w następnych notkach.
Ogólnie warszawski weekend uważam za udany.

I tutaj pewnie daje się słyszeć jęk zawodu zawiedzionych czytelników:
Ej… i to wszystko ???
Nic o sexie
Przecież na pewno musiało do czegoś dojść
Szczegóły, dawaj szczegóły

No dobra….
To może ja tylko tyle powiem, że nie w Toro ale…
Doszło.
I ja też.

Fellow 3D

Jeśli chcecie się poczuć jak na fellow.pl w wersji 3D to trzeba się wybrać do Toro.
Gdzie człowiek nie odwróci głowy tam znajome profile.
Szkoda, że nie ma opcji z hasłem bo wtedy wszyscy by nago tam chodzili.

Wybraliśmy się tam wczoraj i muszę powiedzieć, że było fajnie.
Weszliśmy gdy akurat kończyły się jakieś ludowe wystepy więc w najlepszym z możliwych momentów.
Muza dychotekowa, ale OK. Wszystko układało się w dość symapytczny mix.
Oczywiście były wtopy (np. Lambada)
Ale ogólnie nawet zaryzykowałbym stwierdzenie, muza o stopień lepsza niż w Narra.
Może dlatego, że DJ poleciał prawie samymi nowościami (dlaczego Matrix tak nie może, tylko zawsze wpieprzy jakąś Vondraćkową).
Ciekawe jak będzie dziś.

Jeśli ktoś też dziś tam idzie to proszę się nie krępować, podejść i zagadać.

A jakoś tak dziwnie jest…

Niektórzy, się martwią, że porządki ogłoszone jakis czas temu oznaczać będą w krótszym lub dłuższym okresie czasu zamknięcie bloga.
Może.
Nie wiem.
Nie straszę, bo i uodporniłem się na teksty w stylu „no kiedy coś napiszesz” chyba na tyle widocznie, że teraz już mało kto się dopomina.

Pobiegałem po blogach i po historii w głowie.
Wiele sławnych i wytyczających trendy jeszcze kilka lat temu blogów pokryło się e-kurzem.
Autorzy piszą coraz rzadziej i tak jakby o niczym.
Spotykam się czasem z opiniami, że ten czy tamten jeszcze kilka lat temu to każdą notką robił zamieszanie a teraz to takie popłuczyny tworzy, że aż żal czytać.
Pewnie o mnie też tak mówią.
No ale w końcu jak się pisze tyle lat to wychodzi z tego wypisz wymaluj taki Klan.

Z drugiej strony teraz wszyscy blogują.
Notka w której nie ma linka do youtuba jest z założenia nie do strawienia.
A takie dłuższe pisanie to już w ogóle nie strawne.

No to sobie ponarzekałem…
Chyba się starzeję

Majowe porządki

Wreszcie się zrobiło ciepło.
Teraz spokojnie mogę swoje kiepskie samopoczucie dowolnie zwalać na alergię.
Jestem nieprzysiadalny – alergia.
Nie mam ochoty z nikim rozmawiać – pyłki
Ogólnie jest chujowo – alergia.

Pewnie za chwilę to się na mnie zemści bo tegoroczne testy ponad miesiąc temu wykazały spory wzrost uczulenia na trawy i żyto a to dopiero początek ataku paskudztw spod tego znaku.

Uporządkowałem linki.
Nie wiem jak dla czytelników, ale dla mnie jest dużo poręczniej i przejrzyściej.

Co do weekendów to ten pierwszomajowy jak co roku spędzam pracowicie.
Za dwa i pół tygodnia będę za to balował w Norwegii.
No cóż, nie co dzień przyjaciel kończy 30-stkę, więc trzeba pojechać, trochę go opić i pobawić się na koszt starucha ;-)
Jeszcze tylko czeka mnie bieganie po sklepach w celu znalezienia prezentu i potem kobinowanie jak to przemycić przez granicę.
 
Mam wkrętkę na punkcie kupna zegarka.
Tak na zasadzie, na osłodę tych dni po.
Modele które przeszły do finału w kolejnej notce.

A i rower dziś odkurzyłem, więc w najbliższym czasie nie ma sensu umawianie się ze mną na jakikolwiek seks, bo tyłek po pierwszych przejażdżkach będzie mnie pewnie bolał jak cholera. Swoją drogą nie sądzicie, że to bardzo nowatorskie podejście do tematu seksualnej wstrzemięźliwości wśród gejów.