xell - komentarze

strona główna

dodaj komentarz

Helloween czyli Narra nadal straszy.
Pre-party u Ge jak zwykle bardzo sympatyczne.
Potem rozdział na tych którzy chcą iść do Narra i tych co wolą Fou-Fou.
Mimo, że wszyscy doskonale wiedzą, że w lipcu mnie wyproszono z klubu na Gdańskiej to i tak cała ekipa ciągnie mnie właśnie tam.
Metka z Teresą stwierdzili, że idziemy całą grupą więc jestem na ich zaproszenie.

Czuję się niezręcznie i w innych okolicznościach zdecydowanie bym odmówił, lecz ostatnimi czasy wiem, że kilka osób rozmawiało na „mój temat” z szefostwem klubu i dyplomatycznie to ujmijmy... pojawiła się wątła nić porozumienia a nawet przekonanie, że sprawa jest już przedawniona.
Swoje zdanie w tym temacie już dawno wyraziłem, bitewny kurz opadł więc może faktycznie jest już pozamiatane.
OK., zgadzam się i jedziemy.
Wszedłem bez problemu, raand z egusiem żartując sprawdzają czy podłoga się nie lepi i mówią żebym się nie przejmował bo będzie dobrze.
Ja też obracam wszystko w żart i mówię niczym starowinka z Seksmisji, że „wszystko mi się tu podoba i ze wszystkiego jestem bardzo zadowolony”

Całą ekipą bawimy się pod dj-ką aż do czasu gdy wybieram się do baru.
Namierza mnie „Doda” i… każe opuścić lokal.
Wracam do znajomych mówiąc jak się sprawy mają.
Wszyscy zdziwieni.
Wychodzę.

Wysyłam SMS-a do Waldka, że musiało go cholernie zaboleć to co powiedziałem w lipcu o tej lepiącej się podłodze, skoro nadal chowa uraz.
No cóż najwyraźniej prawda boli najmocniej.
W odpowiedzi otrzymuje pełne dumy i buty oświadczenie że teraz to ja jestem towarzyskim trupem i niech tak pozostanie.

Oj, oj, oj… Waldku, nieładnie.
Pamiętaj, że fortuna kołem się toczy a łaska Pańska (w tym wypadku klientów) na pstrym koniu jeździ.
Jasne jest, że Narra będzie trwało, bo jest zbyt wielkie by upaść, ale pamiętam taki czas na Tylnej jeszcze, że w soboty było góra 30 osób. Módl się by te czasy nie powróciły, bo nie będzie wtedy na kredyty.

Niektórzy twierdzą, że nie ma się o co boczyć.
Bo w sumie poszło o brudną podłogę.
Najwyraźniej jednak w tym klubie wyżej cenią sobie zachlanych w trupa klientów niźli kogoś kto naprawdę cenił (czas przeszły jak najbardziej zamierzony) ten lokal i zdobył się na szczerą opinię myśląc, że konstruktywnie wpłynie ona na jakość miejsca.
Dziś nawet moi dawni wrogowie doceniają moją szczerość.
No bo jak to szło... prawdziwa cnota krytyki się nie boi ?

PS
A może wyprosili mnie bo byłem ubrany w żółtą bluzę a przecież wszyscy wiemy, że ten kolor to nadwyraz drażliwy na Gdańskiej temat.

2009-11-01 03:59:16


komentarzy: 10

Teresa |
2009-11-12 05:50:04 |
  Ani się waż komentować cudze perypetie miłosne, jestem pewien, że własnych starczy Ci aż nadto ;)


wierni czytelnicy |
2009-11-11 15:31:37 |
  Domagamy się powrotu relacji z podbojów seksualnych. Może być cudzych ;-P


S-Y-S |
2009-11-10 17:12:47 |
  >kaliber44

To tak jak z TORO w Wawie. Wszyscy psioczą i dalej tam chodzą. Co ciekawe w stanach, powoli odchodzi się od łażenia po klubach na korzyść zamkniętych domowych imprez. No ale przeca u nas zawsze inaczej...Tutaj nawet kryzys się nie udał.


kaliber44 |
2009-11-06 14:44:31 |
  nie wiem. chcesz narzekac i chodzic za jednym zamachem. wiadomo jak jest z tym klubem, wielu narzeka, ale sie chodzi. wazne, zeby trzymac do tego jakis zdrowy dystans. opinia nie moze byc uzalezniona od skrajnie subiektywnych powodow.


xell |
2009-11-06 12:03:50 |
  > abiekt
no ale po co jak Ty już mnie nie chcesz :-)

> petru
wow... jakie Ty masz dobre dane


Petru |
2009-11-06 00:09:02 |
  A czy tam nie rezyduje nowy DJ?


abiekt |
2009-11-05 01:56:47 |
  te wojenki łódzkie mnie śmieszą... i żeby to tak publicznie wszystko? toż to droga do towarzyskiej trumny - Xell Warszawa czeka... :)


306 |
2009-11-02 14:16:26 |
  Narra pamietam tylko z dwoch moich tam bytnosci jeszcze za czasow ulicy Tylnej...
Jakbym napisal jakie wowczas mialem wrazenia "estetyczne", to by mnie pewnie juz nigdzie w Polsce do zadnego klubu nie wpuscili hehehe


Teresa |
2009-11-02 03:10:36 |
  Fatalnie wyszlo, ze nie wyszlismy razem z Toba. Ja o wyrzuceniu Cie dowiedzialem sie dopiero w niedziele. Zniknales, ale mialem prawo myslec, ze zazywasz rozkoszy w dark-roomie na przyklad ;) Osobiscie uwazam, ze Narra poprawilo sie i nawet mam poczucie, ze mialem w tym udzial, bo stalo sie tak po moim tekscie o Narra u Gejowskiego (mnie nie wyrzucali, mialem zęby stracic). Bar jest po prostu super, a barmani wspaniali. Sala, tez ok, bo inaczej sie tam nie da. Muzyka nadal jest okropna. W sumie ok. Jednak nie moze byc tak, ze skoro jestesmy skazani na tylko jeden taki lokal w miescie, to nie mozna go krytykowac, bo sie wlasciciele uniosa i beda wyrzucac recenzenta. Niestety, ale postepowanie wlascicieli lokalu swiadczy o nich jak najgorzej. Rozumiem urazona dume, ale jakis poziom trzeba umiec trzymac, a tego u wlascieli Narra zabraklo.


źyczliwy |
2009-11-01 14:18:51 |
  Pojechałeś po bandzie z tym żółtym kolorem
Ale należało im się - ten lokal schodzi na psy