Będę kolejarzem…

Ten telefon o którym wspominałem w poprzedniej notce zadzwonił ze stacji kolejowej.
Kolej na pracę chciałoby się powiedzieć.
Wprawdzie jak się okazało – pierwotna posada nie przypadła mi w udziale ale za to dobrze wypadłem na rozmowach kwalifikacyjnych, moje pomysły spodobały się szefostwu dlatego zostanę specjalistą ds marketingu.
Niezłe wyzwanie, choć w sytuacji kiedy spółka nie świadczy jeszcze usług, i nie będzie tego robiła przez najbliższy rok, to można by zapytać po co kogoś takiego zatrudniać.
Marketing to przecież sprzedaż, a co tu sprzedawać jak nie ma produktu.
No i tu wchodzę ja… bo sprzedawać można idee i zapotrzebowanie na produkt… a, że teraz wszystko, albo prawie wszystko dzieje się w sieci, to tam głównie będzie odbywać się moja aktywność.
Facebook, Twitter, Google + i inne będą teraz moim naturalnym środowiskiem występowania.|
Śledźcie mnie :-)