Zmieniać się czy się nie zmieniać ?

Ale mam na myśli teraz bloga.

Bo to było tak.
blog.pl był jedną z pierwszych platform blogowych w Polsce.
Oj to były złote czasy – tysiące, ba, nawet miliony wpisów.
Odwiedziny i unikatowe wejścia też szybowały gdzieś pod sufitem – no ale wtedy nie było Facebooka, Skype dopiero raczkowało a jedynymi komunikatorami były mało znane i popularne w Polsce ICQ i idące jak burza Gadu Gadu.
Potem onet kupił platformę blog.pl i… nic się nie stało.
Sądziłem, że nastapi jakaś fuzja, że blog.pl z racji już nie nawet pierwszeństwa ale lepiej brzmiącej nazwy stanie się oficjalną platformą blogową onetu – a tu jednak ciszzza.
Teraz po raz pierwszy od długiego czasu zaproponowano zmiany.
Ale jak to ze zmianami bywa… mogą być tylko w jedną stronę.
Powrotu nie będzie.
To co… zmieniamy ?
Na 10 rocznicę istnienia.

Kompleks ?

Raczej nie – prędzej nazwałbym to oswajaniem się z własną starością.

Bo dziś znów o starzeniu się będzie.
Lubię chodzić we wszelkie miejsca gdzie ludzie rozmawiają.
Przyznam się, że czasem gdy rozmowa nie toczy się w moim gronie albo gdy jestem gdzieś sam lubię tak trochę podsłuchiwać innych.
A szczególnie ciekawie bywa w branżowych klubach. 
Domorosły socjolog ze mnie chyba jest.
Moje ostatnie spostrzeżenie.
Starym gejem możesz się poczuć gdy w trakcie rozmowy, z kimś nowo poznanym, na żadnym jej etapie nie pada pytanie
Czy Twoi rodzice wiedzą o Tobie ?
Szczęśliwie mnie jeszcze o to pytają.
Uff.

Bułgar Wszechczasów

To naprawdę pocieszające, że są jeszcze kraje na świecie, gdzie osoba
mojej postury może być gwiazdą.

Gińcie anorektyczni faceci !!!
Muszę się tylko zatrzasnąć w solarium i… zgolić brwi.

A tak bardziej na serio… to jak mawiał pewien Jeździeć Kasztanki
„Kto nie był socjalistą za młodu, ten na starość będzie skurwysynem”
Zatem ja chyba coraz bardziej staję się konserwatystą.
I nie mam na myśli faktu przywiązania do Nokii :-)
Dlaczego konserwatystą ?
No spójrzcie na to video raz jeszcze.
CO TO KURWA MA BYĆ ?
Ja rozumiem całą tą jazdę z gender studies ale ta osoba najwyraźniej po prostu nie może się zdecydować kim być.
Mam wrażenie, że choroba niezdecydowanie rozprzestrzenia się w postępie geometrycznym.
Do Narra młodzi chłopcy już nie przychodzą w rurkach – oni przychodzą w rajtuzach.
Ale tylko w wersji „zapomniałem wyjąć pieluchy”
Grzywki są takie, że nie zasłaniają już oka, one przysłaniają ramię.
Papierosy są już tak cienke i palone w taki sposób, że za moment stanie się to chirurgiczną ciekawostką.
Boszzzz czy już naprawdę nie ma porządnych hetero-like, boys next-door facetów ???

Skawiński Super Star

Kiedyś słyszałem plotki, że On to robi tylko z młodymi chłopcami.

Takimi max 19 lat.
O ścieżkach… jego kariery też kilka plotek obiło mi się o uszy.
Dziś u Kuby przyznał się, że schudł prawie 30 kg.
Ma 57 lat.
Nie mam pojęcia czy to botox, hialuron, amfa, hera czy sperma młodych chłopców
NEVERMIND
Też to chce.

Prawo xella

Nie znam się zbytnio na telewizji.

Zawsze mówię, że przez dwa lata pracowałem dla telewizji a nie w telewizji, bo choć wiem, że jest zdecydowanie silniejszym medium niż radio, to radio na zawsze pozostanie moją miłością.
Niestety przez różne działania złych ludzi, jakiś czas temu zostałem pozbawiony tej miłości.
Ale nie o tym teraz – później do tego nawiąże.
Autorzy serialu telewizyjnego zapewne otwierają szampana gdy czytają najnowsze wyniki oglądalności.
Gdy udział w grupie tych najbardziej pożądanych widzów rośnie i co więcej kładzie na łopatki konkurencję z innych kanałów.
Ale dla mnie jako widza nie jest to najważniejszy wskaźnik.
Jest przecież kilka prosty zabiegów by podnieść szybko oglądalność.
Niestety te sztuczki szybko działają ale i szybko się kończą.
Ja bowiem poszukuję w serialach nie tylko rozrywki ale przede wszystkim jakiegoś przesłania.
Im mniej jest ono łopatologiczne tym lepiej.
Dla serialu ale i dla mnie jako widza.
Wczoraj nie mogłem usnąć.
Zajrzałem na tvn player bo myślałem, że będzie już dostępny pierwszy odcinek nowego Szymona.
Chciałem sprawdzić czy faktycznie jest taki śmieszny jak znajomi donosili, bo ostatnie jego produkcje w ogóle mnie nie śmieszyły.
Ale jeszcze go nie było.
Rozejrzałem się zatem po stronie i znalazłem zajawkę nowego serialu Prawo Agaty.
Pomyślałem – dam szansę.
Wciągnęło mnie.
Obejrzałem wszystkie – czyli póki co trzy – dostępne odcinki.
Jest nieźle.
Oczywiście mogłoby być lepiej… ale lepsze jest zwykle wrogiem dobrego.
Ale serial podoba mi się z jeszcze jednego powodu.
Sam trochę jestem w podobnej sytuacji, że zacytuje serialową Agatę.
„Trochę mnie sfaulowali”
Ona się nie poddała.
Nie załamała rąk.
Idzie do przodu.
Dobra… wiem, że to trąci banałem – ale jeśli to nie nadchodząca wiosna to poczułem jakiś przypływ energii do działania.
Koniec dręczenia się sytuacją, że jakichś dwóch !@#$%^… powiedzmy – większych cwaniaków spowodowało że musiałem odejść z radia.
Świat się nie skończył.
Może dla mnie na chwilę się zatrzymał… ale najwyższa już pora znów wprawić go w ruch.
PS
Dziękuję wszystkim którzy pamiętali o imieninach.
Miło mi było.

Są – ale jak tu się z nich cieszyć ?

Są takie weekendy po których naprawdę można się cieszyć, że moje życie, które może i jest nudne, powolne i toczy się głównie w czterech ścianach mojego domu, nie rzuca mną jak drobną łupiną po sztormowym morzu emocji i uczuć.

Jedno tylko pytanie boleśnie drąży me myśli.
Które z tych żyć jest bardziej prawdziwe ?

Ostatnia męska końcówka.

Inspiracją do napisania tego tekstu był wczorajszy program TOMASZ LIS NA ŻYWO.
A dokładniej jego ostatnia część poświęcona… nazwijmy to póki co „językowymi zawiłościami płciowymi”.
Kiedyś, dawno temu, natknąłem się w sieci na bardzo dobry artykuł ukazujący całe dzieje ludzkości jako dzieje mężczyzn. Nawet nazwa w języku angielskim to sugeruje.
Bo przecież historia to HISTORY…. czyli HIS STORY
Po polsku JEGO opowieść.
Dlaczego nie jej ?
HERSTORY
Feministki pewnie powiedzą, że czemu nie.
Językoznawcy odeprą atak, że to brzmi śmiesznie albo to gwałt na języku jego formach i zasadach.
I będą mieli rację.
Bo dziś znajdujemy się w momencie w którym to właśnie język nie nadąża za zmianami.
Sto lat temu kobiety nie miały prawa głosu, dziś są obecne w polityce, choć pewnie niejedna z nich stwierdzi, że nie na równi z mężczyznami.
Trzeba jednak pamiętać, że zmiany w obrębie języka, zwłaszcza mówionego, są tymi które dokonują się najwolniej i są przyjmowane z największą trudnością, choć oczywiście nie można nie zauważyć, że postępują.
Posłanka jest już formą tak rozpowszechnioną, że dziś ciężko znaleźć polityka który tak nie mówi.
Tak samo z nauczycielką, kelnerką czy pielęgniarką.
Sztandarowym wręcz przykładem jest stewardessa, bo niejednokrotnie spotkałem się z problemem jaki mają ludzie by poprawnie określić ten zawód gdy wykonuje go mężczyzna.
Dlaczego zatem w innych zawodach nie jest już tak łatwo.
Ano z bardzo prostego powodu – wspomnianego już wyżej nienadążania języka za zmianami społecznymi ostatnich dziesięcioleci.
Poza tym jak już w 2002 roku pisał Sekretarz Rady Języka Polskiego:
Dlatego przed nami wszystkimi, nie tylko feministkami, kolejne zmiany.
Trzeba się tylko przygotować, że te będzie nieco trudniej przeprowadzić, gdyż potrzebują czasu.
No i nie można zrażać się obawami, że kogoś coś śmieszy.
Bo jak napisał / napisała bene_gesserit na forum Gazety.pl
„Śmieszne jest to, co śmieszy. 
Śmieszy niektórych widok osob grubszych, niższych czy wyższych niż 
przeciętna – czy to oznacza, że nie powinni się pokazywać? 
Dla wielu mężczyzn i kobiet słowo ‚redaktor’ zamiast ‚redaktorka’ albo ‚prezes’ zamiast ‚prezeska’ 
brzmi poważniej i godniej. 
I to jest wlasnie nietaktowne – tak naprawdę.”
***
Przy okazji wszystkiego najlepszego z okazji zbliżającego się Dnia Kobiet.