Truskawki

Są nad wyraz wyrośnięte. Takie jakby lekko zmutowane.
Pewnie made in Tesco ale pachną i smakują prawie jak nasze polskie.

Wczoraj wieczorem kupiłem jedno opakowanie.
Przyjechałem do domu, zjadam jedną i mam taki piękny flashback w pamięci.

Lato u prababci na Wólce, redliny truskawek które zaczynały się tuż za bramą przy studni i ciągnęły się aż do drogi.
A te truskawki takie dorodne, smaczne i słodkie.
Prosto z krzaczka.
Czasem zachrobotał piasek między zębami bo gdzieżbym tam myślał o ich myciu skoro one tak apetycznie wyglądały.
I woda ze studni… tak zimna, że aż łupało w zęby.

xell

Oto xell jakiego widzą inni:

Ty po prostu nie potrafisz być partnerem
Może dlatego jesteś tak sfrustrowany
ale to twój problem, wiec w sumie jeśli nie potrafisz sobie z tym poradzić to ja Ci nie potrafię pomóc

Szkoda mi Ciebie bo widzę i dajesz mi dowody, że coraz głębiej „wchodzisz” w środowisko,  
Ale Ty zawsze chciałeś być wylansowaną ciotą wiec dobrze ci idzie
(nie obrażając Cię bo wciąż Cię uważam za wartościowego człowieka)

*******

Weź czasem trochę wyluzuj – jesteś ciekawym kolesiem, o którym można myśleć na serio, ale reagujesz strasznie emocjonalnie.
Lubisz walczyć z ludźmi.
Wiesz czego ja się bałem najbardziej w znajomości z Tobą – że jak coś się zjebie, to znajdziesz sobie kolejnego wroga.
Lubisz ich mieć, ja czasem myślę, że to bardziej oni Cię nakręcają niż przyjaciele, czy ludzie, którzy próbowali nimi być.

Mam do Ciebie wiele sympatii – jesteś ładnym, wygadanym, niegłupim facetem.

W…

… poszukiwaniu siebie najbardziej chciałbym się jutro rano obudzić i pierwszym oddechem nabrać w płuca tyle optymizmu ile się tylko da.
Niech każda komórka poczuje, że czas mroku przemija a jad i złość wyparowują.
Problem w tym, że mimo tego, że niekoniecznie zawsze uważałem na chemii pamiętam, że nic i nigdy nie wyparowuje bez śladu, najczęściej przekształca się w inną formę z która i tak trzeba walczyć.

Nadal aktualnym jest to co napisałem dokładnie dwa miesiące temu
Dwa zmarnowane miesiące temu.
Niestety od tego czasu nie zrobiłem nawet jednego kroku ku wytyczonemu celowi.

Czekam na mannę z nieba ale nade mną błękit i nie zanosi się na opady.

Chyba jednak

Chyba nie jest dobrze.
To znaczy – na pewno nie jest dobrze.

Ale najdziwniejszym jest fakt, że całkowicie zdaję sobie z tego sprawę
Nie jestem lekarzem, ale umiem czytać, myśleć i rozumieć.
Analizować, dopasowywać i wykluczać gdy układanka nie pasuje.
Ostatnio coraz więcej rzeczy staje się dużo jaśniejszych i bardziej wyrazistych.
Nie to że widzę, bardziej to czuję.
To mniej więcej tak jakbyś układał puzzle i nagle zobaczył, że na poszczególnych elementach widnieją cyfry.
Idziesz wtedy jak po sznurku..
Mam wrażenie, że ja ten sznurek właśnie ująłem w dłonie.

Żyję prawie całkiem normalnie.
Wykonuje obowiązki, chodzę, jeżdżę… trwam.
Za wszelką cenę staram się jednak ukryć prawie gotową układankę samego siebie przed światem a i tak niektórym wydaje się, że ją podejrzeli.
Faktycznie, może są na tyle przenikliwi czy tez mądrzy że widząc rąbek domyślają się przerażającej całości i chcą działać.
Ja jednak za każdym razem staram się mylić im tropy.
Nie pozwalam się nikomu zbliżyć.
A jak to się chwilowo nie udaje, chowam się głęboko w siebie i przeczekuje, by wyjść gdy otoczenie uzna, że wszystko wróciło do normy.

Boję się tylko fizycznego bólu…

Tulipany

Dostałem piękny bukiet na imieniny.
Stoją dumnie na biurku budząc co rano uśmiech na mej twarzy.
To dziwne, bo w moim pokoju nie ma żadnych roślin doniczkowych, nie lubię ich
Ale kwiaty w wazonie to co innego.
Niby ulotna chwila… a jednak dużo większy urok.