Jak macie ochotę na Kryspinów…

… to proszę się pospieszyć i korzystać póki jest słońce i nie pada.

Bo trzymając się zasady, że gdy ja jestem w Krakowie to wtedy jest tam zimno bądź leje to… chyba mogę to już ogłosić… przez połowę zbliżających się wakacji, tak właśnie będzie w dawnej stolicy.
No dobra a bez żartów to szukanie pracy trwa.
Jedna z ofert to miesięczny staż w Krakowie.
Zacznam za miesiąc.
PS
Choć jak byłem negocjować ten staż, to wtedy było upalnie i nie spadła kropla deszczu.
Czyżby ktoś chciał jednak odczarować dla mnie to miasto ?
Może jeszcze będzie tak, że xell polubi KRK

Podobno Parada

Podobno jutro jest Parada Równości w Warszawie.

Miło się dowiedzieć o tym… dziś rano i to tylko dlatego, że w ostatniej chwili zmienili trasę jej przemarszu.
Cóż… kolejny przykład na to, że w mniemaniu niektórych, Polska kończy się na rogatkach Warszawy a słowo promocja kojarzy im się pewnie tylko z taniochą z Tesco.

Po pół roku…

Dokładnie pół roku temu zostałem zaproszony na pewną rozmowę.
Rozmowę która wlała we mnie ogrom nadziei, że okres mojego bezrobocia się wreszcie skończy. Wszystko było ustalone, przegadane a ja miałem zacząć tam pracować prawie już… a z pewnością do końca 2011 roku.
Przyszły szef nie był chyba mną zachwycony, bo sprawa skutecznie utknęła… ale wróciła w jeszcze lepszym wydaniu na początku lutego.
Nawet się śmiałem, że zamiast walentynki dostałem informacje o nowej posadzie, obowiązkach i wynagrodzeniu. 
Kilka dni i sprawa miała być dopięta.
Tym razem z przyczyn nieco bardziej obiektywnych wszystko zawisło na ponad miesiąc lecz po Wielkanocy miało się odblokować.
Lecz wtedy zmiany personalne zachodzące w firmie dotknęły i mnie – bo gdy wreszcie po moich naleganiach nastąpił powrót do sprawy na początku maja okazało się, że zajmować się będzie tym teraz ktoś inny.
Ten ktoś spotkał się ze mną i bardzo rzeczowo porozmawiał oraz poprosił o kontakt… pod koniec miesiąca.
A teraz, przed chwilą zadzwonił telefon… że owszem ciągle jest chęć zatrudnienia mnie ale jednocześnie jest pewien problem, bo w firmie wiele rzeczy nieustająco się zmienia i pewnie za 2 – 3 miesiące będzie coś wiadomo więcej.
No cóż… za 2-3 miesiące to ja umrę z głodu bo skończą mi się pieniądze.
Zatem nie ma co wierzyć w obietnice i najwyższa już pora wynieść się z tego miasta i szukać szczęścia gdzieś indziej.

Miesiąc samotności przechodzi właśnie w wieczność

Dokładnie miesiąc temu odmówiłem pojechania na wakacje z łódzkimi branżowymi znajomymi.

Z różnych powodów, raz, że jestem ciągle bez pracy i zaraz skończą mi się oszczędności, a dwa, że cena wycieczki miała być niższa (dla mnie sporo niższa) – i chociaż wcześniej uprzedzałem, że może tak być (czyt. wpiszcie mnie na listę z dużym znakiem zapytania) to wedle zasady, że ktoś przecież musi być winny, padło na mnie.
Wprawdzie z mojej decyzji były bardzo zadowolone co najmniej dwie osoby, mężowie Meci i raanda, którzy pierwotnie mieli zostać w Łodzi, ale to już drobny szczegół.
Kula śniegowa „wypowiedzi w temacie” ruszyła i w ogniu krytyki mojego haniebnego postępowania dowiedziałem się kilku nadzwyczaj ciekawych rzeczy na swój temat, które to wypowiedzieli moi znajomi. 
Wiecie, jak to działa – w takich sytuacjach na ogół przez przypadek i zupełnie niechcący słyszy się to czego słyszeć się nie powinno.
W pierwszej chwili bardzo mnie to dotknęło i chciałem zareagować wręcz alergicznie, czyli foch i obraza majestatu – ale przemyśliwszy sprawę oraz biorąc poprawkę na to, że z powodu bezrobocia i siedzenia w domu, faktycznie mogę trochę „freakować” wziąłem na wstrzymanie.
Ale uważam, że miesiąc tegoż wstrzymania to aż nadto.
Skoro przez miesiąc nikt się do mnie nie odzywał w jakikolwiek sposób to chyba te znajomości są faktycznie niewiele warte i tak też należy je traktować.