AussieBum

Nawet nie sądziłem, że notka o kąpielówkach z Australii wywoła taką lawinę komentarzy.
Tak – to jest ta sławna firma AussieBum.
Trochę w ramach testowania ich oferty zdecydowałem się na razie na jedne model.

Ale gdybyście zastanawiali się co kupić mi w tym roku na moje kolejne okrągłe urodziny
To możecie się w kilka osób zrzucić na ten model.
Rozmiar L

Nerwy w konserwy

… i na eksport.
Tak się kiedyś mówiło w szkole jak byłem mały.
Ale teraz podobno eksport nieopłacalny bo złotówka jest zbyt silna.

Gdyby nie była Kamiś byłby baaaardzo bogatym człowiekiem.
Ja pewnej rzeczy u Niego nie rozumiem.
On całe życie się denerwuje.
Non stop.
Dzwoni do mnie i jak nie odbieram to potem dzwoni raz jeszcze i się denerwuje dlaczego nie odbierałem.
Jak już odbiorę to rozmawia ze mną i co chwilę denerwuje się jak mu udzielam jakichś rad, które są nie po jego myśli.
A w ogóle to wszystko inne też go denerwuje.
Jak nic nie mówię też
:-)

Na mój gust daje mu jeszcze z góra 10 lat a potem walnie na zawał.
A… i jeszze denerwuje go to, że ja się niczym… nie denerwuje.

Lubisz dzieci… ?

Nie, bo za długo się gotują.

Za miesiąc jadę na wakacje.
Będzie fajny hotel, całodobowe all inclusive i jeszcze jedna rzecz na którą wcześniej nie zwróciłem uwagi.
Do mojego hotelu mają zakaz przyjazdu dzieci poniżej 6 roku życia.

Po dzisiejszej wizycie w centrum handlowym, gdzie musiałem być z racji zakontraktowanej fuchy, brak małych dzieci podczas całego urlopu nabiera pierwszorzędnego znaczenia.
Staje się najbardziej wyczekiwaną urlopową atrakcją.

Oficjalnie informuję, że jeśli ktoś otworzy restauracje na drzwiach której będzie widniał napis: „psom i dzieciom wstęp wzbroniony” może mnie wpisać na listę swoich stałych i wiernych gości. I mimo wrodzonego skąpstwa będę zostawiał pokaźne napiwki.

Sylwester 2008

Napisałem notkę jak to nie rozumiem sylwestrowych zachowań.
Przeczytałem ją i doszedłem do wniosku, że jestem nietolerancyjną świnią.

A niech tam, nie muszę rozumieć wszystkich ludzkich zachowań.
Nie muszę ich pochwalać ani w nich uczestniczyć jeśli nie chcę.
Ale nie będę ich krytykował.

W tym roku na sezon świąteczno-sylwestrowy wybieram się do Londynu.
Bilety już zabookowane, lista gości się dopina.

Wakacje 2008

Jak rok temu miałem ogromne parcie na urlop tak w tym roku zupełnie ta sprawa była jakby obok.
Tzn, nie to, że nie chciałem nigdzie jechać.
Chodzi bardziej o to, że nie za bardzo wiedziałem jak wylawirować między chcieć a móc.
Bo tam gdzie najbardziej chciałem (Malediwy) to jest cholernie drogo, a tam gdzie mogłem jechać (Majorka) już mi się znudziło.
Internetowe poszukiwania coraz bardziej rozczarowywały.
saber zaoferował pomoc, co zaowocowało kilkugodzinnym wertowaniem ofert ze Szwajcarii, bo podobno tamtejsze lasty to nie to co u nas.
Racja.
Niestety w kluczowym momencie gdy Malediwy już stawały się realne okazało się że ta cena to jednak nie we frankach a w euro jest… i przez to niewiele różni się od tego co można kupić w polskich biurach podróży.

Finał jest taki, że w dobie Internetu ciągle jednak najlepiej osobiście wybrać się do biura podróży i zapytać o niemiecki katalog.
Za miesiąc o tej porze, będę pakował walizkę i szykował się do Berlina skąd czeka mnie 10-godzinna podróż na Kubę.
Tak podobno wygląda hotelowa plaża.

Bo On rokuje.

Nic nie może przecież wiecznie trwać,
za miłość też przyjdzie kiedyś nam zapłacić

Większość związków jest na zawsze i na wieki i moim skromnym zdaniem tak właśnie być powinno.
Bo nic tak nie niszczy entuzjazmu i szans na przyszłość jak umowa na czas określony.
Rozstawać też jednak trzeba się umieć.
Prawdopodobnie ja tego nie umiem.
Bo wiele osób zarzuca mi, że źle robię utrzymując dobre kontakty z EX-ami.
A robię tak, bo pewnie nadal ich skrycie kocham tylko nawet przed sobą wstydzę się do tego przyznać.
Nie, nie wstydzę się.
Kocham ich każdego z osobna i wszystkich razem… no może z jednym wyjątkiem.

EX1Maciek, jest powiernikiem wielu tajemnic i zawsze chętnie i przyjemnie mi się z nim gada. Niejednokrotnie przekonałem się też, że w wielu sprawach mogę na Niego liczyć.
EX2Lux, tu jest inaczej, bo byłem z Nim najdłużej a teraz prawie w ogóle nie mamy ze sobą kontaktu. Powiem szczerze, jest chyba jedynym znanym mi człowiekiem, który zawsze potrafi mnie wkurzyć i to bez względu czy rozmowa dotyczy spraw ważnych czy błahych.
EX3between, to na swój sposób Ktoś bardzo wyjątkowy. Ktoś kto mi zawsze imponował i to na bardzo wielu polach, pokazując czasem kierunki myślenia i patrzenia na świat o których istnieniu nawet nie wiedziałem.
EX4Kammel, to zdecydowanie największy napotkany przeze mnie w życiu potencjał uczucia, wiary, zapału i szans zamknięty w jednej osobie. Czasem aż kipi. Powiem może trochę nieskromnie, że to taki ja sam 10 lat temu, tylko że z lepszym wyposażeniem podstawowym i jeśli dobrze pokieruje swoim życiem to nie zmarnuje tylu szans co ja.

Jestem tylko człowiekiem i niestety z pewnymi swoimi wadami nie potrafię walczyć.
A może nie chcę ?
Pewnie trochę też.
Ciekawość a może ciekawskość jest jedną z nich.
Ale z drugiej strony kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem.
Też tak macie, że po rozstaniu jeśli ex kogoś sobie znajduje to chcecie trochę się o tym „nowym” dowiedzieć ?
Jaki On jest.
Lepszy ode mnie ?
Ładniejszy ?
Może ma fajniejszą pracę, albo lepszy samochód ?
Albo jest lepszy w TE rzeczy.

To ludzkie.
Ja tam się przyznaję, że rusza mnie to.

Prawie wszyscy moi ex-owie są w kolejnych związkach, ale dziwne, że tylko w jednym przypadku osobiście poznałem mojego następcę (i to pewnie tylko dlatego, że pracujemy w tej samej firmie i pewnych rzeczy po prostu nie udało się ukryć)

Oczywiście gdy oglądam ich fotki to jakoś tak się trochę podbudowuję, bo na mój gust to trochę Ci moi ex-owie zamienili siekierkę na kijek.
Specjalnie dezawuuję ich wygląd, mówiąc, że za chudzi, że niscy albo wyglądają jak Szkoci.
Ale z drugiej strony to oni są z nimi… a nie ze mną.

Czasem nawet prowokacyjnie pytam ich w czym ich obecni są lepsi ode mnie.
Odpowiedzi są bardzo różne.
Dziś na przykład usłyszałem, że „On w przeciwieństwie do Ciebie – rokuje”