Wyzwanie

Od urodzenia mieszkałem w Łodzi i bardzo lubię to miasto.
W ogóle lubię duże miasta… i pewnie dlatego los podsuwając pod nos wspaniałą ofertę zawodową skierował mnie teraz do małego miasteczka.
Byłem tam wczoraj na wstępnych rozmowach. A, że takie rozmowy składają się w głównej mierze z czekania, czekania i jeszcze raz czekania to w wolnej chwili zalogowałem się  na Romeo ustawiając swoją lokalizację.
Chciałem sprawdzić jak wygląda lokalny rynek.

No Rynek wygląda świetnie ale… nie uprzedzajmy faktów.
Pierwszy trafiony – nad wyraz przystojny 20-latek.
Taki z cyklu mrau – chcę Go.
Potem kilku, którzy mogą tworzyć tło, i… koniec.
W małych miejscowościach jest niestety tak, że i Rynek na ogół mają mały.

Czyli jak to mówią – jeden dobry sex grupowy i będę mógł powiedzieć, że przespałem się z całym miastem :-)

Nienawidzę nowego blog.pl

Od ponad godziny męczę się z różnego rodzaju ustawieniami rzeczy na blogu.
Zrobienie głupiej wtyczki na Facebooka jest koszmarnie trudne – bo niby wystarczy wklepać kod HTML ale potem jakieś ustawienia mi go zjadają.
AAAaaaa !!!
Od kiedy blog .pl przeszedł RZEKOMO na WordPressa jest tylko gorzej.
Piszę, RZEKOMO – bo w stosunku do pełnego WordPressa to co oferuje blog.pl to są jakieś mega wykastrowane ochłapy.
Gdzie się nie wejdzie głębiej to się napotyka
Ups… nie działa.

Miało być łatwo a wcale nie jest.
Jest koszmarnie i nie zdziwiłbym się gdyby ilość blogów leciała właśnie na łeb na szyję.

PAM ANN @ Warsaw

No to jadę na PAM ANN w Warszawie.
Miszal w ramach urodzinowego prezentu…
tak zbliżają się moje urodziny i postarajcie się z prezentami, nie chcecie przecież być gorsi od Miszala
… zaprosił mnie na występ.
Co więcej okazało się, że będą to miejsca w PIERWSZEJ KLASIE.
I do tego w pierwszym rzędzie.
So fuck you economy !!!

Powiem szczerze, że już nie mogę się doczekać.

Krępujące pytania

Z wiekiem się oczywiście zmieniają.
Przestają krępować te o ręce pod kołdrą a bardziej zaczynają te o to ile chciałby Pan zarabiać.
Właśnie wróciłem z pewnej rozmowy.
Robota fajna… ale dość ciężka i pewnie skończy się tym, że przeprowadzę się do biura, bo mają spore zaległości w projektach i przez pierwsze tygodnie wszystko będzie na wczoraj.
Do tego klienci… a ja nigdy nie pracowałem z klientami.
I… „2500 na rękę wystarczy?
Z czego połowa to premia od wypracowanych POTENCJALNYCH zysków.
„Bo wie Pan… na umowę to my płacimy najniższą krajową”

Właściwie w mojej obecnej sytuacji każda praca i za każdą kwotę powinna mnie jarać, ale nie chcę wsiąkać w kiepsko płatną robotę bo wiem, że z takich posad wychodzi się potem latami.
Choć może nie powinienem marudzić tylko brać co jest – boję się tylko, że takie myślenie doprowadzi mnie w końcu na kasę w TESCO.
Więc nie marudzę tylko się dziele przemyśleniami.
Dorzućcie swoje jeśli macie ochotę.

Justyś Bóbr

No i mam problem.
Gdy pierwszy raz Go usłyszałem, chciałem krzyczeć i uciekać gdzie pieprz rośnie.
No i to oczywiste, że natychmiast wyłączyłem ten jeszcze wtedy piskliwy głosik.
Większego wkurwu dostałem gdy jeden z moich idoli, Lionel Richie, zaprosił go do nowej wersji We are the world 25
<a href=’http://Glny4jSciVI’ >We Are The World 25 For Haiti – Official

No i mam problem.
Gdy pierwszy raz Go usłyszałem, chciałem krzyczeć i uciekać gdzie pieprz rośnie.
No i to oczywiste, że natychmiast wyłączyłem ten jeszcze wtedy piskliwy głosik.
Większego wkurwu dostałem gdy jeden z moich idoli, Lionel Richie, zaprosił go do nowej wersji We are the world 25 fot Haiti… i to do roli osoby otwierającej całą nową wersję.

Szczęśliwie nowa wersja nie odniosła prawie żadnego sukcesu (a ta rapowa wstawka to nad wyraz znaczący sygnał tego kto rządzi w amerykańskiej muzyce) i zajęła należyte jej miejsce na śmietniku historii muzyki.
Kolejna nauczka dla Amerykanów, że vocoderem umiejętnie może posługiwać się tylko Cher a w ogóle to Brytyjczycy robią to lepiej… bo ich kolejne wersje Band Aid się jednak bronią.

Ale wracając do Justysia.
Chłopak nie dawał za wygraną, wszędzie było go pełno, choć nie dało się nie zauważyć, że raczej nie wychylał nosa ze Stanów bo w Europie częściej był obiektem drwin niż westchnień fanów.
Wytrzymał, nagrywał dalej i budował swoją pozycję.
Jak ona jest dziś silna, może świadczyć fakt, że gdyby Justin Bieber w swoisty sposób nie „namaścił” Carly Rae Jepsen to pewnie świat nie dowiedziałby sie nigdy o „Call me maybe”

Teraz Justyś zaangażował jedną z najpopularniejszych obecnie wokalistek, plastikową Nicki i wspólnie nagrali ten numer.

Dlaczego o tym piszę.
Po pierwsze cholernie mi ten numer wszedł w głowę i nie wiem jak się go pozbyć.
A po drugie, bo to jest bardzo… europejski numer, idący śladem produkcji The Wanted z pobrzmiewającymi gdzieś w tle nawiązaniami do Rihanny czy Davida Guetty.
Widać, a raczej bardziej słychać, że porządni producenci przyłożyli do tego rękę.
Czyli jednym słowem… są szanse na to by Justyś przestał by dzieckiem, zresztą mam wrażenie, ze wideo trochę to zapowiada.
Plotkarskie serwisy doniosły kilka dni temu, że Justyś rzekomo oświadczył się Selenie, ale ta odrzuciła jego awanse.
No to teraz chłopak zacznie pić, ćpać i imprezować z laskami.
Tylko patrzeć jak za kilka lat będzie z niego klubowy guru.