Zjeżdżam

Dziś z ust czytelnika, którego opinię sobie bardzo cenię usłyszałem, że poziom bloga spada.

Że ostatnie notki to tak lekko w dół.
Hmmm…
No faktycznie ostatnio nawet pomyślałem o jakichś nagich zdjęciach, żeby je tu umieścić.
Spokojnie, nie moich – nie mogę przecież spowodować zapchania się serwerów blog.pl :-)
Mam zatem dla Was drodzy czytelnicy dobrą informację.
Opierając się na 10-letnich doświadczeniach, statystycznie rzecz ujmując, wzrost czytelnictwa bloga zawsze następował gdy wybierałem się albo na wakacje albo w jakąś podróż.
W tym roku będzie to wyglądało trochę inaczej… bo jadę nie na wakacje a… do pracy.
Ale to miła odmiana po dwóch latach siedzenia w domu.
Praca będzie w Krakowie, zatem już za chwileczkę, już za momencik relacje z dawnej stolicy Polaków jak śpiewał artysta Kazik.

Don’t trust anyone over 30

A Ci po 40-stce to już w ogóle czołgają się w kierunku cmentarza.
Tak przynajmniej uważa młodzież.
Choć żeby oddać sprawiedliwość muszę dodać… że każda młodzież tak uważała.
Gdy ja miałem 19 lat to ktoś po 30-stce był dla mnie dziadkiem.
A Ci o dekadę starsi… to już zupełna kaplica… albo inżynier Karwowski, choć nie wiem co gorsze.
Wprawdzie obiektywnie trzeba przyznać, że nie ma co porównywać – bo dzisiejsi 30-latkowie są zdecydowanie lepiej utrzymani niż Ci z czasów PRL-u.
Choć może nam, dzisiejszym 30-latkom, tylko tak się wydaje?
Ale dlaczego o tym piszę ?
Bo wertując grupy zainteresowań na kumpello 
(swoją drogą polecam w wolnej chwili to zrobić… fascynująca a miejscami mocno zaskakująca lektura) 
natknąłem się na następującą:
Mówimy NIE dla: „Fałszywy wiek w internecie”
Bardzo zacna inicjatywa.
Gdyby nie fakt, że część członków tej grupy stanowią 16-sto i 17-stolatkowie którzy twierdzą, że już mają lat 18-naście… a do tego co najmniej połowa z nich ma zaznaczone wśród preferencji że lubią facetów po 30-stce, którzy to faceci po 30-stce z kolei zaniżają swój wiek wprost proporcjonalnie do jego przyrostu.
I tak to kłamstwo trwa.
W obie strony.
Żeby nie być gołosłownym, ale i nie wkopywać nikogo, podam pewien przykład.
Gdy Go poznałem był facetem mojego znajomego.
Już wtedy był „po 30-stce”
A to było jakieś 12-15 lat temu.
Kilka dni temu trafiłem na jego profil.
Napisał na nim, że ma… 33 lata.
Przykład z drugiego bieguna:
Zaczepia mnie na profilu chłopak.
Z wyglądu bardzo atrakcyjny, 18-latek.
Zaczyna rozmowę… i w pewnym jej momencie pisze, że tak naprawdę to On ma 17 lat, tzn skończy 17 lat w listopadzie tego roku i czy mi to nie przeszkadza.
Ja wiem, że w branży wszyscy najpierw patrzą na liczby… ale dla tych wszystkich zaniżających swoje cyferki mam pewną scenkę rodzajową.
Akcja dzieje się w klubie:
Pan A (na oko pod 30-stkę, dobrze utrzymany, dbający o siebie… ale że go znam to wiem, że ma 38 lat)
Pan B (młodziak… góra 22 lata)
Widać, że Pan A ślini się na Pana B i ma na Niego ochotę.
Nic dziwnego, kto by nie miał, widzieliście kiedyś, żeby ktoś wyglądał źle mając 22 lata ???
Podryw trwa w najlepsze.
W dyskusji poruszane są różne tematy, ale wydaje się, że wszystko zmierza w pożądanym przez Pana A kierunku.
Wtem Pan B wypala: A ile masz lat ?
Pan A bez mrugnięcia okiem rzuca: 27
Na co Pan B odpowiada: Szkoda. Podobasz mi się, ale ja lubię dojrzalszych facetów, najlepiej tak po 30-stce.
*******
Notka z dedykacją dla Gejowskiego, który kończy dziś 39 lat.
I wszystko wskazuje na to, że jest z tego wieku dumny.
Duży szacun Ge.

Ciapciaki wszystkich krajów łączcie się.

Hej, hola, stop.
Ludzie, co Wy macie na sumieniu, że w poprzedniej notce dopatrujecie się siebie ?
Właśnie odebrałem kolejne już z rzędu zapytanie:

Czy to ja jestem tym Ciapciakiem z ostatniej notki ?
Nie, nie jesteś.
Ani Ty, ani On.
Przecież napisałem, że to tylko przykład.
A wszystkich, którzy szukają odniesień i analogii do związków tu i teraz, pragnę poinformować, że Pan Ciapciak nie jest z Łodzi.

Ale jesteś pewien że to On ?

Podobno nikogo nie można poznać do końca.
I to prawda o której dane mi było się znów przekonać kilka dni temu.
Czasem mam wrażenie, że pochodzę z innej planety, bo tak wiele tutaj się dziejących spraw jest dla mnie niepojętych i po prostu ich nie ogarniam.
Ale staram się by nie było tego po mnie widać.
Czasem się udaje, czasem nie.
Poza tym im człowiek starszy tym idzie to jakoś łatwiej.
No tak, trening czyni mistrza.
A może to po prostu znieczulica, która narasta.
Przywykłem już do tego, że ludzie będący w związkach się zdradzają.
Robią skoki na boki.
Nawet zrozumiałem, że można coś takiego robić i jednocześnie kochać swojego partnera, bo podobno faceci mają ośrodki seksu i miłości rozmieszczone w zupełnie innych rejonach mózgu.
Ale nadal są rzeczy i zachowania których nie rozumiem.
Będzie na przykładzie.
Istnieje sobie para.
Są ze sobą już chyba tylko siłą rozpędu, bo ani fizyki ani tym bardziej chemii między nimi nie ma.
Mają sex? – zapytacie.
Owszem.
Ale nie ze sobą.
Każdy z nich robi to na boku wkładając multum czasu i środków w to by zatrzeć ślady popełnionych zdrad.
Misterna gra czasem jednak zawodzi i mają wtedy ciche dni… albo tygodnie.
I tak trwa to już od nastu lat.
Choć muszę szczerze powiedzieć, że jednemu z nich ukrywanie śladów idzie nieco lepiej… ale może dlatego, że postrzegany jest przez otoczenie za typowego ciapciaka, co to wodę na herbatę przypali.
Czasem po wódce, komuś w towarzystwie coś się wymsknie i zapyta o ostatnie seksualne zdobycze jednego czy drugiego co natychmiast spotyka się ze świętym oburzeniem i marsowym spojrzeniem którym Panowie obdarzają nieszczęśnika, który odważył się zapytać.
Pytanie brzmi zatem – po co w takiej sytuacji być ze sobą ?
Materialnie każdy z nich jest ustawiony.
Co więcej – każdy z nich spokojnie odnalazłby się w nowym związku, opartym na miłości.
I wierzcie mi długo by nie musieli szukać.
Jako single byliby niezwykle dobrą partią.
Ale nie… Oni trwają w tym co jest, bo związkiem tego nazwać bym się nie odważył, pożenieni ze swoim hobby w jednym przypadku bądź pracą, w drugim, obowiązkami i rolami w jakich widzi ich społeczeństwo czy nawet branża.
Robią wszystko by zabić czas, by nie spędzać go wspólnie a i tak te chwile gdy są razem potrafią przeznaczyć głównie na wzajemne strzelanie fochów.
Niech mi ktoś zatem wytłumaczy po co to wszystko ?  
Po co tak udawać ?
Po co grać taką rolę, jak można być sobą ?
Być może aktorstwo weszło im już w krew.
A zatem – drodzy Państwo przyznajmy nagrodę dla najlepszego aktora sezonu.
Wygrywa Pan Ciapciak.
Dlaczego ?
Bo świat jest bardzo mały a wszyscy mają znajomych, którzy mają znajomych, którzy… też mają znajomych.
A wieści o dobrym seksie rozchodzą się po kraju szybciej niż ktokolwiek by pomyślał.
I pamiętajcie – nigdy nie przekreślajcie Ciapciaków.
Bo dużo jest prawdy w tej piosence o cichej wodzie…
*******
Jeśli przeczytałeś tę notkę i masz wrażenie, że piszę w niej o Tobie… to chyba najwyższa pora zastanowić się nad tym w jakim związku trwasz.
Bo ta notka, to tylko przykład.

Love left us

Głupi Helio mnie zaraził tym utworem :-P

Do tego stopnia, że słucham po kilkanaście razy dziennie.
Oczywiście w tym języku co śpiewa nie rozumiem ni w ząb.
Sama piosenka ma moim zdaniem wszelkie zadatki by być dobrym wakacyjnym przebojem.
Zwłaszcza dla tych którzy polecieli na wakacje do Turcji.

Lubisz to suko

I takie poradniki to ja baaaardzo lubię.

#gaypl

stand, Technites, humbak, Maleństwo, Mormi, LTP, enzo, yaguar, Titanic, PLUTO czy FILA

wow…
Dziś to brzmi jak lista marek, brandów.
Ale wierzcie mi, za każdą nazwą kryje się nie tylko człowiek… ale kawał historii naszej branży
Dodam tylko, że w niektórych przypadkach historii ciągle atrakcyjnej wizualnie :-) 

Przed pierwszą dekadą.

Dostałem bardzo miłego maila:
Kiedyś Cię czytałem, regularnie.. To było chyba tak ze 4-5 lat temu.. Miło, wrócić i zobaczyć, że jesteś i piszesz :)
Pozdrawiam.
Marcin
Ano jestem.
I mimo, że piszę już raczej z rzadka, co bardzo boleśnie pokazują statystyki, to ciągle jestem.
Już 10 lat.
Obserwując jubileuszowe koncerty polskich gwiazd zawsze zastanawiałem się kiedy im mijają te dekady pracy TFUrczej.
A tu proszę – mój blog za miesiąc skończy 10 lat.
To będzie trzecia sobota sierpnia… i dzień po ostatnim dniu kontraktu w Krakowie.
Może jakaś feta z tej okazji ?
A propos Krakowa… mam pewien pomysł którego szczegóły przedstawię na dniach.
Wszystkich czytelników z Tych i tamtych okolic uprasza się o uwagę :-)
A co z blogiem w kolejnej dekadzie?
Nie wiem… przecież w grudniu ma być koniec świata…