A może jednak coś drgnie…

Zawsze wierzyłem w sprawcza moc jednego telefonu który dzwoni a głos w słuchawce ma ciekawą ofertę.
I żeby było jasne, nie mam tu na myśli żadnych telefonów od ubezpieczycieli, operatorów telekomunikacyjnych czy z banków.
Głos przyjaciela o poranku, w słuchawce, z dobrą nowiną dla sfrustrowanego bezrobotnego jest niczym wieść o wygranej w LOTTO.
Szczegóły… nie, nie tym razem… za dużo by mówić a poza tym niech pewne rzeczy pozostaną tajemnicą, tak będzie lepiej dla wszystkich.

Dodam tylko, że w skrajnie złych sytuacjach życiowych pomoc nadchodzi z najmniej oczekiwanego kierunku, co pozwala na nowo wierzyć w moc starych, sprawdzonych przyjaźni, nie podszytych doraźnymi celami czy zyskami.
Wiara w ludzi (niektórych) +10.

Studium upadku

Gdy kiedyś ktoś będzie miał ochotę przeczytać całego mojego bloga od początku do końca to pewnie wyłapie ten moment kiedy nastąpiło tąpnięcie i zaczęła się równia pochyła.
Bo że po niej sunę w dół to już wiem od jakiegoś czasu.
Niestety zatrzymać się nie potrafię.