Co mnie muzycznie kręci… i moich sąsiadów też :-)

No cóż… sąsiedzi już kochają te same utwory co ja.

Muszą :-)
Co do Eurowizji na FB komentowałem na bieżąco.
Jeśli chodzi o ten konkurs – przyjmuję tą samą zasadę co roku – staram się przed finałem niczego nie słuchać.
Specjalnie omijam wpisy zarówno egusia czy Helki (których uważam za największych znawców Eurowizji) jak i reszty eurowizyjnych entuzjastów po to by móc zasiąść przed telewizorem i wysłuchać numerów po raz pierwszy.
No w tym roku nie ze wszystkimi piosenkami tak mi się udało – szwedzką propozycję słyszałem wcześniej i od razu mi się bardzo spodobała.
Po wysłuchaniu wszystkich piosenek w czasie sobotniego finału – Szwecja stała się absolutnym faworytem.
Podobały mi się jeszcze propozycje z Niemiec, Litwy, Malty a z bardziej tanecznych Gracja i Norwegia (tak wiem… była fatalnie zaśpiewana ale za to bardzo na czasie zaaranżowana) no i bardzo podobał mi się reprezentant Estonii, piosenka mniej.
Ale w głośnikach od soboty głównie Euphoria.


Inna propozycja pochodzi z UK
I nie chodzi o tego Pana który uciekł z domu spokojnej starości dla półgłuchych i fałszujących kiedyś być może znanych artystów i postanowił polecieć do Baku reprezentować UK
Tym razem chodzi o chodzenie… po Soho w skórze z serduchem na wierzchu
Jednym słowem nowa Kylie jest bombowa.
Timebomb rządzi.


I wanna, wanna…
I wanna, wanna…

I wanna fuck with you

Dawno nie było nic muzycznego na blogu.

A wakacje się zbliżają… no to i na listach przebojów zaczęło się dziać… przedwakacyjnie.
Koko, koko pomijamy szerokim łukiem… przypominam, że wedle wszelkich badań tylko jeden na dziesięciu gejów interesuje się piłką nożną.
Pozostałych dziewięciu interesuje się zwykle piłkarzami.
Ale wracając do muzyki.
Nie ma to jak jasny i klarowny przekaz zawarty w przyjemnych klubowych dźwiękach.
Panie i Panowie – to będzie moim zdaniem hit większości gejowskich parkietów w tym roku.
Teledysk mógłby by być zdecydowanie lepszy… ale i tak sama piosenka się broni.

G-Book

W poprzedniej notce zdradziłem kulisy książki nad którą pracuję.

Materiału aż nadto, bohaterowie też wyraźnie zarysowani z pełną paletą zalet, wad i mniej lub bardziej śmiesznych przywar.
Trzeba trochę doszlifować dialogi i gdzieniegdzie trochę literackiej fikcji dodać, by trudniej się było skapnąć kto jest kto.
Gejowska epopeja wyrosła z łodzkiego gruntu.
Ciekawe czy czytanie jej przyniesie Wam tyle frajdy co mi przyniosło jej pisanie.
Zastanawiam się tylko czy zamieszczać ją tutaj na swoim blogu czy stworzyć specjalnie dla niej oddzielny byt.
Jakieś sugestie ?