Zakupy

Tak to już jest, że jak człowiek zarobi jakieś bonusowe pieniądze, to od razu ma milion pomysłów na ich wydanie.
Właśnie doszedłem do wniosku, że nie potrafię żyć bez małego 11,6 calowego laptopa.
No po prostu moje życie bez tego urządzenia jest miałkie i bez sensu – muszę go kupić.
Oficjalnie po to żeby pisać nowe notki na bloga w pociągu – i uważam, że to wystarczający powód.
Muszę teraz tylko wykombinować 1600 PLN.
A… i nie chce żadnego tableta, ja jestem stary człowiek i nie będę trzymał w łapie jakiegoś śliskiego czegoś co nie ma klawiatury :-P

Zakasłać się na śmierć… czyż można wyobrazić sobie bardziej upokarzający koniec?

Nienawidzę takich kroczących chorób.
Już zdecydowanie wolę te, które przychodzą nagle bo wiem, że muszę się wówczas zmobilizować i je szybko pokonać.
Tak szybko, jak szybko się one pojawiają.
A te kroczące są najbardziej zdradzieckie, jednego dnia odpuszczają, dając złudzenie pełnego wyleczenia by dzień lub dwa później przyszpilić się objawami jakich nigdy w życiu byś się nie spodziewał.
Tak było i tym razem, choć właściwie powinienem powiedzieć, tak jest, bo jeszcze z tego gówna nie wyszedłem.
Zaczęło się od kataru, ale że ja mam katar prawie całe życie więc nie zwracałem na to większej uwagi.
Ale tym razem katar nie był z tych kapiąco-lecących a z tych co to zatykają Ci cały nos i musisz oddychać przez usta, bo inaczej się po prostu udusisz.
Wyobraźcie sobie takie oddychaniem przez usta przez całą noc… język i wargi wyglądają jak ziemia na pustyni.
Potem, właściwie nie wiem kiedy, włączył się kaszel, ale taki którego jeszcze nigdy w życiu nie miałem.
Już nie tylko przełyk czy bardziej tchawica mnie bolały, bolała mnie cała klatka piersiowa, brzuch, żebra i żołądek od tego kaszlu.
Pominę kwestię opisu tego co wykasływałem… fuj.

Pierwsze zaskoczenie spotkało mnie gdy wybrałem się w końcu do lekarza, bo po badaniu okazało się, że mimo kaszel iście gruźliczy to oskrzela i płuca są czyste.
Dziwna sytuacja.
No i pierwszy raz w życiu kupowałem leki na zieloną receptę :-)

Dziś czuję się już trochę lepiej, nie mam gorączki choć nadal boli mnie głowa od zatok, a nos bywa zatkany.
Kilka minut temu zadzwonił znajomy i pyta jak się czuję.
- Chyba zdrowieje, bo wraca mi apetyt – odpowiadam zajadając się zamówioną przed momentem pizzą.
+ Dobrze, ale zdrowy będziesz wtedy kiedy wróci Ci ochota na seks
- O w takim razie chyba w ogóle nie byłem chory…