Piękno kryje się w subtelnościach.

Prawie każdy z nas ma profile na różnego rodzaju branżowych portalach internetowych.
Wczoraj odświeżyłem swój profil na innej stronie. Może nie jest to tak bardzo popularne miejsce jak fellow czy Romek ale mam tez nieodparte wrażenie, że to miejsce które przyciąga po prostu nieco innych ludzi.
Uzupełniłem swój profil i co oczywiste chwilę się rozejrzałem po innych profilach.
Lekko przerażający jest fakt jak wielu piętnasto- (!!!), szesnasto- i siedemnasto- latków zakłada tam profile. 
Nie wiem tylko czy bardziej przeraża mnie to, że to przecież dzieci jeszcze czy już bardziej fakt, że ja jestem tak stary, bo dzielą mnie od nich prawie dwie dekady.
Ale wpadłem też na profil pewnego uroczo roześmianego błękitnookiego mężczyzny, który swoim profilem powalił mnie na kolana, skopał i wpędził w kompleksy. Jednocześnie powodując nieopisaną radość z faktu, że istnieje dziś jeszcze ktoś kto potrafi tak pięknie pisać.
Krótki fragment z rubryki MÓJ WYMARZONY FACET…
„To jeden z tych punktów, przy których człowiek zaczyna myśleć na wysokich obrotach, aby własne marzenia i wyobrażenia, podświadome tęsknoty i pragnienia, ubrać w słowa. Wymarzony facet nie musi być wcale idealny, to oczywiste. Mój wymarzony facet powinien poskromić moje lęki, wspierać mnie i dawać szansę rozwoju. Powinny zachwycić mnie jego oczy, dłonie, jasny umysł. Wymarzony, czyli ten, który mnie przytuli, a moje wady i słabości postara się zrozumieć i uświadomi mi ich strukturę, a nie wytknie palcem i wyśmieje. Przy nim poczuję, że jestem bezpieczny, że mogę zdobyć najwyższe szczyty, że wszystko jest możliwe. Przy nim pozbędę się rozterek, które trawią moją duszę. Wymarzony facet ma dla mnie czas. Ma dla nas czas – czas na zbudowanie zdrowego związku.” 
Wow. Wow, wow, wow !!!
Normalnie mowę mi odjęło.
Ktoś powie, niby same banały… ale jak pięknie napisane.
Subtelnie i z tą nad wyraz rzadko spotykaną lekkością , która jest niczym bańka mydlana unosząca się swobodnie na wietrze.
Chłopaku… ogromny szacunek z mojej strony.
I powodzenia.
PS
Uprzedzając Wasze pytania.
Tak. Jest przystojny.

Jak to nazwać ?

Zblazowanie ?

Rozmemłanie ?
Cholera wie.
A o co chodzi… już mówię.
Spełnianie swoich życiowych marzeń na ogół powinno dostarczać przyjemności
Przyjemności podwójnej.
Raz z samego faktu spełniania, dwa z efektu jaki to spełnienie ze sobą niesie.
Kupiłem fotel.
A właściwie upolowałem go na wyprzedaży.
Taki duży, gabinetowy, miękki, bardzo wygodny.
Od zawsze o takim marzyłem.
Postawiłem przy biurku.
No i… powiem szczerze, że CHYBA nie wygląda.
Jest CHYBA trochę za duży i przez to nie pasuje.
Ale wygodny jest.
No to jak to nazwać ?

Passe… a skąd !

Powiem szczerze, że sądziłem iż w dobie szalejącego Facebooka blogi odeszły już do lamusa.
Ostatnie kilka dni utwierdziły mnie w przekonaniu, że jest wręcz odwrotnie.
Jest całe nowe pokolenie, które rozpoczyna dopiero przygodę z blogowaniem i bawi się w najlepsze.
No to może na starych blogach przyszedł czas na drugą młodość ?
A może to żadna druga młodość tylko kryzys wieku średniego.
Mniejsza.
Jeśli ma to dać jakieś wymierne efekty to czemu nie.
Mam nadzieję, że chęć zmian nie minie mi zbyt szybko.

Lejdis Sylwester

Zerknąłem w przeszłość i wyszło mi, że już wieki o Narra nie pisałem.

A że dziś odbywał się tam Lejdis Sylwester więc się wybrałem.
Tym bardziej, że Sylwester w środku lata jest naprawdę wspaniałym pomysłem.
Grał Matrix.
Ja wiem, że gdzie jak gdzie ale na tym blogu to mu się ode mnie sporo swojego czasu obrywało.
Ale zawsze starałem się być obiektywny w swoich ocenach i jak zasługiwał, to Go chwaliłem.
Dziś zaslużył bardzo.
Miksował naprawdę nieźle… a może nawet lepiej niż nieźle.
No i niektóre kawałki… gdzie On jeszcze wykopał „New York City Boy” Pet Shopów ?
Ogólnie parkiet szalał.
Ja trochę mniej, ale japonki w klubie nie są dobrym pomysłem… no chyba, że klub jest przy basenie.
W Narra póki co basenu nie mają (choć w sumie nigdy nie byłem w piwnicy) więc… jednym słowem – nie potańczyłem sobie.
Ale i tak bawiłem się dobrze.
A po powrocie do domu zaserwowałem sobie LEJDIS na DVD.
Dobranoc.
Wszystkiego najlepszego w… Nowym Roku.