QAF reaktywacja

Wróciłem do serialu Queer as Folk.
Zacząłem oglądać w sobotę jakoś tak pod wieczór.
A teraz po powrocie z rowerowej wycieczki ciąg dalszy.
Oczywiście znów obiecałem sobie, że góra dwa odcinki na raz.
Ale gdzie tam jestem już w połowie pierwszej serii.

Ten serial ma coś w sobie.
Może niepotrzebnie mitologizuje go i dorabiam mu całą ideologię której być może wcale nie ma.
Ale oglądając go teraz, będąc bogatszym o kilka lat doświadczeń zupełnie inaczej patrzę na pewne sprawy.
Z dużo większego dystansu.
Z większym zrozumieniem.
No niestety mówcie co chcecie ale dla mnie QAF to takie gejowskie lustro, w którym czy tego chcemy czy nie przeglądamy się zarówno my jak i nasze problemy.
Naprawdę warto obejrzeć ten serial.

Madonna

Różnie ludzie pisali, różnie mówili.
Mnie się podobało… ale jak miało się nie podobać skoro na jej koncert w Polsce czekałem całe życie.

I nie przeszkadza mi nawet fakt, że nie była to trasa koncertowa z mojej ulubionej płyty.
Choć muszę przyznać, że właśnie po występie na Bemowie na tym co tu dużo mówić, kiepskim krążku jakim jest „Hard Candy”, na nowo odkryłem piosenkę którą bardzo polubiłem.
Pokusi się ktoś o odgadnięcie który to numer ?

Jestem pełen podziwu dla cyborga który w Niej siedzi, mnie po takiej ekwlibrysytyce na scenie odwieźli by do szpitala po 2 numerach bo bym walnął na zawał a Ona pełne 2 godziny dawała radę.
Nie wiem co bierze ale ja też to chcę :-)

18.10.2009 – uzupełnienie
W ramach inauguracji nowego kanału telewizyjnego xellTV – notka o Madonnie została uzupełniona o materiały video, których autorem jest Miszal.


Urlopik

Słuchaliście kiedyś rozmów kierowców na CB-radiu ?
Oni się tam porozumiewają zupełnie innym językiem.
Misiaczki, rondko, koreczek, światełka itp…
Studentom polonistyki podsuwam pomysł na temat pracy magisterskiej:
„Język wypowiedzi użytkowników CB-radia”
Większość studentów jest na ogół przystojna i jurna
(choć nie wiem jak to jest z tymi z filologii… no cóż w razie czego jak nie będzie można domyć to się poleje Domestosem)

więc co do praw autorskich jakoś się dogadamy.

Wracając do meritum.
Nienawidzę zdrabniania, ale w tym wypadku jest to jak najbardziej wskazane.
Bo jak można nazwać urlopem wypad na 4 dni nad polskie morze.
To taki mikro-urlopik.
Czyli świecenie dupą na ukochanych Stogach

Wszystko na już

Mieszka się wspaniale.
Ale z kazdym zrobionym krokiem w swoim mieszkaniu rośnie mi apetyt na więcej,
A bo jeszcze tego brakuje.
Koniecznie przydałoby się zrobic / dokupic / zamontowac
I najlepiej już / teraz / natychmiast.
Ja wiem, że cierpliwosc jest cnotą… ale ja nigdy nie byłem zbytnio cnotliwy.

55

Dokładnie tyle schodów muszę pokonać codziennie wchodząc na moje III piętro.
Dziwne zrządzenia losu bo całe swoje życie mieszkałem na I piętrze.
Czy to była kamienica u babci, czy bloki u rodziców.
Wszyscy z mojej rodziny i znajomych mieszkają najwyżej na III piętrze (mówimy o mieszkaniach bez windy)
A ja proszę… najwyżej.

Złośliwi twierdzą, że powinienem dziękować za to III piętro, bo z moim mitycznym już postanowieniem wybrania się na siłownię, skończy się tym, że pokonywanie tych 55 stopni będzie jedyną aktywnością fizyczną w moim życiu.
Oj… złośliwcy, żebyście się nie zdziwili latem…

Moja godzina W

W jak wprowadzam się.

Wreszcie po miesiącach przygotowań, zmian koncepcji i ekip.
Długich godzinach spędzonych na wertowaniu katalogów i praktycznie zamieszkaniem przez jakiś czas we wszystkich tych Castoramach i Leroy Merlinach wprowadzam się do swojego mieszkania.

I jak mówiła Judyta – zamierzam w nim być szczęśliwy, cholernie szczęśliwy.