Chyba jestem celebrytą…

… więc może już najwyższa pora by zaczęło mi odwalać :-)

No dobra po kolei.
Pewien mój znajomy, hetero i do tego nie wiedzący o mnie a już na bank nie wie że mam bloga i raczej marne szanse by tu dotarł powiedział mi ostatnio, że wyczytał gdzieś w sieci, że jakiś koleś dał pewnej lasce 80 groszy w Lidlu byle tylko sobie poszła z kolejki bo się wykłócała o zwrot za jakieś tanie piwa.
Tja… 
Potęga Internetu.

A chciałem coś jeszcze napisać…

… ale padam na ryj już.

No ale skoro ożywiłem bloga na nowo i staram się by codziennie coś się pojawiało to chyba powinienem.
… ale padam na ryj już.
Powtarzam się.
… ale ja na prawdę padam na ryj
a jutro mam kolejną rozmowę kwalifikacyjną po której pewnie dowiem się, że jakiś pociotek czy inny znajomy zostanie zatrudniony.
Ale żeby trochę narobić Wam smaku to w telegraficznym skrócie.
1) Czwartkowa kawa której chyba nie powinienem nazywać randką smakowana była głównie zmysłem wzroku. Mrau
2) W sobotę miałem apogeum doła… ale chyba dobrze go ukrywam skoro nikt się nie skapnął póki co.
3) W ogóle w weekend dużo się działo
4) Oj dużo się działo… choć jakby tak na zimno i z dołem za plecami niektóre rzeczy zinterpretować to chyba nie byłyby to same pozytywy
5) Wczoraj w nocy przed snem przeczytałem całego just gone’a i nie wiem co myśleć, bo z jednej strony rozstania zawsze bolą, bolą tym bardziej jeśli się na zabój kochało i dlatego niech się chłopak wypłacze ale do cholery ile można. Zawsze jest we mnie taki odruch żeby pocieszać strapionych ale mam pewnego znajomego który ze swego ciężkiego żywota licznych rozstań, porzuceń i ogólnego użalania się nad swoim ciężkim losem zrobił swoją życiową wizytówkę – On już inaczej nie umie. Mam wrażenie, że im bardziej jest nieszczęśliwy tym mu z tym lepiej. Trochę to przerażąjące ale po prostu niektórych ludzi nie udaje się uratować.
6) A jutro będę miał dobry obiad… tzn dziś.
A miało być krótko… do-bra-noc.

W owym czasie przyjaciele będą zwalczać przyjaciół jak wrogów.

Ależ się porobiło w naszym kółku wzajemnej adoracji.
Panie, Panowie z wielką radością komunikuję iż ja xell, jestem obecnie jedną z niewielu osób (jeśli nie jedyną) która odzywa się ze wszystkimi.
Z nikim nie jestem pokłócony.
Od nikogo nie oczekuje przeprosin.
I nie mam żadnego focha.
Czy ja aby na pewno nadal jestem gejem ?
Czuję się jak Berlin Zachodni w czasie zimnej wojny.

Chcesz się poznać?

Skończyły się wakacje i cała masa dzieciaków między jedną a drugą sesją zżynania zadań domowych z Wikipedii loguje się po wszelkich możliwych portalach, co skutkuje tym, że od kilku dni mam na branżowych portalach po kilka zapytań tego typu co w tytule notki.

Pierwszy odruch – wow, fajnie, że ktoś napisał.
Ale entuzjazm szybko mija gdy zaczynam podglądać kto napisał.
Na ogół chcą się poznać chłopcy w wieku 16-19 lat.
Oczywiście wszyscy marzą o miłości na całe życie… pokazując przy tym na zdjęciach nagie torsy albo czasem i coś więcej.
Tja…
A jak są starsi to oczywiście palą… choć jak wół w moim opisie stoi – NIE LUBIĘ PALACZY.
Niewdzięczną suką jestem, gdyż na moim miejscu powinienem się cieszyć, że jeszcze ktoś w ogóle do mnie zagaduje.
Na o że podobam się młodziakom, to już prawdziwa euforia powinna być z mojej strony.
No to teraz mała odezwa do profilowych gości.
Kochani moi… fajnie że wpadliście na mój profil, miło, że podobam się Wam na zdjęciu ale… proszę przeczytajcie co tam jest napisane.
Uwielbiam Madonnę ale Nią nie jestem więc nie szukam dziecka… a wspólne odrabianie zadań z matematyki w gimnazjum bądź liceum zdecydowanie mnie nie kręci.
Choć gdyby tak jeden z drugim 16-latkiem wpadli i mi odkurzyli mieszkanie czy pomyli okna… hmmm muszę to przemyśleć :-)
Jeśli mając 16 lat proponujecie sex… to pamiętajcie, że ja też kiedyś miałem 16 lat i ktoś kto wówczas był po 30-stce oznaczał dla mnie chwiejącego się nad grobem starca – więc zastanówcie się, czy rzeczywiście bylibyście w stanie pójść do łóżka z kimś kto właściwie może być już trochę w wieku waszych rodziców… albo dobra – nawet nie odpowiadajcie na to pytanie, nie było pytania, nie chcę wiedzieć :-)
Szanse na znalezienie tak poszukiwanej przez Was miłości na całe życie w wieku nawet 19 lat są w przypadku geja równe… ZERU i im szybciej się o tym przekonacie tym lepiej. 
Złudne marzenie, że starszy facet z pewnością dłużej z Wami będzie niż rówieśnik prysną gdy ten starszy facet okaże się dla Was nudny… a okaże się mniej więcej po miesiącu, bo nie będzie w stanie fizycznie dotrzymać Wam kroku.
No chyba, że zamierzacie mieć partnera o statusie kochanka – sponsora (czyt. sugar-daddy)
Ale to też zły adres jeśli chodzi o moją osobę.
Ja naprawdę nie cierpię papierosów… więc uszanujcie to.
Tekst w stylu „ale ja mało palę” mnie rozwala.
A śmierdzisz papierosami też mało, czy już w normalnym zakresie ?
Podsumowując…
Młodziaki, jesteście piękni, na ogół fantastycznie wyglądacie, tak, że czasem trudno od Was wzrok oderwać.
Przyznaję miałoby się czasem ochotę was schrupać.
Ale błagam – postarajcie się być choć odrobinę rozsądni.
Jeśli lubicie starszych… fajnie ale szanujcie się i trochę nieufności w poznawaniu ludzi Wam się przyda.
A w ogóle to obejrzyjcie najpierw Queer as Folk, bo wtedy wiele zrozumiecie.

Pan 80 groszy to ja.

Miejsce – Lidl.
Czas – dziś około 19:30
Opis sytuacji i osób dramatu:
Jedna kasa czynna, ja a przede mną para, na oko 30 latków, wyglądająca na młode małżeństwo.
Akcja:
Para kupują kilka rzeczy w tym piwo Harnaś.
Pada kwota, Pani płaci, Pan pakuje wszystko do wózka i powoli odchodzą. 
Kasjer już wyciąga rękę po moje zakupy… gdy wtem Pani zawraca i mówi, że kasjer ją źle policzył.
Bo piwo Harnaś jest w promocji po 2,15 a na rachunku jest nabite 2,23.
A oni kupili… 10 piw.
Przestój.
Kasjer dzwoni po wsparcie. 
Przychodzi managerka bierze rachunek i zaczyna się wyjaśnianie, sprawdzanie i dochodzenia dlaczego kasa wybiła wyższą cenę a powinna niższą… bo przecież piwo jest w promocji po 2,15.
A ja czekam… i już widzę oczyma wyobraźni, że za chwilę zacznie się procedura wycofywania rachunków, drukowania korekt i zdążę tam pewnie zakwitnąć.
Nie wytrzymuję więc i pytam ile trzeba tym ludziom zwrócić.
- No jak ile 10 piw kupiliśmy – roszczeniowo zaczyna Pani – i 8 groszy na każdym to jest…
+ … 80 groszy droga Pani – dopowiadam serdecznym acz mam nadzieję, że złowrogo brzmiącym głosem
- Dokładnie – potwierdza Pani.
+ To ja dam Pani te 80 groszy tylko, mam prośbę żeby Pani już sobie stąd poszła i nie wstrzymywała kolejki, OK ?
Po czym wyjmuję z portfela 80 groszy i jej wręczam.
Konsternacja.
Kasjer i managerka jednocześnie, wręcz na wyścigi, zapewniają mnie, że nie ma potrzeby żebym to ja płacił, że klientom należy się ten zwrot i w ogóle ach i och.
Po raz drugi nie wytrzymuję i wypalam tekstem, że pewnie w weekend szanowna para przebaluje w klubach kilo więcej kasy ale w Lidlu to o 80 groszy będą się wykłócać i że jest to dalece żenujące.
Ludzie w kolejce rechoczą ze śmiechu.
Para nieco zakłopotana ale szczęśliwa no bo przecież dopięli swego wychodzi ze sklepu.
Kasjer się uśmiecha.
Managerka szuka po kieszeniach drobnych żeby mi oddać 80 groszy.
Kurtyna.
PS
Mam nadzieję, że Państwo się zatrują tym piwem i będą chorzy a potem wydadzą dużo pieniędzy w aptece.

Przy zastosowaniu przyjętych w naborze metod i technik selekcji

Gdyby ktoś pytał… to morale póki co leci mi na łeb na szyję.

No bo jak ma nie lecieć jak po raz kolejny czytam takie uzasadnienie:
Komisja ds. Naboru dokonała oceny kwalifikacji i umiejętności kandydatów biorących udział w selekcji końcowej, przy zastosowaniu przyjętych w naborze metod i technik selekcji.
Pan XXX spełnił wymagania określone w ogłoszeniu o naborze. Wykazał się wiedzą i kwalifikacjami predysponującymi go do pracy na stanowisku YYY.
Posiadana przez Pana XXX wiedza oraz doświadczenie zawodowe umożliwią właściwe wykonywanie zadań na ww. stanowisku.
To teraz ja na matematyce w liceum – podstawcie pod X dowolną osobę a pod Y dowolny dział, oddział, departament czy dyrekcję.
Działa ?
No oczywiście, że tak. 
Ale… to nie jest matematyka więc nie należy zapominać o innych faktach i przesłankach takich jak to, że Pan XXX do niedawna był dyrektorem w SSS ale tam miesiąc temu podsiadła go Pani ZZZ więc teraz trzeba mu coś znaleźć. 
Może najwyższa już pora dać sobie spokój z „transparentnymi” naborami w administracji i zająć się szukaniem pracy gdzieś indziej.
Najlepiej w innym mieście.
Ciekawe kto ostatnio przestał być dyrektorem w MMM bo dziś za dwie godziny idę tam na kolejną rozmowę kwalifikacyjną… wróć teraz to się nazywa TEST WIEDZY i jak nigdy wcześniej nie mam już ochoty starać się o to stanowisko.
No bo z całym szacunkiem ale pytania w stylu ile mamy hoteli cztero- i trzygwiazdkowych w Łodzi podczas rozmów kwalifikacyjnych uwałaczają mojej inteligencji.
A może napiszę cały cykl na blogu – xell na rozmowach kwalifikacyjnych ???
To może być hit 
:-)